Otwiera się w nowej karcie

Dialog obrazów i rzeźb XIX i XX wieku; Nowe spojrzenie na znane dzieła i pytanie o to, czym jest i czym może być sztuka

W artykule:

  • 6:52 min

Od 22 października w Starej Galerii Narodowej w Berlinie można wyruszyć śladem rozmieszczonych na trzech piętrach budynku par dzieł sztuki. Każda z par została tak dobrana, by ze sobą korespondować „ponad czasem”. Wystawa zaczyna się od zestawienia marmurowego popiersia Johanna Wolfganga Goethego z 1822 dłuta Johanna Gottfrieda Schadowa i barwnego, gipsowego popiersia zatytułowanego „Muzeum w Głowie” artysty Hansa ̶Petera Feldmanna. U kresu wystawy zobaczymy zaś autoportret XIX ̶ wiecznej malarki Anny Dorothei Therbusch i odlew twarzy Renée Sintensia z 1933 roku. Przez to, że dzieła wyeksponowane na potrzeby wystawy czasowej zostały w przemyślany sposób poukrywane wśród stałych obiektów galerii, każdy zwiedzający sam sobie może przy okazji odpowiedzieć na pytanie o znaczenie otoczenia dla odbioru dzieł.

„Patrz, Freddie Mercury!” ̶ woła nastoletni chłopak, szturchając swoich towarzyszy wycieczki. „Faktycznie jak żywy!” ̶ wtórują mu koledzy. To reakcja na płótno Arthura Kampfa zatytułowane „Artysta” (1907). Muzeum informuje, że Kampf nie miał na myśli konkretnej osoby, muskularny mężczyzna w jedwabiście połyskującym trykocie to po prostu hołd dla sprawności ludzkiego ciała. Imponującej wielkości sylwetka „Artysty” znajduje się naprzeciw portretu cesarza Wilhelma II Vilma Parlaghy’ego z 1895 r. Cesarz i artysta mają wąsy i to jedyne co ich łączy. To jednak nie z portretem cesarza „sparowano” portret Kampfa. Jego wystawowym odpowiednikiem uczyniono reprodukcję obrazu Bernharda Heisinga „Beharrlichkeit des Vergessens” z 1977 r. [Wytrwałość zapomnienia]. Jest to groteskowa scena z okaleczonymi ciałami, żołnierzami, nagim kobiecymi ciałami i tubą. A motywem obrazu jest rozpięty transparent z napisem „Wszyscy przecież jesteśmy braćmi i siostrami”. Heisig w przeciwieństwie do Kampfa nie ukazuje idealnych ciał ludzkich, jego upiorna kompozycja wyraża „zbiorową traumę po dwóch wojnach światowych”.

Gość z Polski może patrząc na ten obraz wrócić myślą do autoportretu Anny Marii Bilińskiej z 1887 roku

W tej samej sali znajdziemy drugą (po popiersiach otwierających ekspozycję z poziomu korytarza) parę dzieł mających korespondować ze sobą z poziomu „kobiecej pewności siebie”. Z jednej strony mamy powstały w 1885 r. Autoportret 21̶ letniej wówczas Sabrine Lepsius, która przerwała studia w konserwatorium berlińskim, po tym jak odmówiono jej dostępu na wykłady z kompozycji, które były przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn. Lepsius sportretowała się z paletą w dłoni, w prostej sukience, z krótkimi włosami. Patrzy na nas spod półprzymkniętych powiek niczym jedna z postaci Caravaggia. Gość z Polski może patrząc na ten obraz wrócić myślą do autoportretu Anny Marii Bilińskiej, tego z 1887 roku. Zresztą obie malarki są na tych obrazach do siebie wręcz podobne. Z tą różnicą, że Bilińska patrzy szeroko otwartymi oczyma. Z jakim dziełem twórcy wystawy zestawili autoportret Lepsius? Z fotograficznym autoportretem brytyjskiej artystki, Sarah Lucas „Fighting Fire with Fire” z 1996 r. Czarno biała Lucas z papierosem w ustach jest prowokująca, męska. U Lepsius patrzymy na subtelną postać kobiety, która jest świadoma swojego talentu i sensu obranej ścieżki. U Lucas widzimy walkę o uwagę w kostiumie pozornej obojętności na świat i jego reguły. Gdyby zresztą sięgnąć głębiej do biografii obu artystek, okazałoby się, że pochodziły z dwóch różnych światów i to nie tylko za sprawą przepaści czasowej. W drugiej połowie XIX wieku dzieci żebrzące stanowiły stały element repertuaru corocznych wystaw sztuki.

Mała księżniczka z wrzosowisk spotyka splątane linie

Ciekawie wypada zestawienie płótna „Heidenprinzesschen” [Mała księżniczka z wrzosowisk] Fritza von Uhnde z 1889 r. i obrazu duńskiego malarza i rzeźbiarza Asgera Jorna „Ohne Titel (Personnage)” [Bez Tytułu] z 1945 r. Tak obraz Fritza von Uhnde opisała na stronie muzeum Angelika Wesenberg: „Z bliska widzimy małą wiejską dziewczynkę stojącą z rękoma splecionymi na plecach. Słomka zwisa jej z ust tak swobodnie, jak niektórym dandysom papieros. Ze względu na rozmiar obrazu dziecko stoi niejako twarzą w twarz z widzem. W drugiej połowie XIX wieku dzieci żebrzące stanowiły stały element repertuaru corocznych wystaw sztuki. W ramach tego gatunku nastąpiło przejście od obrazów wzruszających do raczej trzeźwego realizmu środowiskowego, który miał swoje odzwierciedlenie w nowoczesnej literaturze krytycznej wobec społeczeństwa. W tym samym roku, co „Heideprinzeßchen”, czyli w 1889 roku, Uhde namalował również obrazy „Kinderstube” i „Das Bilderbuch” (oba znajdują się w Hamburger Kunsthalle), na których przedstawił swoje ukochane córki [Uhnde był wdowcem, samotnie wychowywał trzy córki]. Zarówno w tym, jak i w tamtym przypadku Uhde starał się dokładnie uchwycić specyfikę dzieci. Pierwszy właściciel obrazu „Mała księżniczka z wrzosowisk”, pisarz zajmujący się sztuką Otto Julius Bierbaum, właśnie to cenił w twórczości Uhndego: „Szczególnie jako malarz dziecięcy Uhde osiąga niezwykły poziom. Nie przedstawia ich tak» słodko «, jak to było w modzie, tzn. Nie jako zabawne lub» urocze«lalki, lecz z najwyższą, najsurowszą naturalnością«[…] Przynajmniej tytuł wydaje się jednak ustępstwem wobec romantycznej wizji dzieci-żebraków. Nadaje on obrazowi charakter narracyjny, a także ironiczny. Jednocześnie blask pojęcia „księżniczka” kieruje wzrok na dziwne światło, które otacza dziecko niczym aureola. Odczuwalna jest również bliskość między dzieckiem a naturą. Dziewczynka jest całkowicie otoczona roślinnością. Nie stoi jednak na łące, lecz na nieuprawianym wrzosowisku. Gęstwinę kolczastych roślin potęguje anarchiczny charakter obrazu. W oddali dostrzega się zarys kościoła – symbolu prawa, porządku i zasad świata dorosłych”.

Co łączy te dwa obrazy? Gdzie pomysłodawcy znaleźli paralele?

O dziele Jorna pisał Kyllikki Zacharias: „Po wielokrotnych pobytach w Paryżu, gdzie między innymi w latach 1936–1937 przez dziesięć miesięcy pracował w pracowni Fernanda Légera, Jorn powrócił do Danii. Tam spędził okres II wojny światowej i uwolnił się od artystycznego wpływu swojego nauczyciela. „Zaakceptowałem ideę racjonalizacji, podążając za dadaistyczno-surrealistycznym językiem Arpa, Miro i Ernsta, by ostatecznie dotrzeć do» écriture automatique«[pisania automatycznego] i malarstwa spontanicznego” – zauważył później artysta […]. Obraz „Bez tytułu (Personnage)”, powstały pod koniec wojny, jest wczesnym świadectwem tego aktu wyzwolenia. Za pomocą szerokich, rytmicznie zakrzywionych linii artysta stworzył dynamiczną kompozycję, która na granicy między figuratywnością a abstrakcją przykuwa wzrok widzów niczym perpetuum mobile. Można dostrzec, postać mężczyzny, jednak tematem wydaje się raczej nieustannie poruszająca się fałda jego szerokiego płaszcza. Ponadto na jego kolanach można dostrzec zarys kobiecej postaci, przytulającej się do piersi mężczyzny. Gra opalizujących śladów koloru w strumieniu falistych czarnych konturów łączy się z rozpływającymi się pojedynczymi formami, tworząc pulsujący, całościowy organizm…”
Co łączy te dwa obrazy? Gdzie pomysłodawcy znaleźli paralele? W „Zaskakujących zbieżnościach formalnych”, w tym, jak figury wychodzą do nas niejako ze świetlistego tła pozostając jednocześnie u Jorna niedookreślonymi, zapętlonymi w gmatwaninie linii, podczas gdy w „Mała księżniczka z Wrzosowisk” jest wyraźna, klarowna. Czy to wystarczy, by zestawić te obrazy, uwypuklić je jako „pozostające ze sobą w dialogu”? Każdy odwiedzający sam powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie. Wystawa w Starej Galerii Narodowej skłania bowiem do przemyśleń, nie daje gotowych odpowiedzi, choć sugeruje ich kształt.

Wystawa specjalna „Über Zeiten” jest jednym z wydarzeń zaplanowanych z okazji 150. Rocznicy powstania Starej Galerii Narodowej. Wśród eksponatów znajdziemy m.in. dzieła Andy’ego Warhola, Andreasa Gursky’ego, Adolpha Menzela. Przy okazji można też jeszcze obejrzeć ekspozycję „Skandal!Hermione von Preuschen i „Mors Imperator”, która będzie dostępna już tylko do 15.11.2026 oraz do 17 stycznia 2027 r. Odwiedzić „starych znajomych”, czyli dzieła m.in. Matejki i Malczewskiego wypożyczone Starej Galerii Narodowej przez Muzeum Narodowe w Warszawie.

Museuminsel, Stara Galeria Narodowa, wystawa „Über Zeiten” Gursky, Lucas, Miró, Warhol i sztuka XIX wieku | 22.10.2026 – 28.2.2027

Olga Doleśniak-Harczuk

Udostępnij

22

paź

Od 22 października w Starej Galerii Narodowej w Berlinie można wyruszyć śladem rozmieszczonych na trzech piętrach budynku par dzieł sztuki. Każda z par została tak…

12

paź

Kiedy Samuel Beckett rozpoczyna 1 października 1936 roku swoją niemiecką podróż, która zaprowadzi go do 30 miast i miasteczek, nie jest jeszcze „tym Beckettem od…

03

wrz

Czym jest dziś „niemieckość”? Jakie wydarzenia historyczne powinny stanowić element „nowej, trwałej tożsamości narodowej” będącej alternatywą dla „antymitu, […] w którym naród pojawia się wyłącznie…