Otwiera się w nowej karcie

„W kontekście polityki pamięci »Wschód« stał się na dziesięciolecia prawdziwą czarną skrzynką”; Kika słów o książce „Niemiecki Bank Rzeszy w nazistowskiej wojnie napastniczej – wyzysk, finansowanie wojny i grabież w okupowanej Polsce w latach 1939–1945”

W artykule:

  • 11:40 min

Niemiecka polityka okupacyjna w Polsce, która pozostawiła po sobie całkowicie zrujnowaną gospodarkę narodową, zniszczony pod każdym względem kraj oraz ludność zdziesiątkowaną o miliony, była przez długi czas ignorowana, wypierana z pamięci lub postrzegana – pod wpływem antypolskich nastrojów podsycanych przez stowarzyszenia wysiedleńców – jako sprawa zamknięta i zrekompensowana utratą terytoriów. Niniejsze opracowanie ma na celu wniesienie wkładu w pełne uchwycenie niemieckiej polityki okupacyjnej oraz jej – w tym przypadku – struktur pomocniczych w zakresie polityki bankowej i gospodarczej, a tym samym przyczynienie się do krytycznego zrozumienia tego rozdziału w historii niemieckiego bankowości centralnej w XX wieku – tak dr Ingo Loose, autor wydanej na początku października 2026 r. w Niemczech książki „Die Deutsche Reichsbank im nationalsozialistischen Eroberungskrieg Ausbeutung, Kriegsfinanzierung und Raub im besetzten Polen 1939 – 1945 (Wydawnictwo Wallstein), uzasadnił jej cel. Warto nadmienić, że jego książka jest pierwszym tego typu tak obszernym opracowaniem, jakie ukazało się na niemieckim rynku wydawniczym.

Książka dr. Ingo Loosego powstała w ramach projektu badawczego finansowanego przez Deutsche Bundesbank (Bank Centralny Republiki Federalnej Niemiec) i dotyczącego historii Banku Rzeszy (Reichsbanku) w okresie narodowego socjalizmu, a także Banku Krajów Niemieckich (BdL) i Banku Federalnego (Bundesbank) do 1969 roku. Jak podaje autor, poszczególne badania naukowe były realizowane w Instytucie Historii Współczesnej w Monachium i Berlinie oraz w London School of Economics (LSE). Patrząc z perspektywy polskiej, projekt „prześwietlenia” Banku Rzeszy, wpisuje się w szereg innych badań skoncentrowanych na audycie ważnej instytucji niemieckiej. W przeciwieństwie jednak do książek takich jak wydany stosunkowo niedawno „Kanzleramt”, czy pionierski „Das Amt” („Urząd’), priorytetem nie było zlustrowanie urzędników, dyplomatów i polityków RFN pod kątem ich uwikłania w narodowy socjalizm, lecz ukazanie machiny bankowego rabunku dokonanego na terenie okupowanej Polski

Wina bez kary: Jak Fritz Paersch został likwidatorem Reichsbanku

W opracowaniu przewijają się co prawda nazwiska konkretnych urzędników, ale ich biografie nie są kluczowe, zresztą w swej specyfice nie odbiegają zasadniczo od „denazyfikacyjnej normy”, czyli braku konsekwencji karnych za popełnione w okupowanej Polsce czyny. Jako wyjątek od tej reguły autor wspomina Fritza Paerscha, nadzorcę Banku Emisyjnego w Polsce, i szefa organu nadzorczego administracji finansowej (Bankenaufsichtsstelle im Generalgouvernement), którego kariera miała ulec „zahamowaniu”, choć czytając jego historię trudno sobie wyobrazić łagodniejsze sankcje.

Loose pisze: „Jedynie kariera Fritza Paerscha uległa zahamowaniu, i to wyłącznie w wyniku sprzeciwu amerykańskich władz okupacyjnych, po tym, jak Polska umieściła go na liście zbrodniarzy wojennych. Ponieważ jednak Paersch został później wiceprezesem Landeszentralbank Hessen we Frankfurcie nad Menem oraz wieloletnim likwidatorem Reichsbanku, nie można mówić o tym, że w wyniku swojej działalności w Generalnym Gubernatorstwie musiałby ponieść w Republice Federalnej Niemiec znaczące konsekwencje zawodowe lub ekonomiczne. Na szczeblu średniego kierownictwa Banku Emisyjnego nie trzeba było być fanatycznym antysemitą, aby w Generalnym Gubernatorstwie, w oddziałach Reichsbanku na przyłączonych terytoriach polskich, a także w okupowanym Związku Radzieckim egzekwować rozporządzenia i restrykcje, które w ostatecznym rozrachunku przyczyniały się do zubożenia, zniewolenia i masowych mordów”.

Tak przypadek Paerscha został natomiast opisany na stronie bloga „Niemiecki Kraków 1939-1945 widziany oczami kolonizatorów”:


„W 1948 roku alianci zachodni planowali przeliczenie walut w swoich sektorach w Berlinie. W tym celu powołano niemiecką komisję walutową, na czele z Paerschem. Kiedy w tym samym roku Paersch ubiegał się o miejsce w radzie dyrektorów „Bank deutscher Länder” (BdL), Allied Banking Commission we Frankfurcie nad Menem odrzuciła jego wniosek, bo miał zbyt duże trudności w postępowaniu denazyfikacyjnym z uwagi na swoją funkcję w Polsce. Jednak w 1949 r. został członkiem zarządu Landeszentralbank w Hesji, a od 1953 r. był nawet wiceprezesem Landeszentralbank aż do 1957 r. W latach 1963-1972 był nadal zaangażowany w załatwianie pozostałych spraw Reichsbanku”.

fot. Wallstein Verlag

Rafał Lemkin: Codzienna walka dosłownie o chleb i fizyczne przetrwanie może utrudniać myślenie zarówno w kategoriach ogólnych, jak i narodowych

Biografie są więc w książce tematem pobocznym. Co nie oznacza, że autor pomija temat rozliczeń podjętych w ramach denazyfikacji zaordynowanej Niemcom przez aliantów po 1945 r. Ta kwestia wybrzmiewa, ale w odniesieniu do niemieckich działań na terytorium okupowanej Polski, nie sposób uznać jej rezultatów, czy nawet jej ujęcia za satysfakcjonujące.

„Już podczas głównego procesu zbrodniarzy wojennych w Norymberdze działalność Reichsbanku w okupowanej Polsce była przedmiotem postępowania, które z dzisiejszej perspektywy wydaje się niewystarczające. […] Natomiast polski ruch oporu [Polskie Państwo Podziemne BT] już w maju 1941 roku doszedł do jednoznacznego wniosku, że wszelkie odniesienia do ewentualnego prawa, które Niemcy próbowali stworzyć, były czystą kpiną: „Nie ma sensu tracić słów na kwestie prawne, rozporządzenia czy nakazy wydane przez Niemców – nie są one zgodne ani z polskim ustawodawstwem, ani z prawem międzynarodowym, ani też z prawem boskim czy pozytywnym. Sposób, w jaki Niemcy traktują Żydów, jest dowodem prawdziwie oburzającego, zwierzęcego zdeprawowania i barbarzyństwa” – podkreśla autor, przywołując tu cytat z „Biuletynu Informacyjnego” z 23 maja 1941 r.

To, co jednak było oczywiste z poziomu okupowanego i grabionego państwa, nie musiało być tak oczywiste, kiedy do akcji wkraczały paragrafy, konwencje, umowy i cały międzynarodowy aparat sprawiedliwości, który po 1945 r. musiał się zmierzyć z tak masowym, tak niewyobrażalnym złamaniem wszelkich praw. Loose opisuje złożoność prawną i tej sytuacji, by w pewnym momencie sięgnąć po znamienny cytat z opublikowanej w 1944 r. książki Rafała Lemkina „Axis Rule in Occupied Europe”, w której, jak przypomina Loose „[Lemkin] zdefiniował ekonomiczną eksploatację okupowanych krajów, w tym działalność niemieckich banków, jako część swojej koncepcji ludobójstwa – i to nie tylko w odniesieniu do ludności żydowskiej, ale wyraźnie także w odniesieniu do ludności polskiej:

„Zniszczenie podstaw egzystencji ekonomicznej grupy narodowej nieuchronnie prowadzi do zahamowania jej rozwoju, a nawet do regresu. Obniżenie poziomu życia utrudnia zaspokajanie potrzeb kulturalno-duchowych. Co więcej, codzienna walka dosłownie o chleb i fizyczne przetrwanie może utrudniać myślenie zarówno w kategoriach ogólnych, jak i narodowych”
Pisząc o Norymberdze, Loose podkreśla, że nie doszło wtedy ani do jednego przesłuchania, żaden urzędnik Reichsbanku oddelegowany do okupowanej Polski nie złożył też zeznań.

Dr Ingo Loose: „Pomysł ponownej niemieckiej ekspansji w Europie Wschodniej (Środkowej) kosztem Polski istniał już przed dojściem nazistów do władzy”

Istotnym wątkiem poruszonym w książce jest niewątpliwie nakreślenie genezy samej idei finansowego podporządkowania i rozgrabienia zasobów napadniętych, podbitych i okupowanych terytoriów.

„Już na długo przed 1 września 1939 r. Reichsbank rozpoczął planowanie mające na celu jak najszybsze i jak najsprawniejsze wdrożenie polityki finansowej i walutowej na terenach, które miały zostać podbite w przyszłości. Po niemieckiej inwazji na Polskę Reichsbank przejął na terytoriach okupowanych, a wkrótce potem zaanektowanych, wiodącą rolę w konsolidacji polityki finansowej i bankowej w ramach polityki okupacyjnej – w planowaniu, realizacji i kontroli wywłaszczania ludności cywilnej niebędącej pochodzenia niemieckiego, a także w „germanizacji gospodarczej” terytoriów okupowanych („kredyty germanizacyjne”), wreszcie w gromadzeniu, przekazywaniu i „wykorzystaniu” majątku zamordowanych europejskich Żydów w ścisłej współpracy z urzędami w Generalnym Gubernatorstwie oraz z Głównym Urzędem Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) i Głównym Urzędem Administracji Gospodarczej SS (SS-Wirtschaftsverwaltungshauptamt)…”
W rozdziale poświęconym w całości planom niemieckim sprzed 1939 r. Loose pisze: „Pomysł ponownej niemieckiej ekspansji w Europie Wschodniej (Środkowej) kosztem Polski istniał już przed dojściem nazistów do władzy i pozostał aktualny jako istotny element nazistowskiej strategii »życiowej przestrzeni« nawet po zawarciu niemiecko-polskiego paktu o nieagresji w styczniu 1934 roku”. (s.48) Autor przypomina następnie, że „zarówno przywództwo narodowosocjalistyczne, jak i Bank Rzeszy już wcześnie stanęły przed pytaniem, czy zbliżającą się mobilizację gospodarki na potrzeby wojny należy przeprowadzić przede wszystkim za pomocą podatków, obligacji, bonów skarbowych, czy też w inny sposób. A co było bardziej na rękę wraz z rozpoczęciem intensywnego zbrojenia na potrzeby nowej wojny, czyli wraz z wprowadzeniem planu czteroletniego w 1936 roku niż poszukiwanie historycznych precedensów?”


Wytłumaczenie tego modelu, przywołanie jego korzeni sięgających I wojny światowej jest istotne dla zrozumienia, w jaki sposób Niemcy wyobrażali sobie skolonizowanie swojego wschodniego sąsiada i, że ten szczegółowy plan nie powstał z dnia na dzień, a za działaniami, które rozpoczęty się we wrześniu 1939 r. stały koncepcje stworzone nawet dekadę wcześniej [autor odsyła m.in. do opracowania konstytucjonalisty i radcy Sądu Apelacyjnego Franza Scholza pt. „Własność prywatna na okupowanym i nieokupowanym terytorium wroga”, gdzie zawarto, chociażby pomysły na zagospodarowanie własności prywatnej na podbitym obszarze].

Dysonans poznawczy

Opracowanie Ingo Loosego wpisuje się w trend zapełniania treścią białych plam o przebiegu II wojny światowej i w tym konkretnym przypadku – wyjątkowo zbrodniczego charakteru niemieckiej okupacji w Polsce. I niewątpliwie niemiecki czytelnik dostał do ręki lekturę ciekawą i ważną, przybliżającą skalę i oblicze rabunku nazistowskich Niemiec na terenie okupowanej Polski, rabunku, z którego w Niemczech mało kto zdaje sobie dziś sprawę. Sam autor podkreśla, że kwestia ta, mimo bogactwa dostępnych źródeł w archiwach niemieckich i polskich nie doczekała się przez tyle dekad adekwatnego opracowania w Niemczech, a „w kontekście polityki pamięci »Wschód« stał się na dziesięciolecia prawdziwą czarną skrzynką”. Z czym trudno polemizować. Z drugiej jednak strony czytelnik polski może poczuć dysonans poznawczy. Grabież jest bowiem przez autora wyczerpująco opisana i udokumentowana, a uczestniczący w niej urzędnicy niemieckiego aparatu finansowego wskazani jako ci, którym RFN oszczędził większych denazyfikacyjnych przykrości, ale już kwestia domagania się przez Polskę zadośćuczynienia [hasło „reparacje”] została w tej książce niejako sprowadzona do prawicowego folkloru polskiej sceny politycznej, tak że samo uznanie zasadności roszczeń zdaje się wyłącznie domeną środowiska politycznego Prawa i Sprawiedliwości. Przynajmniej taki jest mój odbiór tej kwestii jako czytelnika. Tymczasem, jak wynika z sondażu przeprowadzonego we wrześniu b.r. przez SW Research (na zlecenie „Rzeczpospolitej”), 46,9 proc. badanych Polaków twierdząco odpowiedziało na pytanie „, Czy Polska powinna ubiegać się o reparacje wojenne od Niemiec”, odpowiedzi przeczącej udzieliło 32,5 proc. respondentów, a 20,6 proc. ankietowanych nie miało zdania w tej sprawie. Jak widać, stosunek do reparacji wcale nie przebiega wzdłuż linii podziału politycznego, co najprawdopodobniej wynika z faktu, że niemiecka okupacja nie dotknęła wyłącznie jednej grupy polskiego elektoratu i ze świecą szukać w Polsce rodziny, która nie miałaby z at 1939-45 traumatycznych przeżyć i wspomnień przekazywanych z pokolenia na pokolenie.


Druga kwestia, która powinna być moim zdaniem jako laika, przyczynkiem do dyskusji historyków, jest to, że autor książki nawiązując do trzytomowego Raportu Polskich Strat Wojennych z 2022 r., a konkretnie do rozdziału szóstego [„Straty w bankowości” autorstwa prof. dr. hab. Mirosława Kluska, tom I, str. 152], stwierdza:


„Raport zawiera […] dwie informacje o bezpośrednim znaczeniu dla niniejszego badania, a mianowicie »straty polskich instytucji kredytowych i ich klientów w wyniku wojny i okupacji« w wysokości 89,321 mld złotych oraz wierzytelności wynikających z działalności Banku Emisyjnego w Polsce w wysokości 196,32 mld złotych. Z odpowiedniego rozdziału nie da się jednak w pełni ustalić podstawy obliczeń, ani też ich zasadności, zwłaszcza że podane źródła i dokumenty archiwalne mają charakter bardzo anegdotyczny, a odpowiednia literatura fachowa nie została w ogóle wymieniona. W każdym razie kwota zadłużenia wynosząca prawie 290 mld złotych nie da się pogodzić z danymi i informacjami przytoczonymi w niniejszym opracowaniu, opartymi na ówczesnych materiałach archiwalnych”.

I dalej: „Nawet starając się trzymać z dala od debaty politycznej, która dopiero co się rozpoczęła, pozostaje pytanie, w jakim stopniu uczestniczący w niej polscy naukowcy sami z góry narzucili sobie swoje wyniki badań lub po prostu pozwoli na nie wpłynąć. Krótko mówiąc: skoro istnieją już poważne wątpliwości co do wiarygodności danych liczbowych, to oczywiście podważa to również wiarygodność całego raportu, jeszcze zanim w ogóle rozpocznie się dyskusja na temat zasadności tych roszczeń prawie 80 lat po zakończeniu wojny”.

I jest to zdanie istotne, ponieważ z jednej strony pobrzmiewa w nim sugestia, że autorzy polskiego raportu mogli, mówiąc najoględniej, pracować w sposób daleki od naukowej rzetelności, a z drugiej strony, że „istnieją poważne wątpliwości co do wiarygodności danych liczbowych…” Jak rozumiem, te zarzuty tyczą się wymienionych punktów z rozdziału szóstego Raportu. Dlatego też ciekawa byłaby dyskusja polsko-niemiecka właśnie na temat tych sugestii, zwłaszcza, że przez cztery lata, jakie minęły od publikacji Raportu jeszcze żaden liczący się niemiecki historyk nie podważał jego wartości merytorycznej. Jeżeli już, to pojawiały się dobrze znane stwierdzenia o „zamknięciu sprawy” lub zwyczajowe odwracanie uwagi od tematu kwestiami bieżącymi, lub troską o stan relacji polsko-niemieckich. Zorganizowanie dyskusji z prawdziwego zdarzenia, byłoby zasadne, zwłaszcza w kontekście notorycznego odkładania przez Berlin decyzji w sprawie przyznania finansowego zadośćuczynienia żyjącym jeszcze, polskim ofiarom niemieckiej okupacji. Można by poruszyć przy okazji i tę kwestię.

Ingo Loose, “Die Reichsbank im nationalsozialistischen Eroberungskrieg Ausbeutung, Kriegsfinanzierung und Raub im besetzten Polen 1939–1945”, Wallstein 2026.

Książka ukazała się w Niemczech 10 października

Olga Doleśniak-Harczuk

Udostępnij

30

paź

Niemiecka polityka okupacyjna w Polsce, która pozostawiła po sobie całkowicie zrujnowaną gospodarkę narodową, zniszczony pod każdym względem kraj oraz ludność zdziesiątkowaną o miliony, była przez…

20

paź

Odszukiwanie rodzin zidentyfikowanych przez nas osób okazało się bardzo trudne i tylko w nielicznych przypadkach udało nam się dotrzeć do żyjących jeszcze bliskich krewnych ofiar.…

12

paź

Kiedy Samuel Beckett rozpoczyna 1 października 1936 roku swoją niemiecką podróż, która zaprowadzi go do 30 miast i miasteczek, nie jest jeszcze „tym Beckettem od…