Odszukiwanie rodzin zidentyfikowanych przez nas osób okazało się bardzo trudne i tylko w nielicznych przypadkach udało nam się dotrzeć do żyjących jeszcze bliskich krewnych ofiar. Tutaj pomocne okazały się zwłaszcza popularne serwisy genealogiczne, takie jak MyHeritage i Ancestry.com. Udało nam się na przykład dotrzeć do mieszkającego w USA wnuka polskiego policjanta, weterana wojny polsko-bolszewickiej, który zmarł na tyfus w Warszawie w 1941 r. Pomimo pomocy ze strony izraelskich badaczy, nie udało nam się niestety odnaleźć krewnych żadnej z żydowskich ofiar. W tym przypadku całe rodziny zostały prawdopodobnie zamordowane przez Niemców – mówił w sierpniu 2025 r. wywiadzie dla Berlińskiego Tygla dr Michał Palacz, historyk medycyny i migracji z Oxford Brookes University. Tydzień temu nakładem wydawnictwa Wallstein ukazały się cztery publikacje przedstawiające wyniki trwających od 2017 r. badań naukowców nad ustaleniem tożsamości osób, których fragmenty mózgów jeszcze dziesięciolecia po wojnie znajdowały się w magazynach niemieckich instytutów. Wyniki badań zostaną przedstawione 20 października w Berlinie i 16 listopada w Monachium.
Oba wydarzenia zaplanowano w ramach podsumowania prowadzonego od blisko dekady projektu badawczego „Historia badań nad mózgiem w instytutach Towarzystwa im. Maxa Plancka/Towarzystwa Cesarza Wilhelma”. W spotkaniach można wziąć udział osobiście (linki do rejestracji pod artykułem) lub zdalnie. Zwieńczeniu projektu towarzyszą cztery odrębne publikacje składające się na pełen obraz ustaleń międzynarodowego zespołu naukowców. Wszystkie książki można zakupić na stronie wydawnictwa Wallstein lub ściągnąć za darmo ich wersje elektroniczne (odnośniki pod artykułem).
Próbki były przechowywane w okresie powojennym, wiele z nich zostało pochowanych w 1990 roku w anonimowej zbiorowej mogile
„Związki między nazistowską polityką prześladowań i eksterminacji a zbiorami naukowymi były przez długi czas pomijane. Instytut Badań nad Mózgiem im. Cesarza Wilhelma w Berlinie-Buch oraz Niemiecki Instytut Badań nad Psychiatrią w Monachium wykorzystały możliwości, jakie stwarzał nazizm, aby pozyskać tysiące preparatów mózgowych w celu prowadzenia na nich badań. Zbiory zgromadzone w tamtym czasie po zakończeniu wojny przeszły w ręce Instytutów im. Maxa Plancka ds. Badań nad Mózgiem i ds. Psychiatrii. Osoby, których mózgi przez kolejne dziesięciolecia służyły nauce bez ich zgody, były w dużej mierze ofiarami nazistowskiej „eutanazji”, czyli systematycznego mordowania osób niepełnosprawnych lub cierpiących na choroby psychiczne. Dalsze preparaty pochodziły od żydowskich i nieżydowskich ofiar niemieckiej okupacji w Polsce, od jeńców wojennych, robotników przymusowych oraz ofiar nazistowskiego wymiaru sprawiedliwości. Międzynarodowa grupa niezależnych historyków przeprowadziła kompleksowe badania nad tą historią w ramach projektu finansowanego przez Towarzystwo im. Maxa Plancka, a także zidentyfikowała nazwiska i losy ponad 1 900 ofiar, tworząc w ten sposób podstawę do godnego pochówku szczątków ludzkich na monachijskim cmentarzu Waldfriedhof. Dwa równoległe wydarzenia w Berlinie i Monachium prezentują wyniki tych badań, kładąc w każdym przypadku nacisk na inne aspekty, uwzględniające również uwarunkowania regionalne. W centrum uwagi znajduje się kwestia relacji między nauką, ideologią i polityką w okresie nazizmu oraz ich następstw. Jaką rolę odegrali naukowcy z instytucji, których dotyczyła ta sprawa, w zbrodniach nazistowskich? Dlaczego proces rozliczenia trwał tak długo i w jaki sposób można godnie upamiętniać ofiary dzisiaj i w przyszłości?” – czytamy na stronie organizatora.
Dr Michał Palacz jest współautorem (wraz z profesorem Paulem Weindlingiem) książki» Countless Brains «The Neuropathological Specimens from Prisoners of War, Occupied Territories, and Nazi Executions. Publikacja jest poświęcona przedstawieniu wyników pracy badawczej nad próbkami neuropatologicznymi pochodzącymi od jeńców wojennych, ludności terytoriów okupowanych przez Niemcy, robotników przymusowych oraz ofiar egzekucji przeprowadzanych w III Rzeszy.
Autorzy postawili sobie za zadanie ustalenie nazwisk ofiar, odtworzenie ich historii życia oraz prześledzenie historii wykorzystania próbek. W ten sposób udało im się zidentyfikować próbki mózgów łącznie 314 ofiar, które zostały pozyskane w sposób nieetyczny. Próbki pochodzą z różnych zbiorów, utworzonych przede wszystkim przez Juliusa Hallervordena i Hugo Spatza, pierwotnie przechowywanych m.in. w Instytucie Badań nad Mózgiem im. Cesarza Wilhelma w Berlinie-Buch, Niemieckim Instytucie Badań nad Psychiatrią w Monachium oraz ośrodkach badawczych Luftwaffe i Wehrmachtu. Próbki były przechowywane w okresie powojennym, wiele z nich zostało pochowanych w 1990 roku w anonimowej zbiorowej mogile. Tylko, że później zaczęto natrafiać na kolejne preparaty wymagające dodatkowych badań i projekt się znacznie poszerzył – np. tożsamość ofiar, które były jeńcami wojennymi udało się ustalić dopiero podczas badań przeprowadzonych na potrzeby wspomnianego tomu.
W wywiadzie dla Berlińskiego Tygla z sierpnia 2025 r., dr Michał Palacz tak opisywał rezultaty badań grupy Oxford Brookes University, która pracowała pod kierownictwem prof. Paula Weindlinga:
„Ostatecznie udało nam się zidentyfikować 314 ofiar nieetycznych badań nad mózgiem, spośród których 197 osób było obywatelami polskimi. Dwie inne ofiary były obywatelami USA pochodzenia polskiego. Zdecydowanie najliczniejszą grupą polskich ofiar było 170 osób zmarłych na tyfus plamisty w okupowanej Warszawie, Lublinie, Częstochowie i Radomiu. Prawie 80% ofiar z tej grupy stanowili polscy Żydzi. Epidemia tyfusu w Generalnym Gubernatorstwie wybuchła w dużej mierze na skutek masowych deportacji oraz nieludzkich warunków życia prześladowanej ludności żydowskiej. Pobrane podczas sekcji zwłok mózgi ofiar epidemii były w pierwszych dwóch latach okupacji wysyłane przez niemieckich patologów wojskowych do profesora Juliusa Hallervordena z Instytutu Badań nad Mózgiem w Berlinie. Hallervorden – światowej sławy neuropatolog – interesował się przypadkami tyfusu z powodu charakterystycznych zmian w mózgu wywoływanych przez tę niewystępującą wówczas w Niemczech chorobę. Odnalezione przez nas w niemieckim Federalnym Archiwum Wojskowym we Fryburgu Bryzgowijskim protokoły sekcji zwłok ujawniają, że wielu Żydów cierpiących na tyfus było poważnie niedożywionych, a niektórzy z nich umierali z głodu jeszcze przed utworzeniem gett. Hallervorden, który otrzymywał kopie tych protokołów razem z załączonymi do nich preparatami mózgowymi, musiał więc być świadomy warunków panujących w okupowanej przez Niemców Polsce. Mimo to, jego wieloletni współpracownik, prof. Hugo Spatz, chwalił się po wojnie, że kierowany przez niego Instytut im. Cesarza Wilhelma zgromadził największą na świecie kolekcję mózgów osób zmarłych na tyfus. Poza cywilnymi ofiarami z okupowanej Polski, niemieccy neuropatolodzy pozyskali do swoich kolekcji mózgi kilkunastu polskich jeńców wojennych, w tym dwóch Polaków urodzonych w USA. Wielu z nich zmarło na skutek fatalnych warunków higienicznych lub braku należytej opieki lekarskiej w obozach jenieckich na terenie Niemiec. Niewola odbijała się również na zdrowiu psychicznym polskich jeńców. Jeden z Polaków popełnił w desperacji samobójstwo, a inny został zastrzelony podczas próby ucieczki z obozu. Polski oficer, wysłany pod koniec wojny z objawami schizofrenii do szpitala psychiatrycznego w bawarskim Kaufbeuren, został tam najprawdopodobniej zamordowany w ramach tzw. zdecentralizowanej eutanazji. Mniej liczną grupę ofiar stanowiło sześciu polskich robotników przymusowych. Czterech z nich zostało skazanych na śmierć przez niemieckie sądy specjalne. Bezpośrednio po ich zgilotynowaniu w Więzieniu Stadelheim przez kata Johanna Reichharta, mózgi polskich skazańców trafiły do kolekcji profesora Willibalda Scholza z Instytutu Psychiatrii im. Cesarza Wilhelma w Monachium. Jeszcze przed wojną Scholz i jego asystenci prowadzili etycznie wątpliwe eksperymenty z użyciem mózgów zgilotynowanych przestępców”.
Ślub 31 sierpnia 1939 roku; Historia Wojciecha Damazego Adamczewskiego
Dr Palacz jest również wraz z prof. Paulem Weindlingiem i Aisling Shalvey autorem książki “Biographies of Allied Prisoners of War, German Occupation Victims, and Executed Persons” przedstawiającej szczegóły biografii zidentyfikowanych ofiar. Naukowcom udało się często bardzo szczegółowo odtworzyć życiorysy ofiar. W rozdziale opisującym polskich jeńców wojennych znajdziemy np. historię Wojciecha Damazego Adamczewskiego (ur. w 1906 r.):
„Jego ojciec, Mateusz Bolesław Adamczewski był malarzem znanym przede wszystkim z przedstawiania scen wojskowych z okresu napoleońskiego, a jego młodszy brat, Jerzy Sergiusz (1921–2004), już w powojennej Polsce został śpiewakiem operowym. Wojciech w 1931 r. ukończył studia w Wyższej Szkole Handlowej w Warszawie. Pracował jako urzędnik w Okręgowej Dyrekcji Kolei Państwowych w Warszawie, a później w polskim Ministerstwie Transportu. Ukończył również Szkołę Oficerską Kadetów (Rezerwy) w Warszawie (rocznik 1932) i osiągnął stopień podporucznika w Wojsku Polskim. Mieszkał przy ulicy Koszykowej 20 w centrum Warszawy, a 31 sierpnia 1939 r. poślubił Henrykę Rosłaniec, 18-letnią kelnerkę ze wsi Ostaszewo koło Pułtuska. Ceremonia odbyła się w neoklasycystycznym kościele św. Aleksandra na warszawskim Placu Trzech Krzyży. Nazajutrz po ślubie Niemcy najechały Polskę. Świeżo poślubiony oficer objął dowództwo nad kompanią marszową 58. Pułku Piechoty i wyruszył do walki z Niemcami. Nigdy więcej nie zobaczył swojej żony. 29 września 1939 r. porucznik Adamczewski został pojmany przez Wehrmacht we wsi Szopowe koło Lublina i wysłany do obozu jenieckiego Oflag VII-B w Eichstätt w Górnej Bawarii. W listopadzie 1939 r., podczas próby ucieczki z obozu, rzekomo zaatakował niemieckiego strażnika, który zastrzelił go w obronie własnej. Adamczewski zmarł na skutek rany postrzałowej klatki piersiowej. Jego ciało pochowano na cmentarzu w Eichstätt, natomiast główny lekarz obozu wysłał jego zakonserwowany mózg do Oddziału Specjalnego Wojskowej Akademii Medycznej przy KWIBR w Berlinie. Prof. Julius Hallervorden włączył mózg polskiego oficera do swojej kolekcji przypadków „wojskowych”, stawiając diagnozę „zaburzenia psychiczne”. Powojenny los tego preparatu nie jest znany, ale Hallervorden prawdopodobnie pozbył się go przed latami 60”.
Bardzo ciekawa jest historia pochodzącego ze spolonizowanej niemieckiej rodziny Eugeniusza Oskara Roterta (lub Rotherta):
„Urodził się w 1905 roku w Topole, wsi położonej około 12 km na południowy zachód od Białegostoku (wówczas w Imperium Rosyjskim) (…) Ojciec Eugeniusza, Paweł Rothert (zm. 1904 r.), pochodził z polonizowanej niemieckiej rodziny luterańskiej, której korzenie sięgały Litoměřic w Czechach. Pracował jako brygadzista w tkalni we wsi Topole. Jego matka, Michalina z domu Rutkowska (zm. 1937), pochodziła z polskiej katolickiej rodziny szlacheckiej, która posiadała majątek w Zalesianach koło Białegostoku. Pobrali się w 1876 roku i mieli łącznie 11 dzieci, które wychowywali w polskiej tradycji katolickiej. Ojciec pracował w fabryce tkanin w Topolach do 1893/1894 r., a w 1899 r. rodzina przeniosła się do Łodzi. Najstarszy brat Eugeniusza, Paweł Rothert (1880–1954), był znanym inżynierem, który w latach 30. XX wieku nadzorował budowę dwóch pierwszych linii moskiewskiego metra.Eugeniusz Rotert walczył podczas I wojny światowej jako oficer 2. Korpusu Polskiego na terenie Rosji. Jednostka ta została utworzona w grudniu 1917 roku z Polaków, którzy służyli w dawnej armii carskiej. Rotert został pojmany przez Niemców po bitwie pod Kaniowem w maju 1918 roku i przetrzymywany był w obozie jenieckim dla oficerów w Breesen w Meklemburgii. Po wojnie uwolniony jeniec powrócił do niepodległej Polski i osiadł w Łodzi. Tam poślubił Sabinę (Marię) z domu Sznajder, z którą miał dwoje dzieci. Rotert został ponownie zmobilizowany po niemieckiej inwazji na Polskę 1 września 1939 r. Służył w Wojsku Polskim w stopniu podporucznika, ale dzień po inwazji radzieckiej, 17 września 1939 r., przekroczył granicę polsko-węgierską i został internowany. W nieznanych okolicznościach, prawdopodobnie w drodze do dołączenia do Wojska Polskiego we Francji, pod koniec 1939 r. został schwytany przez Niemców i osadzony w obozie Stalag VI-F w Bocholt na granicy niemiecko-holenderskiej. 28 grudnia 1939 r. Eugeniusz Rotert został przeniesiony do Stalagu XIII-A w Bad Sulzbach koło Norymbergi, a później do Oflagu VII-A w Murnau koło miejscowości Murnau am Staffelsee w Górnej Bawarii. W pewnym momencie w 1943 r. u Roterta zaczęły pojawiać się objawy zaburzeń psychicznych. 31 marca 1944 r., po dziesięciu miesiącach choroby, którą uznano za schizofrenię, niemiecki funkcjonariusz obozowy skierował polskiego oficera do szpitala psychiatrycznego w Kaufbeuren. Pacjent został fizycznie unieruchomiony w łóżku i opisany jako „nieposłuszny”. 49-letni Eugeniusz Rotert zmarł rzekomo na zapalenie płuc 5 kwietnia 1944 r. W rzeczywistości najprawdopodobniej został zabity przedawkowaniem barbituranów – środków uspokajających powszechnie stosowanych w nazistowskich Niemczech do zabijania pacjentów psychiatrycznych w ramach zdecentralizowanej „eutanazji”. Przedawkowanie barbituranów często objawiało się zapaleniem płuc. …”
Olga Doleśniak-Harczuk
Link do rejestracji na wydarzenie w Berlinie, 20 października:
https://www.mpg.de/26881476/hirnforschung-und-ns-verbrechen-buchvorstellung.html
Link do rejestracji na wydarzenie w Monachium, 16 listopada:
https://www.mpg.de/26881604/hirnforschung-und-ns-verbrechen-buchvorstellung1.html
Link do wszystkich czterech publikacji dostępnych w ramach Open – Acces:
https://www.wallstein-verlag.de/reihen/hirnforschung.html


