W dniach 30 kwietnia – 4 maja 1987 r. św. Jan Paweł II odbył drugą podróż apostolską do RFN, to wtedy m.in. beatyfikował niemieckiego jezuitę Ruperta Mayera. „Berliński Tygiel” dotarł do osoby, która dobrze pamięta drugą pielgrzymkę Papieża Polaka do Niemiec, a szczególnie wspólną modlitwę w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Kevelaer. “To było niesamowite wydarzenie, całe miasto w pełnej gotowości oczekiwało wizyty Papieża, ja miałem wtedy 19 lat i nigdy nie zapomnę tego dnia – mówi w rozmowie z Berlińskim Tyglem Rudolf Beerden, mieszkaniec Kevelaer i redaktor naczelny dziennika »Kevelaerer Blatt«.
W 2008 roku ukazała się książeczka Wilhelma Aakena i Heinza van der Linde o cudach w Kevelaer zatytułowana „Ich bin geheilt” („Jestem uzdrowiony”). Autorzy opisali w niej 217 przypadków cudownych uzdrowień. Pierwsze potwierdzone przez Kościół i lekarzy oraz opisane w kronikach, pochodziły z 1642 roku. Wśród przytoczonych historii, znalazła się też ta pięcioletniego Petera van Volbroecka z Hassum, który „nie mógł ani stać, ani chodzić”. Rodzice błagali o łaskę uzdrowienia dla syna. Zostali wysłuchani.
“Jestem zdrowa. Mama”
Najświeższy przypadek omówiony w książce to ten Marii Offermanns spod Akwizgranu, 45-letniej wówczas matki trojga dzieci, która chorowała na stwardnienie rozsiane (SM). Choroba była na tyle zaawansowana, że kobieta musiała nosić specjalny gorset z prętami i poruszała się z bólem i bardzo powoli. To lekarz Marii, zdruzgotany wynikami jej kolejnych badań, doradził jej pielgrzymkę do Kevelaer. Posłuchała. Do kaplicy praktycznie się doczołgała, ale wyszła już o własnych siłach. 15 sierpnia 1949 r. Maria Offermanns wysłała do rodziny telegram: „Jestem zdrowa. Mama”. Do końca życia angażowała się w działalność na rzecz innych, w 25-lecie swojego uzdrowienia wzięła udział w uroczystej mszy dziękczynnej w Kevelaer. Już nigdy nie założyła gorsetu z prętami. Zmarła w sędziwym wieku, otoczona dziećmi, wnukami i prawnukami.
Hendrick Busman i cudowny obrazek z Luksemburga
Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Kevelaer znajduje się zaledwie sześć kilometrów od granicy z Holandią, w Nadrenii Północnej-Westfalii. Początek kultu maryjnego w tym mieście (wtedy jeszcze wiosce) sięga 1641 roku, kiedy to wędrowny kupiec Hendrick Busman, modląc się pod przydrożnym krzyżem, usłyszał wezwanie: „Wybuduj tu kaplicę”. Busman wrócił w to miejsce tydzień później. Ponownie usłyszał głos nakazujący postawienie kaplicy. A potem jeszcze raz.
Kupiec nie był na tyle zamożny, by od razu zabrać się za budowę, ale postanowił, że znajdzie sposób, by podołać temu zadaniu. Nie tylko Hendrick Busman miał objawienie. Również jego żona, Mechel doznała wizji, w której widziała kapliczkę z jaśniejącym obrazem. Taki obraz Mechel widziała już wcześniej. Żołnierze wracający z Luksemburga nieśli wykonane na papierze wizerunki Matki Bożej, Patronki Luksembburga. Pani Busman chciała odkupić jeden z obrazków, ale okazały się zbyt drogie, nie miała tyle pieniędzy. Opowieść żony jeszcze mocniej zmobilizowała kupca Busmana i upewniła w wierze. Małżonkowie odszukali oficera, któremu żołnierze przekazali obrazy, a on spełnił ich prośbę i jeden z wizerunków Maryi im podarował.
Hendrick Busman mógł przystąpić do budowy kaplicy. Do Kevelaer przybywały tłumy. Ludzie, zasłyszawszy historię o kupcu i objawieniu, jakiego doznał zarówno on, jak i jego żona, ściągali zewsząd, by z bliska przyglądać się powstającemu dziełu. A kiedy skromna kapliczka już stanęła, zaczęły się dziać cuda. I w ciągu następnych pięciu lat doszło do wielu cudownych uzdrowień i wiele z nich oficjalnie potwierdzono.
W 1654 roku postawiono sześciokątną świątynię nazwaną Kaplicą Łask, w której umieszczono pierwotną kapliczkę. Znajdujący się w niej cudowny wizerunek to kopia obrazu Matki Bożej z Luksemburga mająca jedynie 12,5 cm wysokości i 7 cm szerokości. Obrazek przedstawia Maryję w szeroko rozpostartym płaszczu, podtrzymującą lewą ręką Dzieciątko i z berłem w prawej dłoni. Obrazek chroni bogato zdobiona i wysadzana klejnotami szyba.
św. Jan Paweł II przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej
To przed tym wizerunkiem Maryi 2 maja 1987 r. modlił się św. Jan Paweł II tuż po przybyciu do Kevelaer. Siedem lat wcześniej to własnie św. Jan Paweł II jako pierwszy od 198 lat papież, postawił stopę na niemieckiej ziemi. Na zachowanym, archiwalnym nagraniu z Kevelaer widać jak mieszkańcy miasta i pielgrzymi witają św. Jana Pawła II, a potem słyszymy, jak Papież po niemiecku modli się w sanktuarium i poleca wstawiennictwu Maryi wszystkich, którzy się do Niej uciekają.
Tak brzmiała tamtego dnia modlitwa św. Jana Pawła II:
Bądź pozdrowiona Dziewico Maryjo, Matko naszego Zbawiciela, Matko Kościoła i nasza Matko!
Jako pielgrzym do tego miejsca łask w Kevelaer dołączam się do rzeszy niezliczonych wiernych, którzy tutaj, przed Twoim wizerunkiem, śpiewali Twoją chwałę. Tak więc również przez nas spełnia się słowo Pisma Świętego: „Odtąd będą mnie błogosławić wszystkie pokolenia”.
Wraz z Tobą wielbimy naszego Pana i Boga, który spogląda na pokorę ludzi i uczynił dla nas wielkie rzeczy poprzez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna.
Wraz ze wszystkimi pielgrzymami, którzy łączą się z moją modlitwą, wzywam Cię jako naszą nadzieję i źródło pociechy. Maryjo, Pocieszycielko zasmuconych, módl się za nami. Twojej matczynej miłości i wstawiennictwu powierzam dziś wszystkich, którzy z ufnością zwracają się do Ciebie. Do Ciebie przychodzą zdrowi i szczęśliwi; zachowaj w nich radość i wdzięczność oraz uczyń ich wrażliwymi i gotowymi do pomocy w potrzebie swoich bliźnich, bliskich i dalekich.
Do Ciebie przychodzą chorzy; modlą się o zdrowie duszy i ciała. Pomóż im znosić cierpienie; złagodź ich bóle i wyproś dla nich pocieszenie i uzdrowienie.
Do Ciebie kierują wzrok samotni i opuszczeni, przed Tobą płaczą pogrążeni w żałobie. Niech doświadczą, że pod krzyżem stałaś się naszą Matką i że jesteś szczególnie bliska tym, którzy najbardziej potrzebują Twojej pomocy.
Przed Tobą stoją młodzi ludzie, którzy wkraczają w życie. Świeć im jak jasna gwiazda w ciemnościach pielgrzymki, aby nie zboczyli z drogi wiary.
Przed Tobą stoją ludzie w sile wieku; nie pozwól im stracić odwagi, wzmacniaj ich w codziennych obowiązkach i prowadź ich coraz głębiej na śladach Twojego Syna.
Przed Tobą stoją starcy, którzy wiedzą, że ich droga przez tę ziemską dolinę zbliża się ku końcowi. Wraz z nimi modlimy się: Święta Maryjo, po tych cierpieniach pokaż nam Jezusa, błogosławiony owoc Twojego łona. O łaskawa, o łagodna, o słodka Dziewico Maryjo.
Twojej matczynej opiece powierzam jednocześnie cały Kościół w tym kraju: biskupów, kapłanów i osoby zakonne, wszystkich wiernych, rodziny i wspólnoty parafialne. Niech wszyscy chrześcijanie wzrastają w wierze, nadziei i miłości. Uczyń ich wiarygodnymi świadkami Twojego Syna, Jego wyzwalającej prawdy i zbawczej miłości, w której wszystkim ludziom dobrej woli obiecane jest wieczne zbawienie.
Matko Słowa Wiecznego, naucz nas wychodzić na spotkanie Chrystusa, naszego powracającego Pana i Zbawiciela, w którego błogiej wspólnocie żyjesz i wstawiasz się za nami teraz, każdego dnia i na wieki. Amen.
Po tych słowach Papież udał się na pobliski stadion, gdzie czekało już na niego tysiące pielgrzymów – z Niemiec i sąsiedniej Holandii. Pod dostępnym w serwisie YouTube archiwalnym nagraniem z tego dnia można przeczytać komentarze wiernych, którzy uczestniczyli w sprawowanej przez św. Jana Pawła II liturgii, śpiewali w chórze lub służyli do mszy. Warto obejrzeć to nagranie w całości, usłyszeć, z jaką mocą wybrzmiewa przesłanie Ojca Świętego po niemiecku i po holendersku.
Rudolf Beerden – z pubu na plac przed kaplicą
To było niesamowite przeżycie, całe miasto w stanie podwyższonej gotowości. Trzeba sobie wyobrazić tę atmosferę– miasteczko liczące niecałe 30 tysięcy mieszkańców i przybywa do nas Papież. Już na wiele dni przed papieską wizytą trwały przygotowania – opowiada Rudolf Beerden. – Z obawy przed zamachami policja przyspawała włazy do kanałów, wszędzie zadbano o odpowiednią ochronę policyjną. Tu prawie wszyscy jeżdżą rowerem, na łące ustawiono więc mnóstwo stojaków na rowery, każdy mógł zostawić swój rower a resztę drogi na mszę już szło się pieszo – wspomina mieszkaniec miasta i redaktor naczelny najstarszej gazety w regionie.
W noc poprzedzającą wizytę św. Jana Pawła II czynne były wszystkie lokale, w kościele mariackim trwała zaś całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu, miasto tętniło życiem, również ze względu na rozpoczynający się z tradycyjnie 1 maja sezon pielgrzymkowy.
Rudolf Beerden wspomina: – Byłem wtedy młody, miałem zaledwie 19 lat. Wieczorem spotkałem się na mieście przyjaciółmi, wyszedłem z pubu nad ranem, około 4 i pobiegłem do domu. Z centrum do domu miałem jakieś 1,5 kilometra. Przekraczam próg, a tam przy stole siedzi moja teściowa. Pytam się jej, dlaczego o świcie siedzi przy kuchennym stole, a ona mówi, że wybiera się z przyjaciółkami do miasta „zobaczyć Papieża”. To ja na to: „Poczekaj na mnie, idę z wami”. Wziąłem szybki prysznic, wypiłem kawę i wraz z paniami wróciłem do centrum. Papież przyleciał helikopterem, a pod kaplicę już dotarł Papamobile. To było wspaniałe. Był niesamowicie charyzmatyczny. W zasadzie nawet nie musiał nic mówić, roztaczał wokół siebie taką aurę, że przyciągał ludzi. Niektórzy tak mają. Czują atmosferę miejsca. A on mógł swoją aurą wypełnić cały plac. Porywał ludzi. W pozytywnym sensie. Porywał ich samą swoją obecnością – opowiada Rudolf Beerden.
I dodaje: – Nie jestem szczególnie wierzący, ale tamto spotkanie coś we mnie poruszyło. Wiele lat później, byłem w czasie Wielkiej Nocy na Placu św. Piotra. I powiedziałem do żony: „chodź, idziemy po błogosławieństwo wielkanocne do Papieża”. I tam też działo się coś takiego, że nie trzeba naprawdę być wierzącym, by to poczuć. Poruszająca chwila. Wręcz czuło się moc, jaka wychodziła z ludzi zgromadzonych na placu. Już samo to, że jest się wśród tylu ludzi, coś w człowieku wyzwala.
Radość tamilskich katolików
Rudolf Beerden opowiada jeszcze o samym Kevelaer, o pielgrzymach, których setki tysięcy (ok. 800 tys. rocznie) nawiedzają co roku najsłynniejsze sanktuarium w Niemczech. – Pamiętam specjalne pociągi z pielgrzymami, które przyjeżdżały do Kevelaer. Otwierały się drzwi i z wnętrza wagonów wychodziły całe procesje. Dziś widuję więcej pojedynczych pielgrzymów, grupy też przybywają, ale nie tak liczne, jak kiedyś. Dzieje się tak też za sprawą łączenia parafii, kiedyś z każdej parafii przyjeżdżał autokar pielgrzymów, ale jak na przykład połączono 5 parafii, to też przyjeżdża autokar pielgrzymów, tylko, że zamiast pięciu. Jest za to dużo tzw. pielgrzymek tematycznych – procesje z traktorami, procesje miłośników jamników, w listopadzie mamy też pielgrzymów karnawałowych, którzy przybywają na tydzień przed początkiem karnawału i są ich tysiące – mówi Rudolf Beerden. – To wyjątkowo barwne procesje, ponieważ ich uczestnicy są poprzebierani w kostiumy karnawałowe. Nic jednak nie może się równać z pielgrzymką Tamilów, tamilskich katolików ze Sri Lanki, którzy przybywają w pierwszym lub drugim tygodniu sierpnia. To są dziesiątki tysięcy ludzi przyjeżdżających z własnymi straganami, z całą potrzebną im na miejscu infrastrukturą. Można u nich kupić tradycyjną odzież np. sari, azjatyckie owoce, a nawet antenę satelitarną. Są głośni, bardzo sympatyczni i przeżywają i praktykują swoją wiarę inaczej niż my. My zawsze staramy się zachować w kościele bezszelestnie, nie wolno rozmawiać na mszy itd., Tamilowie są głośni, ekspresyjni, towarzyszy im feeria barw, kobiety są ubrane bardzo kolorowo, mężczyźni zazwyczaj w czarne spodnie i białe koszule, jest zawsze mnóstwo dzieci, dużo się dzieje i całe miasto jest na nogach. Tamilowie przyjeżdżają tylko na jeden dzień, z całym dobytkiem ku strapieniu lokalnych restauratorów i właścicieli kafejek, bo Tamilowie rzadko do nich nie zaglądają. A potem znikają; do następnego roku – opowiada Rudolf Beerden.

W listopadzie 2012 roku Sanktuarium w Kevelaer przekazano relikwię krwi św. Jana Pawła II. To ampułka z kroplą krwi Papieża. W Niemczech znajduje się kilka relikwii św. Jana Pawła II, z których większość to relikwie krwi. Po kanonizacji zostały one umieszczone w różnych kościołach i kaplicach. Katedrze w Kolonii dwukrotnie przekazano relikwię Papieża. Było to konieczne po tym, jak w 2016 roku stwierdzono jej kradzież. Na zdjęciu ilustrującym artykuł widać relikwiarz z posrebrzanego brązu zaprojektowany przez wybitnego rzeźbiarza i grafika, Berta Gerresheima. Mierzący 40 cm relikwiarz przedstawia Jana Pawła II opartego o pastorał przed portalem katedry w Kolonii, co jest nawiązaniem do pierwszej wizyty papieża w katedrze w listopadzie 1980 roku.
Olga Doleśniak-Harczuk
Link do archiwalnego nagrania z pielgrzymki św. Jana Pawła II do Kevelaer:



