Zieloni jako „ciało z ciała skrajnej prawicy, lub skrajnej lewicy”, oskarżanie o „paktowanie z faszystami” i wylewanie „krokodylich łez”, zarzucanie „braku miłości do UE” i „podkładania ognia, który musi teraz gasić Friedrich Merz”. To zaledwie kilka sformułowań, jakie zaadresowano w ostatni czwartek na sali obrad niemieckiego parlamentu do posłów klubu parlamentarnego Zielonych. A wszystko przez to, w jaki sposób europosłowie tej partii zagłosowali w sprawie umowy UE-Mercosur w Parlamencie Europejskim. I przez to z kim głosowali. Zieloni poddali się samokrytyce, odcięli od wszelkich skrajności i obiecali publicznie poprawę, ale partie koalicji rządowej, nie odmówiły sobie rajdu po swoich kolegach, przypominając im jak jeszcze rok temu Zieloni atakowali chadeków za to, że posłowie AfD opowiedzieli się za chadeckim wnioskiem ws. migracji.
29 stycznia na żądanie klubów parlamentarnych CDU/CSU i SPD, w niemieckim parlamencie odbyła się debata nad wynikami zeszłotygodniowego głosowania Parlamentu Europejskiego w sprawie umowy UE-Mercosur. Po tym jak ośmiu z dziesięciu europosłów Zielonych zagłosowało za skierowaniem dokumentu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), w Berlinie zrobiło się nerwowo. Ze strony partii koalicji rządowej i kanclerza Friedricha Merza spadła za Zielonych fala krytyki. Zdecydowanie nie pomógł im fakt, że w sprawie Mercosur okazali się jednomyślni z posłami AfD łamiąc tym samym tabu, o którego naruszenie jeszcze w ubiegłym roku sami oskarżali chadeków. Mimo iż Zieloni już wielokrotnie przeprosili za swój „błąd” i zapewnili, że są zwolennikami tzw. tymczasowego zastosowania umowy z Mercosur, w czwartek posłowie CDU/CSU i SPD nie szczędzili im ostrych słów i zarzucając podwójną moralność. Zieloni nie pozostali dłużni. Jeden z posłów tego ugrupowania oskarżył chadeków o „chęć rozmontowania zapory ogniowej” oddzielającej ich od partii skrajnej prawicy – w domyśle AfD.
Za skierowaniem umowy UE-Mercosur do TSUE zagłosowało 3 europosłów Linke, ośmiu europosłów Zielonych, 13 z 15 posłów AfD, 5 z Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW) oraz dwoje przedstawicieli ugrupowania Die Partei
Czwartkowe posiedzenie niemieckiego parlamentu zaczęło się o godzinie 9.00. wystąpieniem kanclerza, Friedricha Merza na temat polityki zagranicznej państw. Poza wątkami, które kanclerz już wcześniej podejmował w swoich wystąpieniach w Davos i Brukseli, m.in. postulatami większego uniezależnienia się Europy od Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa, Merz wyraził swoją irytację postawą niemieckich Zielonych wobec umowy UE-Mercosur. Ośmiu z dziesięciu posłów Zielonych poparło bowiem rezolucję wzywającą do uzyskania opinii prawnej TSUE ws. zgodności umowy UE-Mercosur z unijnymi traktatami. Głosowanie odbyło się 21 stycznia w Strasburgu, a jego wynik był dla koalicyjnego rządu CDU/CSU-SPD niemałym zaskoczeniem.
Za skierowaniem dokumentu do TSUE opowiedziało się 334 europarlamentarzystów, przeciw było 324, a 11 wstrzymało się od głosu. Jeżeli chodzi o posłów z Niemiec – za rezolucją zagłosowało 3 europosłów Linke, wspomnianych ośmiu europosłów Zielonych, 13 z 15 posłów AfD, 5 z Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW) oraz dwoje przedstawicieli ugrupowania Die Partei.
Co do samego projektu rezolucji – podpisało się pod nim 144 deputowanych do PE z 21 państw [link do treści projektu jest pod artykułem – red.]. Nie wszyscy niemieccy sygnatariusze projektu ostatecznie go poparło, dwóch polityków Zielonych się wyłamało i zagłosowało przeciwko rezolucji, a jeden w ogóle nie wziął udziału w głosowaniu. Podsumowując: większość niemieckich Zielonych zagłosowała wbrew woli rządu w Berlinie i zarazem wspólnie z AfD, BSW i Linke. Jest to konstelacja na tyle egzotyczna, że sami Zieloni przestraszyli się sukcesu swojego działania. Samokrytyka europosłów Zielonych oraz ich kolegów w Bundestagu i landtagach wybrzmiała prawie natychmiast po – jakby nie było – udanym dla nich głosowaniu.
Z perspektywy poszanowania zasad demokracji – głosowaniu nie można było nic zarzucić. Wątpliwości 144 pomysłodawców rezolucji znalazły poparcie większości parlamentarzystów, tak się zdarza w demokracji. Nie o samą arytmetykę jednak chodzi. Dla strony niemieckiej istotne jest również towarzystwo, w jakim się walczy o powodzenie sprawy. A każdy sojusz z AfD, choćby i niezamierzony, jest przyczynkiem do politycznego spięcia, co oczywiście samo AfD potrafi skonsumować na swoją korzyść, ale już pozostali polityczni gracze – nie.
Zieloni sami (chociażby w kwestiach polityki migracyjnej i dążenia do zmiany jej kierunku) krytykowali chadeków za zbytnie zbliżenie do AfD, co rezonowało w przestrzeni publicznej. Przed przedterminowymi wyborami do Bundestagu Niemcy zalała fala protestów wymierzonych w rzekomy sojusz chadeków z partią Alice Weidel. Siedziby CDU były okupowane przez przeciwników „paktowania z faszystami”. Fakt, iż niemieccy Zieloni zagłosowali więc w Parlamencie Europejskim wspólnie z AfD jest dla nich porażką wizerunkową, a dla polityków chadecji pretekstem do atakowania Zielonych jako „wczorajszych hipermoralistów”.
Dyskusja nad Mercosur odbyła się nie bezpośrednio po wystąpieniu Merza, ale dopiero przed godziną 15. Wcześniej debatowano (nie mniej żywiołowo) nad stanem relacji transatlantyckich, nad zwalczaniem przestępczości klanowej i odpornością niemieckiej infrastruktury krytycznej na zagrożenia z zewnątrz (rzecz dotyczyła tzw. umowy ramowej KRITIS). Poniżej publikujemy najciekawsze fragmenty wystąpień posłów Bundestagu dot. umowy z Mercosur, zachęcając jednocześnie do wysłuchania całej debaty, która jest dostępna na stronie niemieckiego parlamentu.
Sepp Müller, CDU/CSU: Jesteście ciałem z ciała skrajnej prawicy, czy skrajnej lewicy?
[…] Co czwarte miejsce pracy w przemyśle w Niemczech zależy od eksportu, a więc pośrednio niemal co czwarte miejsce pracy w Niemczech zależy od eksportu naszych towarów […] I właśnie z tego powodu powinniśmy popierać Mercosur, umowę o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej, która pozwoli nam dotrzeć do dodatkowych 260 milionów konsumentów. Ponieważ, kto kocha swój kraj, ostatecznie poprzez Mercosur. Za sprawą [Mercosur] w UE powstanie 440 tys. dodatkowych miejsc pracy. Spodziewany jest wzrost eksportu o 39 procent. […] Kto kocha Unię Europejską, jest za Mercosur. Chronimy rolnictwo i bardzo dokładnie analizujemy warunki panujące na miejscu. A ci, którzy nie kochają swojego kraju, to niemieccy Linke, Ponieważ jako przeciwnicy globalizacji zagłosowali w PE przeciwko Mercosur. Unii Europejskiej nie kocha też AfD i działa wbrew niemieckim interesom. To oczywiste, że w Turyngii u [Björna] Höckego strzelały korki od szampana. Ponieważ nie zarządza on najwyraźniej wyłącznie tamtejszą AfD, ale i klubem parlamentarnym AfD […] Ponieważ, jak to kiedyś wyraził Höcke >Ta Unia Europejska musi umrzeć<. Tylko czym jest ta Unia Europejska? […]
Ta Unia Europejska jest dla nas dobrobytem. Jest wolnością. Jest przeciwwagą dla Rosji, Chin i Ameryki. I tym bardziej zdumiewające jest to, że ośmiu niemieckich, zielonych deputowanych do PE zbratało się ze skrajnymi prawicowcami i z Linke. To ta ósemka niemieckich Zielonych zadbała o to, by Mercosur wylądował przed TSUE. Ich partyjni koledzy i koledzy w Parlamencie Europejskim świadomie zagłosowali wbrew interesom naszego państwa. To jeden z trzech historycznych błędów na polu wolnego handlu, popełnionych w Parlamencie Europejskim przez waszą partię. Pierwszym historycznym błędem było uruchomienie kampanii pod szyldem „chlorowanych kurczaków”, gdy miała zostać uruchomiona umowa o wolnym handlu TTIP [Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji-red.] Gdzie byśmy dziś byli, gdybyśmy mieli umowę o wolnym handlu z Ameryką? Drugim historycznym błędem […] było to, że to, że jako niemieccy Zieloni głosowaliście przeciwko CETA [Kompleksowa Umowa Gospodarczo-Handlowa między UE a Kanadą – red.], przeciwko umowie o wolnym handlu z Kanadą. Dzięki Bogu mieliśmy wtedy na tyle siły, by wdrożyć CETA, ponieważ SPD i CDU były za tą umową, za co bardzo dziękuję! To był wasz drugi błąd. Trzecim jest Mercosur. W tzw. międzyczasie trzeba by sobie zadać pytania, czy jesteście ciałem z ciała skrajnej prawicy, czy skrajnej lewicy? To bowiem nie tylko wasz historyczny błąd, ale również historyczna wina. […]
Jesteśmy za wolnym handlem i wyciągamy do was dłoń. Dostaniecie kolejną okazję, by wspomóc nas w przypadku umowy o wolnym handlu z Indiami, z państwami Pacyfiku. Wyciągamy do was rękę. Bądźcie rozsądni! Potrzebujemy wolnego handlu. Potrzebujemy zasad. Wróćcie do stołu.
Leif-Erik Holm, AfD: Nie zapominajmy o tych, którzy każdego dnia pracują na roli i w oborze, abyśmy wszyscy mieli co jeść
Wolny handel to wsparcie dobrobytu i jest on z korzyścią dla Niemiec, które są narodem żyjącym z eksportu. Dlatego poparliśmy porozumienia z Wietnamem i Singapurem. Zgodziliśmy się także na Umowę Stowarzyszeniową z Chile. Jednocześnie zawsze musimy pamiętać, by równoważyć pewne rozwiązania, aby nadmiernie nie nadwyrężać branż kluczowych dla egzystencji państwa.
Nie może być tak, by nasi rolnicy zawsze byli stratni. Dla Afd jest oczywiste, że musimy chuchać i dmuchać na naszych rolników. Oni muszą być w stanie zapewnić nasze bezpieczeństwo żywnościowe, również w czasie kryzysu. Wciąż powtarzacie, że nie możemy się uzależnić od zagranicy. To szczególnie tyczy się wrażliwych obszarów, takich jak zaopatrzenie w żywność. To, dlatego kompromis, na który trzeba by pójść w związku z Mercosur, jest tak trudny. Mercosur stwarza olbrzymie możliwości. Zwłaszcza w tych niepewnych czasach, możliwość dywersyfikacji pomogłoby naszemu przemysłowi nieco się ustabilizować i przynajmniej nieco zamortyzować dramatyczną redukcję zatrudnienia. Nowy rynek może się otworzyć na naszych wyżyłowanych producentów aut, maszyn, na przemysł farmaceutyczny.
Otwierają się też nowe możliwości w zakresie dostaw surowców, od których zależymy. W końcu widzieliśmy, co się dzieje, gdy Chiny przykręcają śrubę. To są zalety Mercosur. Są też i minusy Mercosur, które odbiją się na rolnikach, gdyż będą oni mieli jeszcze większe trudności w nierównej konkurencji, nawet mimo stosunkowo niedużych limitów celnych. Ale jasne jest, że potrzebujemy odpowiedzi na te niedogodności. I za to powinna odpowiadać polityka państwa.
Jeśli teraz dojdzie do [realizacji umowy – red.] Mercosur, a decyzja w tej sprawie zostanie podjęta nie tutaj, ale w UE, to naszym zadaniem w niemieckim Bundestagu będzie dopilnowanie, aby nasi rolnicy w zamian za to otrzymali w końcu znaczne ulgi. Od dawna o to zabiegamy. Na przykład domagaliśmy się, aby cofnąć niefortunną decyzję o zniesieniu ulgi podatkowej na olej napędowy dla rolnictwa również z mocą wsteczną na lata 2024 i 2025.
Poza tym musimy poczynić postępy w ograniczaniu biurokracji. Obowiązki związane z rejestracją i dokumentacją muszą zostać zniesione na szeroką skalę. Jak dotąd niewiele się w tej kwestii wydarzyło. Prezes Związku Rolników mówi o dawkach homeopatycznych. Tak właśnie jest. Niedawno jeden z rolników powiedział mi, że aż jedną trzecią swojego czasu poświęca na robotę papierkową.
Rolnicy nie chcą jednak siedzieć przy biurku, ale pracować w polu. Szanowni Państwo, walczmy o wolny handel. Jest on ważny dla Niemiec jako kraju eksportującego i importującego.
To właśnie dzięki udanej wymianie zagranicznej cieszymy się dobrobytem. Dlatego z zadowoleniem przyjmujemy zniesienie kolejnych barier celnych, jak to ma obecnie miejsce w przypadku Indii. Nie zapominajmy jednak o tych, którzy każdego dnia pracują na roli i w oborze, abyśmy wszyscy mieli co jeść.
Daniel Walter, SPD: Nie zamierzam teraz kopać leżącego, koledzy i koleżanki z Zielonych wiedzą, co robić
Daniel Walter, SPD: Nie zamierzam teraz kopać leżącego. Po pierwsze, nie jestem do tego obecnie w stanie, z drugiej strony jestem pewien, że również koledzy i koleżanki z Partii Zielonych wiedzą, co musimy teraz zrobić.
Decyzja Parlamentu Europejskiego o ponownym zbadaniu umowy UE-Mercosur pod kątem prawnym, a tym samym zasianie wątpliwości co do spójności Europy, była fatalnym sygnałem. Europa rzeczywiście powinna była wykazać się spójnością. Pokazała jednak rozdarcie. Zastanawiam się, jak można w obecnej sytuacji geopolitycznej i gospodarczej działać tak irracjonalnie. […]
Nawet Jürgen Trittin przyznaje, że Zieloni popełnili poważny błąd. Nawet jeśli Zieloni i Lewica chętnie odwołują się do zróżnicowanych wyników głosowań we wszystkich frakcjach i innych państwach członkowskich, jestem głęboko przekonany, że ta katastrofa jest przede wszystkim zasługą niemieckich posłów do Parlamentu Europejskiego.
Sygnał wysłany przez to głosowanie jest tak fatalny, ponieważ jak wszyscy wiemy – i myślę, że wy również wiecie co jest teraz najważniejsze-Donald Trump niszczy międzynarodowy prządek, żegna się z multilateralizmem. Donald Trump nie waha się szantażować nas cłami, aby dochodzić absurdalnych roszczeń terytorialnych. Wszyscy wiemy, jaka reakcja jest teraz konieczna. Wszyscy mamy jeszcze w uszach przemówienie kanadyjskiego premiera Marka Carneya wygłoszone w Davos, wspomniał dziś o tym również w swoim oświadczeniu kanclerz Merz.
Apel [premiera Kanady – red.] był jasny. Nie możemy czekać, aż świat stanie się taki, jakim chcielibyśmy go widzieć. Musimy w końcu zrozumieć, że w tych niepewnych czasach obowiązuje zasada: jeśli nie siedzisz przy stole, to jesteś w karcie dań.
Musimy w końcu zrozumieć, że tylko suwerenność chroni nas przed tą ciągłą, globalną presją, drodzy koledzy i koleżanki, jak słusznie zauważył Mark Carney. Europa potrzebuje teraz determinacji. Rozdrobnienie, jakie pokazał Parlament Europejski, byłoby niewłaściwe już dziesięć, piętnaście lat temu. Naszym obowiązkiem jako Europejczyków jest teraz zdobycie większości dla jedności, dla siły wewnątrz i, tak, również na zewnątrz. Drodzy koledzy i koleżanki, nie zamierzam teraz dalej kopać leżącego. Po pierwsze, nie jestem do tego obecnie w stanie. Z drugiej strony jestem bardzo, bardzo pewien, że również koledzy i koleżanki z Partii Zielonych wiedzą, co musimy teraz zrobić.
W najbliższym czasie musimy zadbać o tym, aby umowa UE-Mercosur została tymczasowo wdrożona. Po 25 latach negocjacji, po fatalnym sygnale z zeszłego tygodnia, umowa nie może być opóźniona ani wstrzymana. Musi zostać tymczasowo wdrożona.
Musimy ponadto dążyć do większej spójności w polityce handlowej w perspektywie długoterminowej. Nie powinniśmy nigdy zawierać umów za wszelką cenę. Jednocześnie musimy jednak uznać i przyswoić sobie następującą kwestię.
Siły, również w tej Izbie, które angażują się w ochronę środowiska i klimatu, siły, którym leży na sercu niemiecka gospodarka i miejsca pracy, siły, które angażują się nawet w ruch robotniczy, nie osiągną nic, absolutnie nic, jeśli uciekną się do nacjonalizmu, jeśli będziemy czekać, aż świat będzie taki, jakiego byśmy sobie życzyli. […]
Potrzebujemy światowego handlu. Potrzebujemy sprawiedliwych umów handlowych, aby wzmocnić naszą gospodarkę, ale także po to, aby w ogóle móc sterować globalizacją. Jeśli tego odmówimy, poniesiemy porażkę i nic nie osiągniemy.
Wręcz przeciwnie, będziemy mieli mniej dobrobytu, mniej bezpieczeństwa, mniej ochrony. Europa potrzebuje właśnie do tego jedności, woli zawierania nowych umów handlowych, woli kształtowania światowego handlu. Szanowni koledzy i koleżanki, pomóżmy w tym z niemieckiego Bundestagu.
Andreas Audretsch, Zieloni: Jak bardzo trzeba być szalonym, żeby w takiej sytuacji jeszcze pogłębiać zależność?
[…] Niszczycielska furia Donalda Trumpa wymaga odpowiedzi. I, drodzy chadecy, w tym miejscu – trzeba to powiedzieć – nic się nie nauczyliście! Nadal walczycie z energią odnawialną, tak jak robicie to od lat, mimo że jest to energia wolności, energia pokoju, której tak bardzo potrzebujemy, aby zbudować siłę przeciwstawną. A ostatnio pozwoliliście miliarderowi Kelcy’emu Warrenowi, fanowi MAGA i zaufanemu współpracownikowi Trumpa, przejąć część niemieckiej infrastruktury energetycznej: magazyny paliwowe. Jak bardzo trzeba być szalonym, żeby w takiej sytuacji jeszcze pogłębiać zależność? Popełniają Państwo ponownie ten sam błąd, który popełnili Państwo w przypadku Rosji, ponieważ nic nie zrozumieliście. […] Dotyczy to również Friedricha Merza, Jensa Spahna i Manfreda Webera. CDU musi wreszcie postawić sprawę jasno. Nie może być mowy o współpracy z prawicowymi ekstremistami ani w kontekście europejskim, ani w Niemczech. I powiem Państwu teraz, o co chodzi, ponieważ najwyraźniej są tym Państwo poruszeni. Pan Weber udzielił wczoraj wywiadu tygodnikowi „Spiegel”. Proszę przeczytać ten wywiad, a wtedy wszystko stanie się jasne. Wczoraj w „Spieglu” pan Weber odpowiedział na pytanie, czy ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za 43 posłów konserwatystów, którzy głosowali za przyjęciem tej decyzji [ws. rezolucji – red.] i czy zamierza postępować inaczej w przyszłości, a on odpowiedział: nie zamierza. Mówi to całkiem otwarcie! Będzie nadal współpracował z prawicowymi ekstremistami w Europie. Różnica polega na tym, że my, Zieloni, twierdzimy, że to był błąd. Wy twierdzicie, że chcecie to kontynuować. I tu właśnie jest sedno!
Głównym problemem jest to, że Manfred Weber i Jens Spahn poruszają kwestię zapory ogniowej tylko dlatego, że chcą ją zburzyć; i właśnie to jest głównym problemem, z którym mamy tu do czynienia. I tu dochodzę do Jensa Spahna. Nie potrafi jasno potępić tego, że w Stanach Zjednoczonych ludzie są ścigani przez ICE. Nie potrafi poważnie wypowiedzieć się na temat Donalda Trumpa, mimo że droga do faszyzmu staje się z każdym dniem coraz bardziej namacalna. A wy po prostu nie potraficie tego jasno wyrazić. I tak jest od miesięcy, od lat.
Już podczas konwencji Partii Republikańskiej w Milwaukee w 2024 roku mówił Pan o wspólnych interesach z panem Trumpem. Panie Spahn, chwalił Pan Trumpa: powiedział Pan, że często ma słuszne pomysły, nie widać u niego żadnych autorytarnych tendencji, a J. D. Vance jest również szansą dla Niemiec. To wszystko są cytaty z Pana wypowiedzi, wszystkie pochodzą od Pana. Pan Spahn spotkał się niedawno z takimi osobami jak Grover Norquist, wielbiciel Trumpa i lobbysta na rzecz obniżenia podatków, który wprost mówi, że chciałby „utopić rząd w wannie”! Z takimi ludźmi się Pan zadaje? Problem polega na tym, że nie ma Pan wystarczającej siły charakteru – a byłaby ona potrzebna – aby stanąć tutaj i powiedzieć, że Pańska ocena Stanów Zjednoczonych była błędna. – Na tym polega różnica. Proszę stanąć i powiedzieć: to błąd. I być może dojdzie do tego, co czego musi dojść: Markus Frohmaier [Afd-red.] – który właśnie był u republikanów – nie brzmi inaczej.
Tilman Kuban (CDU/CSU): Podłożyliście ogień, wspólnie z radykałami lewicowymi i prawicowymi, a teraz Friedrich Merz ma odgrywać strażaka
Czarny dzień dla naszej demokracji! To niewybaczalne, to cezura w naszym demokratycznym współdziałaniu – takie były wasze słowa, po tym jak rok temu te typy tam [wskazanie na ławy posłów AfD- red.], wyrazili poparcie dla naszego wniosku […] To wy doprowadziliście wtedy do masowych demonstracji na ulicach, to wy się unosiliście moralnością, a dziś wylewacie krokodyle łzy. Wasi niemieccy posłowie już po próbnym głosowaniu wiedzieli, że będzie trudno o większość w Parlamencie Europejskim. Wasi niemieccy posłowie wiedzieli, że dadzą świadectwo sprzeciwu wobec wolnego handlu. I wasi niemieccy posłowie świadomie paktowali z faszystami i lewicowymi radykałami. Nie możecie przecież tam wylewać krokodylich łez, a tu zarzucać nam paktu z diabłem. To nie jest moralność, tylko podwójna moralność. (Boli, jak się demokratycznie przegrywa, prawda? – głos z ław AfD).
Szanowna Pani Brantner, Szanowny Panie Banaszak, w ostatnich latach toczyliśmy tu wiele dyskusji. Muszę powiedzieć, że jestem nie tylko rozczarowany stylem, ale także zaskoczony zmianą Państwa stanowiska, w sensie merytorycznym. W ostatnich latach prezentowaliście się Państwo jako partia proeuropejska, otwarta na handel.
Myśleliśmy, że macie już za sobą anty-TTIP-owe demonstracje […] Jednak po powrocie do ław opozycji najwyraźniej powróciliście do starych wzorców. Blokujecie jedną z najważniejszych umów handlowych na świecie. Uspokajacie – być może po tym, jak ktoś z centrali partii Zielonych zadzwonił ponownie do związku zawodowego w trakcie kampanii wyborczej. Jednocześnie jednak Państwa zielona baza świętuje, a organizacje zrzeszone w Państwa partii już dawno wyszły na ulice. Nasz kraj potrzebuje wolnego handlu, a nie parad rowerów towarowych organizowanych przez Państwa zielonych przyjaciół.
Doskonale Państwo wiedzą, że wolny handel stwarza szanse gospodarcze, zwłaszcza dla naszych europejskich i niemieckich przedsiębiorstw. Doskonale wiedzą Państwo, że właśnie w czasach rosyjskiej wojny napastniczej, w czasach rosnącej konkurencji ze strony Chin, w czasach narastających napięć na rynku amerykańskim, potrzebujemy tego południowoamerykańskiego rynku przyszłości, a nie dwuletnich opóźnień spowodowanych kontrolą TSUE. Doskonale wiedzą Państwo, że odwołanie się do TSUE jest wydarzeniem wyjątkowym, działaniem, które wywołuje nieufność i niepewność w Ameryce Południowej. Doskonale wiedzą Państwo również, że wiele innych krajów – czy to Indonezja, czy Indie, czy inne, które tak bardzo tutaj chwaliliście – zadają sobie dziś pytanie, czy w ogóle można polegać na Europie. Po 26 latach negocjacji czasami trzeba po prostu powiedzieć „tak” lub „nie”. A wy powiedzieliście „nie”; de facto powiedzieliście „nie”.
Wiedzą Państwo doskonale, że wszystkie te kontrole [zgodności z traktatami UE – red.] już dawno przeprowadzono, że istnieje porozumienie ramowe między Parlamentem Europejskim a Komisją Europejską, które obecnie znacznie utrudnia tymczasowe stosowanie [umowy-red.]. Dlatego mówię wam całkiem otwarcie: nie mogę oprzeć się wrażeniu, że była to zaplanowana zielona zagrywka przeciwko wolnemu handlowi. Podłożyliście ogień, wspólnie z radykałami lewicowymi i prawicowymi, a teraz Friedrich Merz ma odgrywać strażaka.
Dlatego mam do Państwa jasną prośbę: proszę zachowywać się odpowiedzialnie, nie tylko w czasie sprawowania rządów, ale także w opozycji, zarówno tutaj w Berlinie, jak i w Brukseli. Potrzebujemy silnej Europy z większością demokratyczną, z partnerami na świecie, ze wzrostem gospodarczym i przyszłościowymi miejscami pracy.
Chantal Kopf, Zieloni: Większym wyzwaniem jest to, że posłowie, również liberalni i konserwatywni, z Francji i Polski są zdecydowanie przeciwni umowie z Mercosur
[…] Co obserwujemy w przypadku Mercosur? Duży opór, zwłaszcza ze strony Francji i Polski, irytację i złość z powodu zachowania zielonych europosłów podczas głosowania. Ja też tak reagowałem. Jest to całkowicie zrozumiałe. Ale jest to również bardzo proste. Większym wyzwaniem jest to, że posłowie, również liberalni i konserwatywni, z Francji i Polski są zdecydowanie przeciwni umowie z Mercosur.
Czasy, w których żyjemy, wymagają wiele od partii demokratycznych. Umiejętność kompromisu na szczeblu europejskim, przedkładanie go nad logikę partyjną i partykularne interesy narodowe, poszukiwanie kompromisów w demokratycznym centrum, zamiast lekkomyślnego lub celowego akceptowania większości z udziałem skrajnie prawicowych przeciwników Europy. Gdybyśmy teraz, po uzasadnionej krytyce głosowania w sprawie Mercosur przez CDU i CSU, mogli wszyscy zgromadzić się wokół tych zasad również w Parlamencie Europejskim i uzyskać tutaj ich poparcie, byłaby to naprawdę bardzo radosna wiadomo
W polityce europejskiej obowiązuje zasada, że przodujące państwa europejskie muszą trzymać się razem. Rząd federalny zbyt mało rozmawia z Polską, zwłaszcza w kwestiach handlu, ale także polityki bezpieczeństwa. Wyraźnie słychać to było dzisiaj w oświadczeniu rządu kanclerza.
A to jest wielki błąd, drodzy koledzy i koleżanki. Tylko wtedy, gdy Europa będzie spójna wewnętrznie, będzie niezawodnym partnerem na arenie międzynarodowej. A tym właśnie musimy i chcemy być.
Enrico Komning, AfD: Jak już zakończycie swoją ekosocjalistyczną agendę transformacji, w Niemczech nie będzie już konkurencyjnego przemysłu
Wolny handel jest dobry. Ci, którzy ze sobą handlują, nie zwalczają się. Handel, powiązania, dialog, porozumienie między narodami. Mój kolega Holm dziś to już powiedział: zwłaszcza w czasach, gdy cła znów stają się modnym instrumentem polityki siłowej, wolny handel stanowi ważną przeciwwagę dla eskalacji i tworzenia bloków. Jako AfD opowiadamy się za wolnym handlem. Porozumienie z Indiami jest dobrym krokiem, korzystnym dla niemieckich przedsiębiorstw i konsumentów. Jesteśmy również za wolnym handlem z państwami Mercosur. Byłaby to trzecia co do wielkości strefa wolnego handlu na świecie. Tyle że wolny handel nie jest celem samym w sobie. Jest on uzasadniony tylko wtedy, gdy jest sprawiedliwy i zapewnia uczciwą równowagę interesów wszystkich zainteresowanych stron, w tym własnych interesów krajowych. Mówicie, że więcej samochodów, więcej eksportu maszyn, że to służy Niemcom. Mówię wam, że to iluzja. Jak już zakończycie swoją ekosocjalistyczną agendę transformacji, w Niemczech nie będzie już konkurencyjnego przemysłu maszynowego, produkcja przemysłowa zostanie zdławiona, samochody nie będą już produkowane tylko obłożone politycznym zakazem. Wtedy z tej umowy nie będzie już żadnych korzyści, a jedynie szkody, które dotkną przede wszystkim rolnictwa.
I właśnie do tego, panie i panowie, nie wolno dopuścić. Kiedy mówimy o Mercosur, mamy na myśli obszar gospodarczy o powierzchni prawie 13 milionów kilometrów kwadratowych, z 260 milionami mieszkańców i produktywnością gospodarczą wynoszącą prawie 3 biliony dolarów. A teraz chcą państwo narazić nasze ściśle regulowane rolnictwo na ten rynek bez sprawiedliwej rekompensaty? To nie jest odpowiedzialna polityka. Główny argument zwolenników, że import produktów rolnych dotyczy tylko stosunkowo niewielkich ilości, pomija fakt, że ofiarami są właśnie ci, którzy i tak już są tak silnie dotknięci państwową kontrolą, że już dziś z trudem utrzymują się na rynku. Rosnące ceny energii, coraz to nowe wymogi, spadające ceny producentów. Nasi rolnicy nie walczą z rynkiem, walczą z państwem.
A teraz mają konkurować z importem, który jest wytwarzany w warunkach, na które wy tutaj, w Bundestagu, nigdy byście nie pozwolili. To nie jest konkurencja, to zorganizowane przez państwo zakłócenie rynku, to polityka skierowana przeciwko własnemu rolnictwu. Nie możemy przy tym zapominać, że znaczenie naszego rolnictwa wykracza daleko poza kwestie czysto ekonomiczne.
Rolnictwo jest częścią naszej tożsamości, częścią naszej historii, częścią naszego dziedzictwa kulturowego. Jego wartości nie można mierzyć wyłącznie kwotami importowymi, udziałami w rynku i porównaniami cen. Kto redukuje rolnictwo do mniej niż jednego procenta PKB, pomija całe regiony, które z niego żyją.
Rolnictwo nie jest problemem liczbowym gospodarki narodowej, ale kwestią strukturalną naszego społeczeństwa. Panie i panowie, zanim podpiszemy nowe umowy o wolnym handlu, musimy najpierw odrobić prace domowe dotyczące naszych rolników. Zwracam się z jasnym apelem do rządu federalnego – i cieszę się, że obaj ministrowie są dziś tutaj obecni – aby zadbali o to, by w Berlinie i Brukseli znacznie uprościć gąszcz przepisów dotyczących rolnictwa.
Uwolnijcie rolników od klimatycznych bzdur, przywróćcie naszym gospodarstwom swobodę działania. Dopiero gdy nasi rolnicy będą mogli pracować w uczciwych i ekonomicznie opłacalnych warunkach, zapewnimy im konkurencyjną pozycję, która pozwoli im prowadzić działalność w sposób konkurencyjny. Należy zatem jasno wskazać zakłócenia konkurencji na niekorzyść naszego rolnictwa i nie bagatelizować ryzyka.
Szanowni Państwo, nie chodzi tu o wolny handel czy rolnictwo, chodzi o wolny handel z rolnictwem. Tak dla wolnego handlu, tak dla porozumienia między narodami, ale nie dla umów zawieranych bez uprzedniego wzmocnienia własnych gospodarstw, które powodują strukturalne pogorszenie sytuacji naszego rolnictwa.
Olga Doleśniak-Harczuk
Link do projektu rezolucji w sprawie zasięgnięcia opinii Trybunału Sprawiedliwości na temat zgodności z traktatami proponowanej Umowy o partnerstwie między Unią Europejską a państwami Mercosur:
https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/B-10-2026-0060_PL.html



