Autor książki o Sahrze Wagenknecht: BSW i AfD w żadnym wypadku nie są, dla mnie, dwoma końcami politycznej podkowy

W artykule:

  • 12:46 min


Zwolennicy Wagenknecht nie tolerują krytyki swojej idolki, przynajmniej nie czynią tego publicznie. Taktyka BSW sprowadza się do tego, by w miarę możliwości powstrzymywać opinie odbiegające od ogólnej linii wyznaczonej przez Wagenknecht – powiedział w rozmowie z Berlińskim Tyglem dr Jürgen P. Lang, politolog, autor najnowszej książki o założycielce BSW.


Berliński Tygiel: Dlaczego zdecydował się Pan napisać książkę właśnie o Sahrze Wagenknecht? To prawdopodobnie jedno z najbardziej banalnych pytań, jakie można zadać autorowi książki, ale mimo to dobrze jest wiedzieć, co tak Pana w Wagenknecht zafascynowało.


Dr Jürgen P. Lang:
Pytanie wcale nie jest banalne, a powodów, by przyjrzeć się właśnie Sahrze Wagenknecht było kilka. Wagenknecht jako osoba zaangażowana politycznie zawsze mnie fascynowała. Na początku lat 90. zajmowałem się PDS, czyli przemianowaną [z Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec – red.] partią państwową NRD. Chciałem wiedzieć, jak taka partia mogła się stać graczem w demokratycznej rywalizacji zjednoczonych Niemiec. Sahra Wagenknecht, wówczas zaledwie 21-letnia, zdecydowanie sprzeciwiała się wszelkiemu dostosowaniu się do nowego systemu, reprezentowała ortodoksyjne komunistyczne poglądy i chciała powrotu „idealnego świata” NRD. Fascynujące było obserwować, jak młoda osoba, która wydawała się znać na pamięć wszystkie dzieła Marksa, z taką zaciekłością, na przekór wszelkim przeciwnościom, postanowiła ratować wczorajszą ideologię. Kilkadziesiąt lat później Sahra Wagenknecht stała się populistką. To wzbudziło moje zainteresowanie politykami przekraczającymi granice ideologiczne. Było dla mnie oczywiste, że napiszę książkę o tej przemianie. Chodziło o to, by przeanalizować, czy w myśleniu politycznym Wagenknecht nastąpiły załamania, czy też należy raczej założyć pewną jego ciągłość.

Fascynujące było obserwować, jak młoda osoba, która wydawała się znać na pamięć wszystkie dzieła Marksa, z taką zaciekłością, na przekór wszelkim przeciwnościom, postanowiła ratować wczorajszą ideologię

BT: W trakcie pisania tej książki miał Pan okazję porozmawiać z Sahrą Wagenknecht, była świadoma, że Pan o niej pisze. Jaką osobą Sahra Wagenknecht jest prywatnie?


JPL: Nie sposób byłoby mi tego ocenić na podstawie tamtej, jednej rozmowy. Spotkałem się z Sahrą Wagenknecht w czerwcu 2023 roku – była wtedy jeszcze posłanką Bundestagu z ramienia partii Die Linke, ale już pracowała nad swoją nową partią BSW. Chciałem po prostu uzupełnić braki w wiedzy potrzebnej do napisania książki. Sahra Wagenknecht była przyjazna i otwarta, ale też powściągliwa. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu przyszedł ktoś, kto chciał o niej coś napisać. Wagenknecht uchodzi za osobę chłodną i oszczędną w okazywaniu emocji. Z perspektywy osoby postronnej można tak to postrzegać. Na podstawie jej działań politycznych i zachowania w różnych sytuacjach można z całą pewnością stwierdzić, że Wagenknecht nie jest kimś, kto porywa się na nieprzemyślane, spontaniczne działania. Jest kimś, kto głęboko wierzy w swoje przekonania. I stara się do nich przekonać innych, bez emocji jednak. Jeśli przyjrzeć się jej największym zwolennikom, widać, że lojalność nie wynika z sympatii lub antypatii, ale wyłącznie ze wspólnych przekonań. Dlatego obóz Wagenknecht, który analizuję w mojej książce, jest wewnętrznie bardzo jednolity. Taka jednolitość była zresztą zawsze ideałem Wagenknecht dla partii i całego społeczeństwa.

fot. ODH

BT: Gdyby nie AfD, Sahra Wagenknecht nie stałaby się populistką – czytamy w Pańskiej książce. To zdanie przypomniało mi próby zbliżenia do Wagenknecht poczynione ze strony prorosyjskiego magazynu „Compact”, który w szczytowym momencie popularności Wagenknecht stylizował ją na wymarzoną partnerkę dla Alice Weidel. To chyba nie mogło się udać?


JPL: Uważam, że Wagenknecht i Weidel darzą się wzajemnym szacunkiem. Jednak to, co próbował wykreować „Compact”, było bardziej pobożnym życzeniem niż rzeczywistością. Patrząc na to z dystansem, trzeba stwierdzić, że obie reprezentują bardzo różne, niemal przeciwstawne stanowiska. Alice Weidel jest nastawiona liberalnie pod względem gospodarczym i skłania się raczej ku libertariańskiej części prawicowego populizmu, która jest silnie obecna przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych pod rządami Donalda Trumpa. Jest sceptyczna, a nawet negatywnie nastawiona do kontaktów AfD z Rosją. W obu kwestiach Sahra Wagenknecht reprezentuje dokładnie przeciwne stanowisko: walczy z neoliberalizmem, który dostrzega w Weidel, i nie ma nic wspólnego z populizmem Trumpa. Natomiast przychylnie odnosi się do reżimu Putina. Apologia Rosji łączy Wagenknecht z fundamentalistami w AfD, takimi jak współprzewodniczący Weidel Tino Chrupalla, a przede wszystkim Björn Höcke. Nie ma to jednak nic wspólnego z populizmem. Jak analizuję w mojej książce, Wagenknecht stała się populistką właśnie z powodu AfD, ponieważ inaczej niż jej partia, uważała, że AfD przyciąga protestujących wyborców z lewicy. Wagenknecht chciała temu zapobiec i zbliżyć lewicę do problemów [tzw. zwykłych-red.] ludzi, zwłaszcza w kwestii migracji. Nie osiągnęła jednak zbyt wiele w partii, która zarzucała jej przymilanie się „prawicy” – więc ostatecznie założyła własną organizację.

Apologia Rosji łączy Wagenknecht z fundamentalistami w AfD, takimi jak współprzewodniczący Weidel Tino Chrupalla, a przede wszystkim Björn Höcke. Nie ma to jednak nic wspólnego z populizmem

BT: Często podkreśla Pan antyamerykanizm Wagenknecht, w przypadku AfD sprawa nie jest już tak jednoznaczna. Jeśli jednak założymy, że BSW i AfD są dziś dwoma końcami politycznego podkowy, to muszą się gdzieś spotkać. Gdzie dostrzega Pan styczną?


JPL: BSW i AfD w żadnym wypadku nie są dla mnie dwoma końcami podkowy. Jak już wspomniałem, obie partie bardzo się od siebie różnią, na przykład w polityce gospodarczej i społecznej, BSW plasuje się po lewej stronie, a AfD po prawej. Z kolei w kwestii polityki tożsamościowej reprezentują one podobne stanowiska. Obie partie sprzeciwiają się lewicowym koncepcjom tożsamościowym, na przykład różnorodności kulturowej i seksualnej. I ma Pani całkowitą rację, obie partie podzielają również antyamerykanizm. Jednak w AfD jest on obecny tylko częściowo i nie jest tak fundamentalny, jak w BSW, choć aktualnie w AfD rosną jednak zastrzeżenia wobec administracji Trumpa. Antyamerykanizm Wagenknecht był natomiast zawsze silnie zakorzeniony – jest to jedna ze stałych cech jej myślenia. Już jako komunistka Wagenknecht reprezentowała rygorystyczny antyimperializm, który nigdy nie uległ złagodzeniu. Oznaczało to zdecydowaną opozycję wobec „Zachodu”.


BT: We wrześniu 2024 r. byłam na wieczorze wyborczym BSW w Erfurcie i mogłam zobaczyć, jak reagowali na Wagenknecht jej partyjni koledzy – traktowano ją niemal jak kapłankę. Czy coś się w tej sprawie zmieniło?


JPL: Nie. Zwolennicy Wagenknecht nie tolerują krytyki swojej idolki, przynajmniej niepublicznie. Taktyka BSW sprowadza się do tego, by w miarę możliwości powstrzymywać opinie odbiegające od ogólnej linii wyznaczonej przez Wagenknecht. Nie zawsze się to udaje, jeśli spojrzeć na ostatnie wydarzenia. Sztywny kurs kierownictwa partii powoduje wiele frustracji. Konflikty nie są rozstrzygane wewnętrznie. Dlatego wielu, w tym ministrom i posłom BSW w Brandenburgii, pozostaje tylko jedno: odejście z partii. Wagenknecht chciała tego, czego zawsze jej brakowało: harmonijnej partii bez tarć. Bardzo brakowało jej tego w PDS i w Die Linke. Tak więc zaprojektowała BSW odgórnie, na desce kreślarskiej. Partia nie żyje, ton nadają jej zwolennicy. To nie może funkcjonować na dłuższą metę i wyrządziło BSW poważną szkodę.

Sztywny kurs kierownictwa partii powoduje wiele frustracji. Konflikty nie są rozstrzygane wewnętrznie. Dlatego wielu, w tym ministrom i posłom BSW w Brandenburgii, pozostaje tylko jedno: odejście z partii

BT: BSW dość szybko stracił impet. Partia, która początkowo stylizowała się na trzecią siłę polityczną w kraju, nie była w stanie przeciwstawić się AfD. A może przedwcześnie składam BSW do grobu?


JPL: Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. Jednak sondaże dotyczące tegorocznych wyborów do parlamentów krajowych nie wróżą nic dobrego. Nawet w Niemczech Wschodnich, gdzie sojusz miał świetny start w wyborach w 2024 r., sondaże wskazują, że BSW ma już tylko sześć procent poparcia. Nie wiem, jak partia mogłaby jeszcze odwrócić sytuację. Od porażki w wyborach do Bundestagu w 2025 r. BSW utknęła w martwym punkcie. Trzeba więc powiedzieć, że Wagenknecht przegrała. W kampanii wyborczej poruszała trzy główne tematy: migrację, sprawiedliwość społeczną i pokój. W kwestii migracji została wyprzedzona przez AfD, która prowadziła znacznie ostrzejszą kampanię. To samo dotyczy sprawiedliwości społecznej, gdzie punkty zdobyła dawna partia Wagenknecht, Die Linke. Wszystkie trzy partie poruszały temat pokoju. Nie stanowił on więc dla BSW żadnego wyróżnika. Do tego dochodzi fakt, że w społeczeństwie, również na wschodzie, panują coraz bardziej zróżnicowane poglądy i rosną wątpliwości co do woli pokoju ze strony Rosji. Czarno-biały obraz złego Zachodu i dobrego Wschodu, przedstawiany przez Wagenknecht, ma coraz mniejsze znaczenie.


BT: Kilka dni temu Sahra Wagenknecht zaprosiła na swój kanał na youtube, rapera Fincha, znanego między innymi jako autor piosenki „Kein Bock auf Krieg” („Nie mam ochoty na wojnę”) i zwróciła uwagę, że krytycy z uwagi na temat utwory, zarzucali raperowi prorosyjskie sympatie. Wydźwięk jej wypowiedzi był taki, że jeśli ktoś w Niemczech opowiada się za pokojem, natychmiast zostaje uznany za przyjaciela Putina. Czy rzeczywiście można oddzielić pacyfizm Wagenknecht i chociażby jej zaangażowanie w „Manifest dla pokoju” [wspólna inicjatywa Wagenknecht i Alice Schwarzer z lutego 2023 r., wzywająca ówczesnego kanclerza Niemiec, Olafa Scholza do zaprzestania dostaw broni Ukrainie – red.] od jej prorosyjskiego stanowiska?

JPL: Nie, obie te kwestie są ze sobą nierozerwalnie związane. Nie chodzi tu wcale o pokój, ale o kontynuację zimnej wojny na poziomie ideologii. Chodzi po prostu o zdyskredytowanie jednej strony i oczyszczenie drugiej. Już w latach 70. praktykowała to kontrolowana przez SED [Socjalistyczna Partia Jedności – red.] zachodnioniemiecka DKP [Niemiecka Partia Komunistyczna – red.]. Uczestniczyła ona w ruchu pokojowym nie z pobudek pacyfistycznych, ale po to, aby wychwalać Związek Radziecki jako siłę pokojową, która broni się przed agresorami z NATO i USA. Pacyfizm ma wysoką wartość moralną. Dlatego też można go łatwo wykorzystać jako argument przeciwko wszystkim, którzy również pragną pokoju, ale łączą go z gotowością do obrony i wzmocnieniem polityki obronnej. Osoby te są następnie przedstawiane jako „podżegacze wojenni”. Wagenknecht nie szczędzi przy tym ostrych słów. Jest również bardzo jednostronna. Jako podżegacza wojennego wskazuje wyłącznie Zachód, któremu odmawia się wszelkich intencji pokojowych i któremu ma zależeć wyłącznie na zysku i zbrojeniach.

Wstąpienie Wagenknecht do SED wiosną 1989 roku było w pewnym sensie paradoksalne. Wagenknecht próbowała już wcześniej, ale została odrzucona, co motywowano brakiem zdolności do pracy w kolektywie

BT: Zdaję sobie sprawę, że jest to uproszczenie, ale zatrzymajmy się na chwilę przy dwóch biografiach z czasów schyłku NRD. Jest Angela Merkel, która po upadku muru berlińskiego opowiada się za nową demokracją, i jest Sahra Wagenknecht, która w tym samym czasie wstępuje do SED. Jak tłumaczy Pan tę decyzję? Jaka logika stała u podstaw wybrania tej drogi?


JPL: Wstąpienie Wagenknecht do SED wiosną 1989 roku było w pewnym sensie paradoksalne. Wagenknecht próbowała już wcześniej, ale została odrzucona, co motywowano brakiem zdolności do pracy w kolektywie. W rzeczywistości nie znosiła bowiem NRD-owskich socjalistycznych rytuałów młodzieżowych. Pozwolenie na wstąpienie do partii przyszło więc później. W tym czasie demokratyczna rewolucja była już blisko, ale nikt nie przeczuwał, że nastąpi już jesienią 1989 roku. Jednak w SED panował kryzys, a Sahra Wagenknecht chciała zachować NRD – ale nie poprzez reformy pierestrojki, lecz poprzez silne państwo, które zapewnia dobrobyt i harmonię wewnątrz kraju. Akurat ta indywidualistka chciała więc państwa kontrolnego, z którym osobiście się nie zgadzała. Motyw ten, czyli ochrona harmonii wewnętrznej przed wrogimi wpływami, jest zresztą motywem przewodnim jej myślenia politycznego. Ostatecznie motyw ten ułatwił jej zwrot w kierunku populizmu. Istotą każdego populizmu jest bowiem odgrodzenie „nas” od złowrogich „innych”.

BT: Bohaterka Pańskiej książki wiedzie spokojne, mieszczańskie życie, a książki, które pisze, zapewniają jej komfortowe i dostatnie życie. W jaki sposób pani Wagenknecht godzi swoje hasła skierowane do „zwykłych ludzi” z własnym stylem życia?


JPL: Najwyraźniej nie widzi w tym żadnej sprzeczności i argumentuje, że wszystkim ludziom powinno się dobrze żyć, a ona chce właśnie zapewnić dobrobyt osobom znajdującym się w niekorzystnej sytuacji społecznej.

Jej stalinizm był początkowo bardzo rygorystyczny. Sięgał nawet do usprawiedliwiania zbrodni Stalina. W latach 90. przeszła na ortodoksyjną linię komunistyczną, potępiając zbrodnie, ale poza tym usprawiedliwiając system stalinowski, ponieważ jej zdaniem zapewnił on stabilność społeczną.

BT: „Etykiety, które dziś przykleja się Wagenknecht, nie mogłyby być od siebie bardziej różne” – pisze Pan. Niemniej muszę zapytać o jedną etykietę, a mianowicie o Wagenknecht jako przekonaną stalinistkę. Wciąż nią jest, czy to się z biegiem lat jednak zmieniło?


JPL: Nie. Jej stalinizm był początkowo bardzo rygorystyczny. Sięgał nawet do usprawiedliwiania zbrodni Stalina. W latach 90. przeszła na ortodoksyjną linię komunistyczną, potępiając zbrodnie, ale poza tym usprawiedliwiając system stalinowski, ponieważ jej zdaniem zapewnił on stabilność społeczną. Jej idealnym państwem była NRD pod rządami Waltera Ulbrichta: izolacja od świata zewnętrznego, nawet od Moskwy, przy jednoczesnej liberalizacji gospodarczej. Wagenknecht w pewnym momencie po cichu porzuciła stalinizm, ponieważ coraz bardziej zajmowała się kwestiami ekonomicznymi. Do dziś kwestia tego, czy państwo ma charakter demokratyczny, czy dyktatorski, ma dla niej drugorzędne znaczenie. W centrum jej myślenia znalazła się inna sprzeczność: między globalnymi „elitami finansowymi” a oszukanym narodem.


BT: A „narodowa bolszewistka” – jak to określenie ma się do dzisiejszego podejścia do życia, światopoglądu i poglądów politycznych Wagenknecht?


JPL: Określenie „narodowa bolszewistka” sugeruje, że Wagenknecht nadal jest bolszewistką, czyli komunistką o poglądach leninowskich. Można to śmiało wykluczyć. Oczywiście uważa ona, że silne państwo jest rozwiązaniem problemów społecznych i gospodarczych. Łączy ona poglądy lewicowe i prawicowe. Nie jest jednak nacjonalistką w tym sensie, że przedkłada własny naród nad inne. Narodowy bolszewizm oznacza strategiczne połączenie komunizmu i nacjonalizmu – żadna z tych ideologii nie dotyczy już Wagenknecht.


Rozmawiała Olga Doleśniak-Harczuk


„Sahra Wagenknecht Von der SED zum BSW „, Dr. Jürgen P. Lang, Wydawnictwo Nomos, 1. wydania 2025,209 stron, Książka ukazała się w serii Parteien und Wahlen


Dr Jürgen P. Lang jest dziennikarzem (BR24) i politologiem zajmującym się badaniem populizmu i ekstremizmu

Udostępnij

Tagi

03

wrz

Czym jest dziś „niemieckość”? Jakie wydarzenia historyczne powinny stanowić element „nowej, trwałej tożsamości narodowej” będącej alternatywą dla „antymitu, […] w którym naród pojawia się wyłącznie…

27

sie

Za dwa tygodnie mieszkańcy Saksonii-Anhalt ruszą do urn i wybiorą swoich reprezentantów do landtagu. Według sondażu instytutu badania opinii publicznej Pollytix (z 12.08.), AfD może…

28

lip

Już 6 września mieszkańcy Saksonii-Anhalt wybiorą skład nowego landtagu. O ile w przypadku wyborów parlamentarnych w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim (20 września), mimo dobrych notowań…