Powoli opada kurz po sobotnim zjeździe AfD w Giessen, podczas którego partia powołała swoją nową młodzieżówkę „Generation Deutschland”. Według wyników niedzielnego sondażu instytutu Insa gorąca atmosfera wokół zjazdu nie zaszkodziła Alternatywie – wręcz przeciwnie – partia z wynikiem 27 proc. zajmuje pierwsze miejsce, chadecy z 24,5 proc. plasują się na drugiej pozycji. Mało tego – kanclerz Niemiec, Friedrich Merz zajął dopiero 18 miejsce (na 20) w zestawieniu najbardziej popularnych polityków Niemiec, podczas gdy Alice Weidel przypadło miejsce 9. Rosnąca przewaga AfD, zarówno sondażowa, jak i na płaszczyźnie „rządu dusz” po zjeździe w Giessen na nowo rozpaliła debatę delegalizacyjną.
Im więcej czasu mija od założycielskiego zjazdu „Generation Deutschland”, tym bardziej nerwowa staje się atmosfera nie tylko w politycznym Belinie, ale i w landowych oddziałach kontrwywiadu (Verfassungschutz). Na przykład przewodniczący partii Zielonych, Felix Banaszak uważa Generation Deutschland za „skupisko skrajnych prawicowców i tym samym przypadek dla służb bezpieczeństwa”. W wypowiedzi dla dziennika „Frankfurter Rundschau” Banaszak wezwał rząd federalny do większej determinacji w nadaniu biegu procedurze delegalizacji AfD przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym.
Banaszak prawdopodobnie nawiązuje do wydarzenia sprzed blisko roku. Tak się bowiem składa, że w styczniu 2025 r., jeszcze przed wyborami do Bundestagu i zastąpieniem rządu Olafa Scholza rządem Friedricha Merza, Bundestag debatował nad dwoma wnioskami poselskimi, w których postulowano m.in. uruchomienie ścieżki delegalizacji AfD a w dalszych krokach konfiskaty jej majątku na rzecz państwa, by docelowo przeznaczyć je na cele charytatywne. Zgodnie z artykułem 21 ust. 4 Niemieckiej Ustawy Zasadniczej, rozpatrzenie, czy dana partia działa w sprzeczności z konstytucją, należy wyłącznie do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Jednak, jeśli pojawią się przesłanki, że partia jest niekonstytucyjna, Bundestag, Bundesrat lub rząd federalny mają prawo złożyć wniosek do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego o rozpatrzenie tej niekonstytucyjności.
Wnioski o delegalizację od stycznia w zamrażarce Bundestagu
Wnioski omawiano 30 stycznia, oba przesłano do parlamentarnej komisji spraw wewnętrznych, trzy tygodnie później Niemcy głosowali w przedterminowych wyborach do Bundestagu. Do tej pory nie ma żadnej informacji, czy komisja spraw wewnętrznych się tym wnioskom przyjrzała, czy uznano sprawę za zamkniętą. A jeżeli uznano za zamkniętą (przed wyborami do Bundestagu sama już debata nad delegalizacją raczej przysporzyła Afd głosów, niż jej zaszkodziła), to czy na fali aktualnej debaty nad „Generation Deutschland”, Bundestag może do sprawy powrócić ,uzasadniając ten manewr „zagrożeniem demokracji”? Teoretycznie może.
Taką opcję zasugerowała w rozmowie z dziennikiem „Rheinische Post” Carmen Wegge (SPD) zwracając uwagę na to, że nowa młodzieżówka AfD „jest bardziej radykalna niż wcześniejsza [Junge Alternative – red.], a działania młodzieży są przecież bezpośrednio przypisywane całej partii”. Ewentualny zakaz stanowi też temat w berlińskiej Izbie Deputowanych, gdzie (wg informacji portalu „Neues Deutschland”), już po raz kolejny może dojść do zdjęcia z przyszłotygodniowego planu obrad punktu dotyczącego właśnie delegalizacji AfD. Rzecz dotyczy wspólnego wniosku Zielonych i Linke, który miał być już dyskutowany 20 listopada, ale decyzją autorów, debatę przesunięto na czwartek, 4 grudnia. Według „Neues Deutschland” również tym razem do debaty nie dojdzie, ponieważ wnioskujący nie mają większości, a SPD jest zobowiązane do dyscypliny w ramach koalicji z chadekami (na szczeblu federalnym), ci z kolei podobno wypracowują swój własny, konkurencyjny do zielono-lewicowego, wniosek. Na stronie Izby Deputowanych wniosek Zielonych i Linke jest dostępny. W datowanym na 25 maja tego roku dokumencie czytamy, że posłowie wzywają senat Berlina do poparcia wniosku i zasygnalizowanie rządowi federalnemu woli wdrożenia procedury delegalizacyjnej oraz do zbudowania koalicji na poziomie landów, w tym samym celu.
Do tych, którzy obawiają się jeszcze większej radykalizacji AfD, tym razem za sprawą „Generation Deutschland”, należy też Stephan Kremer, szef Urzędu Ochrony Konstytucji w Turyngii. W rozmowie z RedaktionsNetzwerk Deutschland Kremer stwierdził, że już same wystąpienia młodych na zjeździe w Giessen nie wskazują ani na umiarkowanie, ani na dystansowanie się wobec swojej poprzedniczki, „Junge Alternative”, która została sklasyfikowana przez kontrwywiad jako skrajnie prawicowa.
„Antyfaszyści” kontra „Naziści”
Ponad siedem godzin trwała w sobotę (29 listopada), oficjalna część założycielskiego zjazdu delegatów nowej młodzieżówki AfD w Giessen. Większość czasu zajęły średnio porywające dyskusje nad wnioskami formalnymi i statutem „młodszej siostry AfD”, ale nie brakowało i wystąpień, które wiele mówią o docelowym charakterze nowej organizacji i tego, w jakim stopniu będzie się ona różnić od swojej rozwiązanej pod koniec marca poprzedniczki, Junge Alternative. A wszystko to w atmosferze (służącego AfD) skandalu i haseł skandowanych przez lewicowych aktywistów pilnowanych przez 6 tysięcy policjantów z 15 landów.
Zjazd miał się zacząć o godz. 10, ale przez manifestacje na ulicach miasta i blokady utrudniające dojazd do hali targowej w Giessen, start nastąpił po 12.
Według szacunków policji, w Giessen protestowało tego dnia od 50 do 60 tys. osób reprezentujących 27 organizacji i stowarzyszeń – od partii politycznych (Linke, młodzieżówka Zielonych i SPD), poprzez związki zawodowe, po Omas gegen Rechts i Antifę. Policyjny kordon wokół hali targowej nie dopuszczał protestujących w pobliże samego zjazdu, ale na skutek blokad na drogach i ulicach, część delegatów dotarło ze sporym opóźnieniem. Byli i tacy, którzy przewidując problemy z dojazdem, już od 4 rano pojawili się na miejscu, a Alice Weidel i Tino Chrupalla w swoich przemówieniach otwierających zjazd wspominali o przypadkach użycia fizycznej przemocy względem kilku uczestników, w tym jednej kobiety, dziękując przy okazji policji za ochronę wydarzenia.
Sami demonstranci (pytani o swoje wrażenia, chociażby przez będącą na miejscu reporterkę ZDF) opisywali protest jako „największy zryw demokratyczny w historii Republiki Federalnej” i uzasadniali swoją obecność koniecznością „obrony demokracji przed faszystami”. Kiedy reporterka przypomniała w rozmowie z Surajem Mailitafim, znanym ze swojego szczególnego zaangażowania w działalność antyrasistowską, że minister spraw wewnętrznych Hesji, Roman Poseck (CDU) przestrzegał protestujących przed próbami udaremnienia zjazdu AfD, ponieważ takie działanie względem zgłoszonego wydarzenia jest sprzeczne z konstytucją, Maliatafi stwierdził, że każdy ma prawo demonstrować, a w Giessen „kryminalizuje się walkę z faszystami a chroni i podwozi samych faszystów”.
W niedzielę już po wszystkim podano bilans sobotnich zamieszek. W starciach z protestującymi lekkie obrażenia odniosło od 10 do 15 funkcjonariuszy policji, a minister Poseck mówił o „warunkach przypominających wojnę domową”. Na opublikowanych m.in. przez Tagesschau nagraniach widać ludzi w kominiarkach próbujących staranować policjantów za pomocą pojemników na śmieci, na innym nagraniu z kolei widać policjantów używających wobec demonstrantów gaz pieprzowy. Wiadomo, że funkcjonariusze użyli również armatek wodnych.
Heski szef MSW przypomniał, że blokady drogowe mające na celu uniemożliwienie zgromadzenia (w tym przypadku AfD) są „niedopuszczalne zgodnie z bardzo jasnym orzecznictwem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego”. „Cel nie uświęca środków”, powiedział Poseck: „To logiczne, konieczne i jednocześnie dopuszczalne, że policja użyła środków przymusu” – dodał cytowany przez Tagesschau, polityk CDU. Według heskiej policji w sobotę zatrzymano w związku z protestami w Giessen 25 osób. Wszystkich tego samego dnia zwolniono do domu.
W niedzielę na koncie instagramowym Suraja Mailitafiego pojawiło się jego czarno białe zdjęcie z protestu z napisem „Giessen, opór, odwaga i kryminalizacja”, w tle utwór grupy hip-hopowej $ONO$ CLIQ „Hausverbot” („Zakaz wstępu”). Refren piosenki brzmi tak: Schmeiß’ die Nazis raus. Schlag die Nazisau, mach’ się kaputt. Das ist unser Haus. Das ist unser Club. Niezły beat, sam przekaż umiarkowanie pokojowy, ale chyba adekwatny do tego, co działo się minionej soboty na ulicach Giessen.
Jedni pokojowo, inni agresywnie
Głos w dyskusji wokół Giessen zabrał Paul Ronzheimer, były reporter wojenny, dziennikarz pracujący m.in. dla Bilda i SAT1, autor popularnego podcastu. W poniedziałek rano, w swoim podkaście, Ronzheimer opisał, jak go powitano w Giessen, dokąd wybrał się z ekipą SAT1, by nakręcić materiał ze zjazdu. Ponieważ impreza się opóźniała i w hali targów wiało pustką, Ronzheimer wyszedł na miasto. Z poczatku było spokojnie, ktoś go rozpoznał i się przywitał, ktoś inny pochwalił podcast, ale im dalej wchodził w tłum protestujących, tym mniej było miło. Ze sceny, na której zagrzewano się wzajemnie do „walki z nazizmem”, ktoś zwrócił uwagę na Ronzheimera, posypały się groźby i wyzwiska, najlżejsze były te z gatunku „wynocha, nazisto!”. Starsza pani w kamizelce z napisem „Omas gegen Rechts” krzyczała mu z całych sił w twarz, próbował porozmawiać, zadać pytania, nie dało się. W podkaście Ronzheimer zaznaczył, że pojechał do Giessen do pracy, że jego zamiarem była rozmowa zarówno z uczestnikami zjazdu, jak i protestującymi, typowa dziennikarska robota na wyjeździe. Był zdumiony skalą ataku na siebie. Podkreślał przy tym, że większość ludzi na ulicach Giessen protestowała pokojowo, a ci, którzy robili to agresywnie koniec końców pomogli AfD w zbudowaniu przekazu o „zastraszaniu prawicy”.
Tino Chrupalla: Nie damy sobie wyrwać zębów
Najprostszą drogą do oszacowanie, czym ma być nowa młodzieżówka AfD, jest przeanalizowanie przemówień Tino Chrupalli i Alice Weidel oraz tych młodych z AfD, którym w sobotę powierzono pieczę nad rozwojem młodzieżówki. Te przemówienia ustawiły w pewnym sensie ramy, w które będzie się musiał wpisać szef „Generation Deutschland”, Jean Pascal-Hohm i jego koledzy z prezydium. Stowarzyszenie „Junge Alternative”, które nie podlegało AfD na tyle, by można je było kontrolować od A do Z, zamieniono w Giessen na młodzieżówkę partyjną, której każdy członek musi należeć do AfD i tym samym podlega ocenie prezydium partii, zwłaszcza w sprawach światopoglądowych (spójności światopoglądowej), na którą zwrócił nawet uwagę jeden z delegatów, o czym nieco później.
Pierwszy zabrał głos Tino Chrupalla. Zaczął od tego, że patrząc na atmosferę, w której rozpoczął się zjazd „warto by było sobie na nowo zadać pytanie, skąd płynie zagrożenie, o którym dzień w dzień informują media”. „Czy to zagrożenie przychodzi ze Wschodu, czy może jest ono już od dawna w naszym własnym kraju?” – zapytał Chrupalla nawiązując do protestów wokół hali w Giessen.
Współprzewodniczący AfD skrytykował obecność wśród protestujących reprezentacji związku zawodowego IG Metall (AfD czuje się obrońcą pracowników i związkowców, ich udział w protestach odebrano jako niewdzięczność), wyraził podziękowania policjantom i siłom porządkowym za ochronę wydarzenia i życzył rychłego powrotu do zdrowia poszkodowanym w zamieszkach. Jednocześnie zapowiedział, że sytuacja zagrożenia wynikająca z agresji protestujących będzie przedmiotem inicjatywy parlamentarnej. Zapowiedź ta spełniła się wraz z umieszczeniem na agendzie Bundestagu, na 3 grudnia, debaty nad „agresją lewicowych organizacji w Niemczech”.
„To ważne, że powołując dziś Generation Deutschland (Pokolenie Niemcy), powołamy właściwe pokolenie, następne pokolenie […] Czapki z głów, moi przyjaciele! Za wasz wysiłek, za to, że tu dziś jesteście. Potrzebujemy dziś waszej wytrwałości i zaangażowania, by przywrócić nasz kraj na właściwe tory” – mówił Chrupalla.
„Zadłużenie państwa rośnie w nieskończoność, piętrzą się długi, odsetki z roku na rok zjadają pieniądze podatników, pokolenia Baby-Boomers odchodzi na emeryturę i musimy im te emerytury sfinansować. Opuszczając rynek pracy, zubożają go o swoją wiedzę i umiejętności. Młodzi muszą wypełnić tę lukę. A dziś, szczególnie młodzi mężczyźni w Niemczech mają pod górkę, są dyskryminowani w szkole, negatywnie przedstawiani mediach, na rynku pracy mają trudniej […]. ale to oni mają potem iść do wojska. To oni mają wyjmować gołymi [gołymi rękoma] kasztany z paleniska, podczas gdy ich przybywający z zagranicy rówieśnicy przesiadują w szisza-barach. To nie jest sprawiedliwe, moi drodzy”- kontynuował.
„Na waszych barkach ciąży balast systemu emerytalnego i będziemy walczyć o to, by was odciążyć, będzie to też waszym zadaniem jako organizacji młodzieżowej. I bardzo dobrze rozumiałem, kiedy młodzieżówka CDU protestowała, że nie chce w osiem lat zostać obciążona 120 dodatkowymi miliardami euro, po to, by utrzymać aktualny poziom świadczeń emerytalnych. Przepowiedziałem jednak i to, że Junge Union zrewiduje ten pogląd, CDU podpisze się pod reformą emerytalną, a wszyscy młodzi karierowicze się wywrócą. Tak też się stało. Wujek Jens Spahn [szef parlamentarnego klubu CDU/CSU – red.] za pomocą kija i marchewki przywrócił ich na pożądany kurs. Czegoś takiego u nas nie będzie. […] Nie możemy jako partia-matka dać sobie wyrwać zębów i wy też nie możecie do tego dopuścić, musimy działać wspólnie” – mówił Chrupalla.
„Musimy być dumni i pokorni zarazem”
Następnie współprzewodniczący AfD przeszedł do tematów gospodarczo-zagranicznych: „Niemiecki przemysł się wali, bo w związku z agendą klimatyczną i wojną gospodarczą przeciwko Rosji, ceny energii są zbyt wysokie. Energochłonne branże przemysłu odpływają z kraju lub ogłaszają upadłość, dobrze wykwalifikowani obywatele zostają bez pracy. My mamy receptę na uzdrowienie naszego chorującego państwa. Proponujemy odciążenia dla przedsiębiorstw, szeroki miks energetyczny, nie chcemy być zielonym rumowiskiem, tylko pozostać krajem uprzemysłowionym. I o to musimy walczyć, wy musicie o to walczyć jako młodzież, drodzy przyjaciele. Jak przejmiemy odpowiedzialność rządową, zastaniemy zgliszcza. Będziemy musieli na nowo odbudować Niemcy, a nie będzie już na to pieniędzy, to będzie zadanie na kilka pokoleń. I wy, młodzi, musicie być tego świadomi. Nie wolno wam być jakąś zieloną młodzieżą, tylko z prawa, nie możecie też być „lepszymi Jusos” [młodzieżówka SPD-red.], czy uładzoną Junge Union. To od was będzie zależeć przyszłość, jeżeli chcemy być inni od tych, którzy niszczą Niemcy. Musimy być dumni i pokorni zarazem.
Dumni, ponieważ stoimy na ramionach naszych przodków, którzy przez wieki budowali Niemcy. Pokorni, z uwagi na czekające nas, potężne zadania. Tak potężne, że dzień w dzień powinniśmy sobie zadawać pytania, czy jesteśmy w stanie sprostać oczekiwaniom. Musimy stale nad sobą pracować, wy musicie stale nad sobą pracować. Zmieniać kraj, w parlamentach, w opozycji, czy w gabinetach rządowych, to jest coś innego niż demonstracja, niż wdrapywanie się na budynki. To coś innego niż szermierka, marsz z pełnym plecakiem, czy wieczór przy ognisku. Plecak, gitara…to wszystko musi być, ja również jako młodzian w Junge Union spędziłem wiele wieczorów śpiewając przy ognisku, dużo śpiewaliśmy, nie powiem wam jakie piosenki (śmiech z Sali) Trochę ich było. Szacunek, szacunek i pokora przed polityczną pracą nie były w przeszłości takie, jak powinny być. Nie chcemy dziś patrzeć wstecz, chcemy patrzeć przed siebie. Tutaj gromadzi się dziś młodzież Alternatywy dla Niemiec, Generation Deutschland. Chcemy wspólnie osiągnąć nasz cel dla Niemiec. B zaprowadzić zmianę na lepsze. Naszym przesłaniem dla obywateli musi być to, że chcemy aktywnie wprowadzać tę zmianę, zarówno jako senior-partnerzy, jak i samodzielnie, bo inaczej, dlaczego obywatele mieliby na nas oddawać swój głos, skoro nie dajemy im poczucie, że chcemy przejąć stery? I nie – nie będziemy przystawką CDU. Nasze hasło musi brzmieć: rządzić, zamiast tolerować. To musi być naszym celem” – przekonywał młodych polityk AfD.
Dalej Chrupalla nawiązując do różnych tarć między AfD a „Junge Alternative”, złożył lekką samokrytykę, przyznając, że kierownictwo AfD nie zawsze z adekwatną do okoliczności uwagą śledziła rozwój w swojej młodzieżówce, ale zaznaczył, że od teraz AfD będzie bardziej wspierać aspiracje młodych, by mogli dochodzić do urzędów i stanowisk. Pod jednym warunkiem. A mianowicie, że będą „stali w służbie partii”. Chrupalla przypomniał, że dzisiejsza AfD nie jest tą samą partią, którą była w 2015, czy w 2019 r., że dziś są w czołówce sondaży, a „jedna czwarta wyborców liczy na to, że AfD spełni obietnice i zmieni kraj, a połowa wyobraża sobie na nas zagłosować”. „Robimy dziś zatem politykę dla większości, dla szerokiego spektrum, dla Niemców bez pochodzenia cudzoziemskiego i Niemców z takim pochodzeniem, dla kobiet i mężczyzn i musimy zadbać by nasza oferta była jak najbardziej atrakcyjna” – zapewniał. Dodał też, że „Generation Deutschland” ma zostać wciągnięta w prace nad programem partyjnym. „Jesteśmy już partią ludową i potrzebujemy młodzieży, która będzie odbiciem naszego społeczeństwa […] I nie liczy się czyjeś ego, nie indywidua. Na pierwszym miejscu ojczyzna, na drugim partia „– dodał.
„Nazistowska maczuga (niem. Nazikeule) już nie działa, nasza partia nie jest już postrzegana jako ekstrema. Umiarkowanie okazało się przepisem na sukces, ponieważ lśnimy naszymi kompetencjami i merytoryką i to musi obowiązywać również naszą młodzieżówkę. […] Co nie znaczy jednak, że będziemy cieplarnią, nie uprawiamy roślinności wyizolowanej ze świata zewnętrznego […] Potrzebujemy młodzieżówki, która będzie ciałem z ciała partii, ale musimy też zostawić otwarte drzwi dla innych, którym zależy na Niemczech, dla ludzi z wysokimi kwalifikacjami. Liczy się właściwa mieszanka” – zakończył Tino Chrupalla.
Alice Weidel: Ostatnie Pokolenie klei się do asfaltu; Wy jesteście Następnym Pokoleniem
„Cały tydzień zamartwiałam się, czy dotrzecie tu cali i zdrowi. Sama wstałam dziś o czwartej nad ranem, by być na czas. Dziękuję, że tu jesteście i dziękuję wszystkim służbom porządkowym, policji i ludziom, którzy dbają dziś o nasze bezpieczeństwo” – zaczęła swoje przemówienie Alice Weidel.
I dalej:
„Nie zapominajcie, że oni też w domu zostawili swoje rodziny, traktujcie ich z szacunkiem i z sercem. Apeluję z tego miejsca z kolei do Omas gegen Rechts, do Antify, do lewicowych ekstremistów, którzy są autorami tego chaosu – spasujcie! […] Miejscem politycznego sporu jest parlament, tam wymienia się argumenty i tam powinniśmy się spotykać. Spasujcie więc i nie atakujcie myślących inaczej, niech z tego chaosu, który tu widzieliśmy, powstanie w tym kraju z martwych wolność światopoglądu, wolność zgromadzeń, wolność słowa. […] Wszystkim, którzy dziś doznali obrażeń, życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Julian Schmidt, poseł do Bundestagu, został dziś pobity. Julian, życzę ci zdrowia! […] Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że to jest w ogóle możliwe, że w Niemczech może dojść do takich scen. Takie scen znamy z represyjnych reżimów, gdzie przeciwko myślącym inaczej stosuje się przemoc. […] Drodzy lewicowcy, drodzy ekstremiści, to postępowanie jest z gruntu niedemokratyczne. Ich chciałabym zaapelować do wszystkich mediów, które zgromadziły się tam z tyłu. Jeszcze przed zjazdem czytałam na stronie Tagesschau jakieś bzdury o rzekomych skrajnie prawicowych siatkach, które tu się miały zebrać. Spasujcie! Drodzy przedstawiciele mediów, jesteście współodpowiedzialni za atmosferę w naszym państwie. Nie zostawia się przestrzeni do wymiany argumentów, każdy, kto ma jakieś pytania jest stawiany do kąta, opowiadanie się za otwartymi granicami jest w porządku, bo oznacza stanie po dobrej stronie. Jednocześnie ten, kto domaga się kontrolowania granic, uporządkowanej polityki migracyjnej, rozsądnej edukacji, przemyślanej polityki energetycznej, ten, kto troszczy się o swoją rodzinę, wychowuje dzieci…jest szkalowany jako „skrajnie prawicowy”. Przestańcie to robić!” – mówiła Weidel.
Następnie, nawiązując do (w czasie jej przemówienia jeszcze niezatwierdzonej nazwy „Generation Deutschland”), stwierdziła: „Niemcy nowej generacji, nie ostatniej generacji, którzy przyklejają się do asfaltu […] tylko następnej generacji. Tak, to wy nimi jesteście”.
„Życzę wam powodzenia. Czytałam, że sami postrzegacie się jako kuźnia kadr i to jest właściwe. Jesteście następnym pokoleniem dla naszej partii, po mnie, po Tino Chrupalli, po tych wszystkich starszych z pierwszego rzędu. Jesteście następnym pokoleniem, które poprowadzi ten kraj, a ja bardzo chcę byśmy mieli silne i drugie i trzecie rzędy. Chcę byśmy budowali silne Niemcy i mieli zmotywowanych, wspaniałych ludzi, którzy idą do przodu. […] Idźmy razem. Młodzieżówka i AfD, partia-matka, idźmy ku usłanej sukcesami przyszłości. Już teraz odnosimy sukcesy. Jesteśmy najsilniejszą partią w Niemczech. Znów odnotowaliśmy rekordowe notowania. Mamy 27 procent, wyprzedziliśmy CDU. A to oczywiście ma związek z tym że wszyscy patrzymy na wschód, tam, gdzie robi się świetnie politykę. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Saksonii-Anhalt mamy w okolicach 40 proc. poparcia. Tak, zdobędziemy większość mandatów [w landtagach – red.]. Po raz pierwszy wystawimy swojego premiera landowego. Wykorzystajmy więc ten weekend i razem napiszmy historię!” – skończyła Weidel.
Wystąpienie Weidel wzbudziło duży entuzjazm, większy niż ten Tino Chrupalli, co warto odnotować pamiętając o czekających AfD wyborach wewnętrznych, zwłaszcza że coraz częściej pojawia się pytanie, czy partia nie powinna jednak postawić na opcję jednoosobowego kierownictwa. Weidel ma tę przewagę nad Chrupallą, że wzbudza respekt i jest o niebo sprawniejsza retorycznie. Poza tym, kiedy chce – potrafi być dla swojego elektoratu po matczynemu łagodna. Nie jest to jednak „matkowanie” kojarzone z erą Merkel, Weidel to raczej typ matki wymagającej, która wyciśnie ze swojego dziecka siódme poty.
Po przemówieniach Chrupalli i Weidel zdalnie przemówił też honorowy przewodniczący AfD, Alexander Gauland. Z zaplecza imprezy można też było posłuchać wywiadów udzielanych przez partyjne Alfy, w tym Björna Höckego, który niemal ze wzruszeniem komentując powołanie młodzieżówki, opowiadał o swoim doświadczeniu pedagogicznym (był nauczycielem historii w gimnazjum) i doświadczeniu w pracy z młodzieżą. Po formalnym zlikwidowaniu radykalnego skrzydła Höckego („Der Flügel”), polityk ani na chwilę nie stracił impetu i znaczenia w środowisku. Może też liczyć na lojalność „Generation Deutschland”. Kevin Dorow, wybrany na jednego z członków prezydium, w swoim przemówieniu nie tylko podkreślił, że „Afd była jego pierwszą miłością”, ale i odniósł się pośrednio do Höckego, powtarzając za nim cytat kojarzony z Hitlerjugend: „Młodzież ma być prowadzona przez młodzież” (niem. “Jugend muss durch Jugend geführt werden”).
A niby dlaczego nie „Jugend Germania”?
O godz. 13 na zjeździe było zarejestrowanych już 754 delegatów i rozpoczęto głosowania nad porządkiem dnia i wnioskami, w tym nad wnioskiem dotyczącym nazwy młodzieżówki. Sprawa bowiem nie była wcale jasna. Część delegatów najchętniej zostałoby przy dawnej nazwie, czyli „Junge Alternative”, większość była za „Generation Deutschland”, ale nie zabrakło i frakcji, która życzyła sobie więcej „patosu”. I ta frakcja zaproponowała nazwę „Jugend Germania”. Jak tłumaczył przedstawiciel tej frakcji dopuszczony do mikrofonu, „Jugend Germania ma moc, patos i etos. Przypomina o ponad 2 tysiącach lat niemieckiej historii, o Arminiuszu; o bitwie w Lesie Teutoburskim, o Karolu Wielkim, o wyzwoleńczych wojnach okresu napoleońskiego, o początkach Rzeszy i całej niemieckiej historii. I dlatego nazwa naszej organizacji powinna odpowiednio to wszystko sobą reprezentować”. I tu do akcji wkroczył Jean Pascal Hohm, namaszczony już miesiące temu na szefa nowej młodzieżówki. Holm chwycił za mikrofon i uprzejmie, ale bez ogródek wytłumaczył delegatom od „Junge Germania”, że „zgłaszanie takich wniosków świadczy o tym, czy zebrani w tej Sali są dorośli, czy niedorośli”. Holm przypomniał, że przed kongresem toczyła się intensywna debata nad nową nazwą i że w porozumieniu ze wszystkimi strukturami w landach, zgodzono się drogą kompromisu na „Generation Deutschland”. „Apeluję, byśmy zajmowali się tutaj sprawami fundamentalnymi, a nie nazwą. Zwłaszcza że ta nazwa jest rewelacyjna i przecież są w niej zawarte >Niemcy< co oznacza, że ona się do Niemiec odnosi i nie musimy dodawać żadnej >Germanii<” – zaproponował Hohm prosząc jednocześnie, by już nie zgłaszać kolejnych wniosków związanych z nazwą. Nie wszyscy chcieli go jednak słuchać. Mikrofon powędrował do kolejnego delegata, który wyraził opinię, że „po to jest zjazd, by zajmować się wszystkimi wnioskami” i przy okazji skrytykował planowany statut nowej młodzieżówki nazywając go „kagańcowym”. „Cześć punktów jest nieakceptowalna, na przykład nazwa…chociaż »Jugend Germania« też nie jest lepsza” – powiedział młody człowiek w czarnej bluzie. „Jesteśmy młodzieżą, a nie jakimś tam prezydium partii, powinniśmy demokratycznie głosować nad kolejnymi punktami statutu, nikt nie może nam narzucać, jakie mamy mieć logo, nazwę itd.”.
Po tej wymianie zdań było głosowanie i zgodnie z oczekiwaniami większości, nazwa „Generation Deutschland” stała się oficjalnym szyldem młodzieżówki AfD. Później z sali pojawiła się jeszcze groteskowa propozycja loga. Została odrzucona. Kolega w czarnej bluzie jeszcze kilkukrotnie zabierał głos zgłaszając sprzeciw wobec kolejnych punktów statutu. Jego wątpliwości wzbudził szczególnie paragraf, w którym zobowiązuje się młodzieżówkę do „propagowania programu partyjnego oraz utożsamiania się jej ze światopoglądową linią AfD”.
„A ja was pytam, całkiem szczerze, czym konkretnie jest ta światopoglądowa linia AfD? Popatrzcie sobie na debaty w naszych własnych szeregach, w kwestii rosyjskiej wojny, po jednej stronie mamy transatlantyków, którzy chcą tylko wszystko papugować po Waszyngtonie, a po drugiej takich, którzy w przerażający sposób są zbliżeni do Rosji. Gdzie niby jest tu ta polityczna linia?… ”– pytał swoich kolegów delegat w czarnej bluzie.
Tematu nie podjęto. Widać było, że pod zbiurokratyzowanym pancerzem powstających co dopiero struktur recytujących paragrafy, numery kolejnych wniosków, tli się irytacja. I chyba obawa przed dyskusją, jaka musiała trawić poprzedniczkę „Generation Deutschland”.
Te przepychanki między delegatami postulującymi debatę nad każdym najmniejszym punktem a tymi z „frakcji konkretów”, którym bardziej zależało na jak najszybszym wyborem przewodniczącego i jego ekipy, trwały cztery godziny. Cztery godziny pozwalające mniej więcej rozszyfrować typy charakterologiczne, których koncentracja musiała doprowadzić do erozji poprzedniej struktury. Niezależnie od tego, czy „Junge Alternative” została sklasyfikowana przez kontrwywiad jako „stowarzyszenie skrajnie prawicowe”, niezależnie od tego, czy wykazywała dalece posunięte nieposłuszeństwo, czy roszczeniowość względem centrali, tamten byt musiał być podzielony wewnętrznie do granic wytrzymałości.
Hohm: „Nikt na tej sali nie jest pachołkiem Rosji”
Zresztą sama postawa Hohma, podczas całego zjazdu, jego opanowanie i trzymanie języka na wodzy, by nie dać pretekstu mediom do kolejnych opowieści o jego „skrajnościach” i „fasadowym umiarkowaniu”, świadczyła o tym, że ta młodzieżówka chce i musi być zdolna do działania. I oficjalnie będzie się trzymać w ryzach. Chociaż jak spojrzeć na mowy wygłoszone przez niektórych kandydatów do prezydium, to trzymanie się w ryzach i powściąganie języka – a choćby i tylko ze względów taktycznych – nie zawsze się udawało.
Na przykład wtedy, gdy jeden z kandydatów (Manuel Linnemann, kandydat na trzeciego zastępcę przewodniczącego, przegrał w głosowaniu z lepszym retorycznie Patrickiem Heinzem) stwierdził: „Nasz naród został upokorzony, podzielony i zawstydzony. Uczono nas się wstydzić za to, kim jesteśmy”. Taka wypowiedź w kontekście II wojny światowej (bo to podzielenie nie wynikało z pokojowej natury przodków delegata, tylko z rozpętania wojny) jest zdecydowanie bardziej niepokojąca niż performance Alexandra Eichwalda rolującego „r” z hitlerowską manierą, sugestywnie gestykulującego itd.
Bo jego wystąpienie (choć kontrowersyjne) miało ewidentnie charakter artystyczny, być może po to, by skompromitować zjazd i wyprowadzić z równowagi jego uczestników. Pobudki Eichwalda nie są znane, za mało wiadomo zarówno o życiu, jak i poglądach Eichwalda. Tino Chrupalla trzy dni, po zjeździe mówił o jego wykluczeniu z partii, on sam nie chciał komentować sprawy, ale znajomi z AfD byli zdumieni tym rolowanym „r”, którego wcześniej Eichwald absolutnie nie przejawiał. A zatem groteskowy „Joker z AfD” może dostarczać brzydkiej rozrywki i wywołać Schadenfreude w innych młodzieżówkach niemieckich, ale to inne wypowiedzi powinny budzić czujność.
To, co jeszcze zasługuje na uwagę, to wypowiedź Hohma dotyczący stosunku AfD do Rosji. Sprawa poruszona przed nadgorliwego delegata w trakcie docierania statutu musiała go jakoś zainspirować. W swoim pięciominutowym wystąpieniu kilkadziesiąt sekund poświęcił na to, by zapewnić, że „ani Alice Weidel, ani Tino Chrupalla, ani nikt inny na tej sali nie jest pachołkiem Rosji, ani żadnego innego kraju”. „Jesteśmy niemieckimi patriotami, którzy najpierw pytają o to, jaki jest interes Niemiec i jego obywateli i działają w ich obronie. Tak było w przeszłości, tak jest i teraz, tak będzie też w przyszłości, kiedy przejmiemy odpowiedzialność za rządy, drodzy przyjaciele” – zapewnił Hohm, który 10 minut później został już oficjalnie koronowany na przewodniczącego „Generation Deutschland”. Młodzieżówki, która ma stanowić kuźnię przyszłych kadr AfD, nawet jeżeli Tino Chrupalla odcina się od pojęcia „cieplarni”, „Generation Deutschland” będzie miejscem komfortowego wzrostu elity, która za kilka wejdzie bez kompleksów swoich założycieli, w struktury państwa niemieckiego. Chyba że do akcji wkroczy Karlsruhe, co przy tak dobrych notowaniach AfD i jej liderki, byłoby nie tylko karkołomne, ale i ryzykowne. Nie bez powodu chadecy próbowali wyciszyć debatę delegalizacyjną przed wyborami do Bundestagu.
Olga Doleśniak-Harczuk
.



