Rzecz nie dotyczy wyłącznie “elastyczności literki C”; Afera wokół Jensa Spahna rozpaliła debatę o podwójnych standardach w życiu i w polityce – ponad wszelkimi podziałami

W artykule:

  • 26:30 min

W 2018 r. jeszcze przed przyjęciem teki ministra zdrowia w czwartym rządzie Angeli Merkel, Jens Spahn naraził się pobierającym zasiłek Hartz IV twierdzeniem, że świadczenie to pełni wystarcza do przeżycia. Pod petycją wzywającą polityka, by sam przez miesiąc spróbował utrzymać się z zasiłku, podpisało się wtedy ponad 200 tys. osób. Spahn odmówił. W 2020 r. jako minister zdrowia w czasie pandemii koronawirusa przestrzegał w porannym programie ZDF przed spotkaniami w większym gronie, by kilka godzin później spotkać się na prywatnym obiedzie z kilkunastoma darczyńcami CDU. A później była jeszcze afera maseczkowa ze zmarnotrawionymi kilkoma miliardami euro, ponieważ cena towaru okazała się kilkukrotnie zawyżona, a maseczki nie spełniały wymaganych norm. O zakupie willi za 4 miliony euro, finansowanej w karkołomny sposób, nie wspominając. Żadna z tych sytuacji nie kosztowała Jensa Spahna utraty stanowiska. Z każdej wychodził obronną ręką. Co więc zgubiło polityka, który przez ostatnie kilkanaście lat uchodził za nieprzemakalnego hardlinera, który zawsze spada na cztery łapy? Jedni powiedzą wprost, że „dziecko”, inni – że „arogancja i hipokryzja”, jeszcze inni zauważą, że nie doszacował wybuchowego potencjału decyzji, którą podjął ponad prawem. Prawem, do którego ustanowienia sam dokładał kamyczek po kamyczku.

Od soboty, 18 lipca Jens Spahn nie jest już przewodniczącym klubu parlamentarnego chadeków. Kierownictwo partii ma ogłosić nazwisko jego następcy do 29 lipca. Wśród kandydatów wymienia się dotychczasowego szefa Kancelarii Merza, Thorstena Freia, sekretarza generalnego Carstena Linnemanna (CDU) i federalnego ministra spraw wewnętrznych, Aleksandra Dobrindta (CSU). To oczywiście spekulacje. Jasne jest jednak, że gdyby Dobrindt lub Frei objęli funkcję po Spahnie, przetasowania dotyczyłyby samego rządu, co mogłoby być korzystne z perspektywy Merza.
Na razie Spahn wizerunkowo stracił chyba wszystko, co mógł. Finansowo? Trudno powiedzieć, ponieważ jak podaje portal t-online – chadecy nie ujawniają wysokości wypłacanych dodatków funkcyjnych. Wiadomo jednak, że jako członek Bundestagu, którym Spahn nadal pozostanie, będzie dalej pobierał 17,3 tys. euro miesięcznie. Składa się na to dieta poselska w wysokości 11.833,47 plus 5 467,27 euro miesięcznie na koszty tj. opłacenie biura, dodatkowego mieszkania w Berlinie etc. Co do dodatku wypłacanego za pełnienie funkcji szefa frakcji, jego wysokość leży w gestii klubu CDU/CSU i nie jest jawna.

„Inne frakcje podchodzą do tych wypłat w sposób bardziej przejrzysty. Na przykład Zieloni wypłacają swoim przewodniczącym frakcji dodatek w wysokości 50 procent diety poselskiej, czyli około 5,9 tys. euro. AfD podniosła dodatkowe wynagrodzenia swoich przewodniczących w 2025 roku do pełnej diety, a tym samym do prawie 12 tys. euro miesięcznie. Natomiast CDU/CSU i SPD w swoich sprawozdaniach finansowych klubu parlamentarnego podają jedynie łączną kwotę wydaną na dodatki dla osób pełniących funkcje. W 2023 roku w przypadku frakcji CDU/CSU było to około 2,08 mln euro, a w przypadku SPD około 1,81 mln euro. Kwoty te rozkładają się na liczne stanowiska – między innymi na przewodniczącego frakcji, wiceprzewodniczących, sekretarzy parlamentarnych i innych funkcjonariuszy. Nie pozwalają one zatem na wyciągnięcie wniosków dotyczących osobistego dodatku Spahna” – informuje t-online.

Jeszcze nigdy zdjęcie z wózkiem nie wywołało tak skrajnych emocji

Od czego zaczęła się afera, która kosztowa stanowisko, a może i karierę polityczną jednego z najbardziej rozpoznawalnych i ambitnych polityków CDU? Polityka, który jako szef klubu CDU/CSU w Bundestagu twardo i skutecznie potrafił mediować między chadekami a SPD, który miał być „piorunochronem” Friedricha Merza, a w ciągu kilku dni stał się balastem.

15 lipca magazyn „Gala” opublikował na swojej stronie internetowej następujący tekst:

„Dziewięć lat po ślubie […] polityk CDU Jens Spahn (46 lat) i jego mąż Daniel Funke (44 lata) po raz pierwszy zostali rodzicami. Informację tę gazeta „Bild” uzyskała najpierw z listu byłego federalnego ministra zdrowia, skierowanego do rodziny i przyjaciół. Następnie Spahn potwierdził tę wspaniałą wiadomość gazecie. Niemal w tym samym momencie jego mąż opublikował pierwsze rodzinne zdjęcie z synem. […] Jens Spahn trzyma wózek dziecięcy, podczas gdy jego mąż robi zdjęcie. Do zdjęcia dołączył podpis: „Jesteśmy rodziną” oraz czerwone emoji w kształcie serca. „Mój mąż został tatą, a ja razem z nim” – cieszy się Spahn w rozmowie z „Bildem”. Następnie z dumą zdradza imię: „Georg to całe nasze szczęście” i zachwyca się: „Trudno opisać to uczucie słowami”. W wiadomości skierowanej do rodziny i przyjaciół, do której dotarł również magazyn GALA, para potwierdza, że dziecko urodziło się dzięki surogatce. Mąż Jensa Spahna powiedział w tym kontekście gazecie „Bild”: „Jesteśmy świadomi, że temat macierzyństwa zastępczego często budzi niepewność i wiąże się z pewnymi uprzedzeniami. Ale jak powiedział wielki Franz Beckenbauer: » Bóg cieszy się z każdego dziecka «”. Imię chłopca jest […] hołdem dla ojca Jensa Spahna Georga Spahna, który zmarł 26 kwietnia 2024 roku w wieku 77 lat. Jens Spahn i jego mąż Daniel Funke poznali się w 2012 roku w Berlinie. […] W 2017 roku odbył się ich ślub…”

Od „chadeckiego lodołamacza” po balast dla CDU/CSU i samego Merza

Taki był początek tej historii. Zamieszczenie zdjęcia z dziecięcym wózkiem na Instagramie, wypowiedź da tabloidu „Bild”, potwierdzenie skorzystania z usług surogatki z USA, które de facto było przyznaniem się do obejścia panującego w Niemczech prawa. Niektórzy chadecy w pierwszym odruchu gratulowali Spahnowi powiększenia rodziny życząc całej trójce wszystkiego dobrego we wpisach pod zdjęciem, a kanclerz Merz zapytany 16 lipca o ojcostwo Spahna (na konferencji po spotkaniu z prezydentem Algierii), pogratulował mu i przyznał, że od pewnego czasu wiedział o sprawie. A potem rozpętała się burza. Burza, której gwałtowności podobno nie przewidział sam Merz, ale na którą musiał zareagować.

W udzielonym dziennikarce ZDF 19 lipca Friedrich Merz zapytany o to, czy Spahn poinformował kierownictwo partii o swoich planach ojcowskich [biorąc pod uwagę, że dwa miesiące temu został ponownie wybrany na szefa klubu, było wskazane, by podzielił się nimi z przełożonymi], Merz zaprzeczył. „Nie mieliśmy wielu okazji, by z nim o tym porozmawiać. Poza tym poinformował partię i frakcję o tym wszystkim dopiero bardzo, bardzo późno. Gdybyśmy mieli czas, moglibyśmy to spokojnie omówić. Ale nie mieliśmy tego czasu” – wyjaśnił. Na pytanie, czy „czuje się przez Spahna oszukany”, Merz odpowiedział: „Nie chcę tego teraz publicznie oceniać. Ale sama sprawa została zamknięta. On Zrezygnował. Akceptujemy to i szanujemy. Szanuję również jego pracę. Wykonał ważną pracę jako przewodniczący frakcji w Bundestagu. Za to mu dziękuję. Również reformy z ostatnich tygodni noszą jego podpis – to dzięki niemu udało nam się wraz z koalicją doprowadzić w przedostatni piątek do przyjęcia wszystkich ustaw przez Bundestag i Bundesrat. To również jego zasługa. Za to mu dziękuję”.

Zakulisowo, ale i w medialnych komentarzach, mówi się, że kanclerz nigdy nie był ze Spahnem w szczególnej przyjaźni, choć cenił jego polityczną zręczność. Spahn nieprzypadkowo zasiadł do stołu negocjacyjnego, gdy chadecy i SPD konsultowali kształt przyszłej koalicji rządowej. Komentatorzy polityczni podkreślają, że polityk CDU nie cieszył się sympatią ani we własnym środowisku, ani poza nim, ponieważ potrafił w dość szorstki sposób forsować swoje racje, tyle że ta sama szorstkość czyniła go chadeckim lodołamaczem, kimś, kto będzie w stanie opanować każdy „bunt na pokładzie”. Przecież to Spahn spacyfikował młodych chadeków, którzy jesienią 2025 r. kompromitując świeżo zaprzysiężonego kanclerza, sprzeciwiali się otwarcie reformie emerytalnej rządu Merza. Z drugiej strony, faktem jest, że to Spahnowi nie udało się ustrzec koalicji CDU/CSU – SPD przed zgrzytem, jaki wywołało veto chadeków w sprawie nominacji na sędzię Federalnego Trybunału Konstytucyjnego kandydatki SPD, Frauke Brosius-Gersdorf.

Od czerwca do sierpnia 2025 r. chadecy i socjaldemokraci spierali się o jej kandydaturę. Ci pierwsi wskazywali, że Brosius-Gersdorf odegrała istotną rolę w pracach powołanej przez rząd Olafa Scholza Komisji ds. samostanowienia reprodukcyjnego i medycyny reprodukcyjnej, która opracowała daleko idące propozycje dotyczące liberalizacji prawa aborcyjnego. Chadecy stanęli więc okoniem, a SPD w końcu wycofała kandydaturę prawniczki. Nie było tu żadnej przestrzeni na kompromis. Spahnowi zarzucano (najostrzej czynili to Zieloni), że nie udźwignął zadania, które przed nim postawiono. A jednak ta porażka nie zakończyła się wymuszoną rezygnacją. Taka rezygnacja nastąpiła w oparach skandalu obyczajowego. Co ciekawe, 20 lipca Frauke Brosius-Gersdorf, w wywiadzie udzielonym magazynowi „Zeit” opowiedziała się za legalizacją macierzyństwa zastępczego w Niemczech. „Nie wolno chronić kobiet, a w tym zakresie również matek zastępczych, przed nimi samymi wbrew ich wyraźnej woli. […] Stanowisko CDU/CSU w sprawie macierzyństwa zastępczego wynika z wizji człowieka, która nie jest zgodna z Ustawą Zasadniczą […]. Unia dąży do stworzenia państwa paternalistycznego, które najlepiej wie, co jest dobre dla kobiet, a także dla potencjalnych matek zastępczych. Nasza Ustawa Zasadnicza jest jednak konstytucją opartą na wolności, która opiera się na wizji człowieka jako jednostki samo stanowiącej i działającej autonomicznie” – stwierdziła konstytucjonalistka. Zapytana o sprawę Jensa Spahna, powiedziała: „To naprawdę szkoda, że pan Spahn nie znalazł siły i odwagi, by teraz publicznie skorygować swoje stanowisko w sprawie macierzyństwa zastępczego […] W tym kontekście uważam jego rezygnację za konsekwentną”.

Spahn w uzasadnieniu swojej rezygnacji: Nieudany szpagat między życiem prywatnym a linią partii

Na zdjęciu: Jens Spahn (trzeci od lewej w drugim rzędzie) tuż po ogłoszeniu wyników wyborów do Bundestagu w Konrad Adenauer Haus, luty 2025 r.

A jak sam Spahn uzasadnił swoją rezygnację z przewodzenia frakcji CDU/CSU w Bundestagu? Tu cytat z dokumentu złożonego w prezydium 18 lipca: „Poinformowałem przewodniczących partii CDU i CSU, Friedricha Merza i Markusa Södera, że niniejszym pismem skierowanym do naszej frakcji rezygnuję ze stanowiska przewodniczącego klubu CDU/CSU w Bundestagu. Obu panom dziękuję za zaufanie, jakim mnie obdarzyli. W ostatnich dniach uświadomiłem sobie, że moje osobiste szczęście, jakim jest założenie rodziny wraz z moim mężem i zostanie ojcem, jest nie do pogodzenia z pełnieniem funkcji politycznej. Szpagat między moją prywatną decyzją o posiadaniu dziecka za sprawą surogatki a zrozumiałymi oczekiwaniami wobec mnie jako przewodniczącego stał się bowiem większy, niż się spodziewałem. Pełnienie funkcji przewodniczącego było dla mnie wielkim zaszczytem. Szczególnie dziękuję Aleksandrowi Hoffmannowi [CSU] oraz całemu zarządowi klubu za zawsze opartą na zaufaniu i przyjaźni współpracę. Chciałabym również wyraźnie podziękować Matthiasowi Mierschowi [szef klubu parlamentarnego SPD – BT] za dobrą i ścisłą współpracę, która była kotwicą stabilności dla koalicji. Rosnąca bezkompromisowość w debacie publicznej skłoniła mnie do głębokiej refleksji. Zachowując jasność i stanowczość w sprawach merytorycznych, starajmy się zawsze zachowywać ludzki ton. To właśnie wyróżnia nas jako chrześcijańsko-demokratyczne partie ludowego centrum. W ostatnich dniach jedno stało się dla mnie jasne: moja rodzina jest dla mnie najważniejsza. Dziękuje wam wszystkim za wspólną pracę w ciągu tych ostatnich 14 miesięcy i życzę wam wszystkiego najlepszego!”

To, że rezygnacja Spahna nie była wyłącznie owocem jego pogłębionej autorefleksji, jest bezsprzeczne. Afera wokół surogacji w USA nie tylko wzburzyła tzw. zwykłych ludzi, ale również polityków i to wszystkich opcji, hierarchów Kościoła Katolickiego, organizacje pozarządowe, przedstawicielki środowisk feministycznych, lewicowych i prawicowych komentatorów i wiele innych. Spahnowi zarzucano hipokryzję i przypominano jego wypowiedź z 2015 dla magazynu GQ, w której jednoznacznie wyraził się na temat macierzyństwa zastępczego. „Jako homoseksualiście i chrześcijaninowi osobiście bardzo trudno jest mi się pogodzić z ideą wynajętego łona matki” – mówił wtedy Spahn. W 2020 r, federalne ministerstwo zdrowia pod rządami Spahna potwierdziło zakaz dla macierzyństwa zastępczego. Twardą linię w tej sprawie trzyma też od lat Unia Kobiet w CDU, która na fali aktualnego skandalu podkreśliła w swoich mediach społecznościowym niezmienność tego stanowiska. W Niemczech macierzyństwo zastępcze jest zabronione, a sankcjom karnym podlegają lekarze pomagający w procedurze surogacji i pośrednicy ją umożliwiający. Nie jest jednak zakazane wychowywanie dziecka urodzonego za granicą w wyniku surogacji. Wiadomo natomiast, że koszt surogacji za granicą waha się od 100 tys. do 250 tys. dolarów. I ta kwestia finansowa również bulwersuje krytyków Spahna. Dlatego, że jest to druga po prawnej przeszkoda nie do pokonania dla większości par, które nie mogą mieć potomstwa i szukają alternatywy.

GQ: „Jens Spahn sprowadza na świat dziecko. Dziecko, którego poczęcie za granicą kosztowało prawdopodobnie ponad 100 tys. euro”

Ten sam magazyn GQ, w którym ponad dekadę temu Jens Spahn odniósł się do surogacji, opublikował felieton Samuela Benkego, który sam określa się w tym tekście jako „osoba queerowa”. I z tej pozycji krytykuje Spahna, który jego zdaniem „decydując się na macierzyństwo zastępcze, podważa własną politykę. Benke przypomniał, że w lutym 2026 r. CDU przyjęła podczas zjazdu partyjnego w Stuttgarcie rezolucję opowiadającą się za utrzymaniem zakazu macierzyństwa zastępczego „w świetle zastrzeżeń etycznych, prawnych i praktycznych”. Kwestia milczenia Spahna w tej sprawie, te kilka miesięcy temu w sytuacji, gdy przecież musiał wiedzieć, że niebawem sam będzie miał dziecko pochodzące od matki-surogatki, od kilku dni wybrzmiewa w niemal każdej dyskusji w mediach i formatach internetowych. Zresztą pytanie o powód tego milczenia padło w rozmowie przeprowadzonej przez Paula Ronzheimera z Jensem Spahnem na gorąco i jeszcze przed złożeniem przez niego rezygnacji. Spahn kluczył, zasłaniał się tym, że „w czasie zjazdu przyjmowano wiele różnych rezolucji”, a później dodał: „W 2017 roku, podczas głosowania w Bundestagu, moja partia zdecydowaną większością głosów opowiedziała się przeciwko temu, abym mógł poślubić mojego męża. Ja zagłosowałam za i poślubiłam mojego męża. Tak bywa”.


Wracając do artykułu Samuela Benkego w GQ, pobrzmiewa w tym tekście rozgoryczenie, które można w pewnym uproszczeniu uznać za rozgoryczenie niemieckich środowisk liberalno-lewicowych. Benke zauważa, że decyzja Spahna zapada w czasie, „gdy nieufność wobec polityków jest wysoka, nastroje w kraju napięte, a konta wielu ludzi puste”. I dalej: „Nie tylko z powodu CDU, która ogranicza świadczenia socjalne, zabiega o głosy skrajnej prawicy, tnie fundusze na projekty takie jak „Demokratie leben” i podsyca debaty na temat tęczowej flagi nad Bundestagiem. W tym świecie Jens Spahn sprowadza na świat dziecko. Dziecko, którego poczęcie za granicą kosztowało prawdopodobnie ponad 100 tys. euro. W Niemczech niewielu może sobie na to pozwolić”. Autor zaznacza, że „zna pary, zarówno heteroseksualne, jak i homoseksualne, które nie mogą zajść w ciążę w sposób naturalny. Dla nich legalne i przystępne cenowo macierzyństwo zastępcze byłoby największym szczęściem. Szczęście, którego życzę również Jensowi Spahnowi. W tym kontekście uważam jednak za szczególnie wątpliwe, że w życiu prywatnym wybiera on drogę, której innym odmawia na arenie politycznej”.

Autor portalu queer.de: “Prawdziwe pytanie nie brzmi: jakie stanowisko traci dziś Jens Spahn, ale o jakie będzie się ubiegał jutro”

Z kolei na portalu queer.de do sprawy Spahna odniósł się Wolfgang Walter, który zauważył, że polityk CDU wyszedł cało z wielu afer, a potknął się na „prywatnej decyzji o zostaniu ojcem dzięki surogatce”. „Straty w wysokości miliardów dla budżetu publicznego? Politycznie do przeżycia. Wątpliwe praktyki związane z władzą i pieniędzmi? Najwyraźniej do zaakceptowania. Jednak, gdy konserwatywni koledzy i koleżanki z partii czują się urażeni modelem życia, który nie pasuje do ich wyobrażenia o rodzinie, sytuacja nagle staje się egzystencjalna. To nie ewentualne polityczne uchybienia doprowadzają do upadku czołowego polityka, lecz oburzenie własnych zwolenników. Można by się z tego śmiać, gdyby nie fakt, że jest to tak trafny opis moralnych priorytetów obowiązujących w niektórych kręgach politycznych. […] Spahn uzasadnia swoją rezygnację niezgodnością swojej prywatnej decyzji z oczekiwaniami związanymi z pełnioną przez niego funkcją. Ubolewa nad ostrym tonem debaty politycznej i apeluje o więcej człowieczeństwa i szacunku. Brzmi to szlachetnie. Tylko że to wezwanie pojawia się dziwnie późno. Bo właśnie Jens Spahn przez lata należał do tych polityków, którzy chętnie zaostrzali spory polityczne, ostro polaryzowali opinię publiczną i nie wzbogacali dyskursu publicznego poprzez łagodzenie retoryki. Kto przez lata czerpał korzyści z klimatu politycznego, nie powinien się dziwić, gdy w pewnym momencie wiatr zacznie mu wiać w twarz” – stwierdził autor.

I dalej: „O macierzyństwie zastępczym można i trzeba dyskutować. Rodzi ono trudne pytania etyczne: dotyczące samostanowienia kobiet, nierówności ekonomicznych, dobra dziecka oraz granic możliwości medycyny reprodukcyjnej. W świecie społecznym, który charakteryzuje się ogromnymi nierównościami ekonomicznymi, pytania te nie są bynajmniej trywialne. Właśnie dlatego zasługują one na poważną debatę. Nie mogą jednak służyć jako substytut dyskusji na temat odpowiedzialności politycznej. To, czy popiera się macierzyństwo zastępcze, czy też się je odrzuca, nie ma żadnego związku z tym, w jaki sposób zarządzano miliardami z pieniędzy podatników. Kto miesza te dwie kwestie, zastępuje kontrolę polityczną moralną polityką symboliczną. […] Prawdziwa ironia polega na tym, że ostatecznie ta rezygnacja sprawia wrażenie niemal politycznej czystki. Nie dlatego, że udzielono odpowiedzi na otwarte pytania, ale dlatego, że nagle zaczęto mówić o czymś innym. Nagłówki gazet krążą wokół rodziny, moralności i życia prywatnego. Debata na temat odpowiedzialności za działania polityczne schodzi na dalszy plan. Zręczna zmiana tematu – dobrowolna lub mimowolna”.

Wofgang Walter zwraca ponadto uwagę na to, że Spahn odcinał się od „społeczności queerowej”, że mimo swojego zdeklarowanego homoseksualizmu trzymał się na dystans od tego środowiska.
„Przez lata Jens Spahn starał się utrzymywać dystans wobec wszelkich politycznych powiązań z tą społecznością. Publicznie oświadczył, że „nie jest queer”, mimo że jako gej sam należy do mniejszości seksualnej. Ponadto przejął retorykę, zgodnie z którą „queer” to nie tyle opis różnorodności społecznej, ile raczej ideologia – termin bojowy, który już dawno stał się stałym elementem debat o walce kulturowej. To demonstracyjne odcięcie się wyglądało jak próba zapewnienia społeczeństwa większościowego: co prawda jestem homoseksualistą, ale nie należę do „tych”. Właśnie polityk, który wielokrotnie odkładał na bok solidarność z dyskryminowaną mniejszością na rzecz partyjnej spójności, sam teraz doświadcza, że konserwatywne środowiska rozróżniają między dostosowaniem się a przynależnością. Kto wierzy, że uprzedzenia znikną, jeśli oddali się wystarczająco daleko od osób, których dotyczą, ten się myli. Bigoteria nie zna wdzięczności – po prostu przesuwa swoje granice”.

Na koniec autor powątpiewa w „skończoną karierę Spahna”, pisząc: „Kto teraz sądzi, że Jens Spahn jest politycznie skończony, może się zdziwić. Kariery polityczne rzadko kończą się rezygnacją. Zwłaszcza gdy opierają się na gęstej sieci kontaktów, lojalnościach wewnątrzpartyjnych i strukturach władzy budowanych przez lata. Karierowicze nie znikają po prostu ze sceny. Zmieniają tylko wejście. Być może stracił stanowisko przewodniczącego frakcji. Pozostają jednak wpływy, kontakty i opcje strategiczne. Kto traktuje władzę jako zawód, szuka nowych sposobów jej sprawowania. Dlatego złośliwa radość byłaby tu nie na miejscu. Nie każda rezygnacja oznacza odejście. Czasami jest to tylko przerwa na reorganizację. Prawdziwe pytanie nie brzmi: jakie stanowisko traci dziś Jens Spahn, ale o jakie będzie się ubiegał jutro”.

Magazyn EMMA o kontrowersjach wokół samej surogacji

Krytyka pod adresem Jensa Spahna (jeszcze przed ogłoszeniem jego rezygnacji) pojawiła się też na stronie feministycznego magazynu „Emma”. „Przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu kupuje dziecko. I to właśnie członek partii, które w umowie koalicyjnej wyraźnie opowiedziały się za walką z macierzyństwem zastępczym i opowiadają się za tym, by macierzyństwo zastępcze pozostało w Niemczech zabronione – ponieważ jest to handel ludźmi” – czytamy w felietonie Anniki Ross, która poza krytyką samego Spahna, opisała też szereg kontrowersji i problemów natury etycznej związanych z samą surogacją.

„Zaledwie kilka dni temu Organizacja Narodów Zjednoczonych wezwała do wprowadzenia ogólnoświatowego zakazu wszelkich form macierzyństwa zastępczego. W 120 raportach stwierdzono, że macierzyństwo zastępcze charakteryzuje się przemocą i wyzyskiem, instrumentalizuje kobiece ciało oraz wykorzystuje kobiety pochodzące ze środowisk marginalizowanych” – pisze autorka. I dalej: „Według ONZ surogacja na całym świecie zyskuje na popularności. Globalny rynek oszacowano w 2023 roku na prawie 15 miliardów dolarów, a do 2033 roku ma osiągnąć wartość 100 miliardów. Matki zastępcze otrzymują z tego zazwyczaj od 10 do 25 procent całkowitej kwoty. Na Ukrainie może to być 30 tys., a w USA – 120 tys. dolarów. Większa część tych pieniędzy trafia do agencji i prawników. W przypadku macierzyństwa zastępczego dochodzi do przymusowych aborcji, redukcji liczby zarodków oraz innych ograniczeń wynikających z umowy. Matki zastępcze zobowiązują się na przykład do aborcji w przypadku niepełnosprawności płodu lub gdy dziecko nie ma pożądanej płci. Również rodzice zamawiający, którzy się rozstają i nie chcą już dziecka, mogą zażądać aborcji. Matka zastępcza nie ma prawa zatrzymać dziecka”.

Unia Kobiet CDU (Frauen – Union): Nie da się dokonać wyraźnego rozróżnienia między interesami altruistycznymi a komercyjnymi

Argumenty przytaczane przez autorkę najstarszego i najbardziej prominentnego magazynu feministycznego („Emma” to medialne dziecko nestorki niemieckiego ruchu feministycznego, Alice Schwarzer) równie dobrze mogłyby wyjść z wnętrza „Frauen – Union” (FU), czyli stowarzyszenia kobiet działających w ramach CDU. Kiedy za rządu Olafa Scholza powołano Komisję ds. samostanowienia reprodukcyjnego i medycyny reprodukcyjnej (o którą m.in. potknęła się w 2025 r. kandydatura Brosius-Gersdorf), FU zarządziła równoległe prace grupy roboczej z udziałem przedstawicieli środowiska medycznego, ekspertów prawa, teologów, socjologów i polityków. Grupa ta miała być alternatywą dla komisji SPD, Zielonych i FDP. Wnioski, do jakich doszło to gremium ekspertów, spisano w stanowisku FU (dokument z 9 stycznia 2025.). Jednym z omawianych zagadnień była tzw. surogacja altruistyczna, czyli taka, za którą strona chcąca mieć dziecko z surogacji, nie płaci. I tu zarząd FU pozostał niewzruszony postulując zachowanie zakazu również dla tej odmiany macierzyństwa zastępczego.


„Macierzyństwo zastępcze, nawet w modelach altruistycznych, wiąże się z poważnymi zastrzeżeniami etycznymi, prawnymi i praktycznymi. Istnieje wysokie ryzyko wyzysku, obchodzenia przepisów i nadużyć. W Niemczech nie powinno być takich trendów lifestyle’owych jak w USA. Tam macierzyństwo zastępcze jest modelem biznesowym. Istnieją globalne rynki reprodukcyjne. Z doświadczeń innych krajów wiemy, że matki zastępcze często oferują swoje usługi z powodu trudności finansowych. Ponadto matki zastępcze muszą w umowach ze zleceniodawcami wyrazić zgodę na poddanie się wszystkim zabiegom diagnostyki prenatalnej oraz w przypadku stwierdzenia ryzyka, na przerwanie ciąży na życzenie i zgodnie z uznaniem zleceniodawców. Nie da się dokonać wyraźnego rozróżnienia między interesami altruistycznymi a komercyjnymi. Ponadto z prawnego punktu widzenia nie da się zapobiec sytuacji, w której kobiety znajdowałyby się pod presją emocjonalną – zwłaszcza w rodzinie – lub w zależności finansowej, gdyby macierzyństwo zastępcze zostało dopuszczone. Parlament Europejski potępił surogację jako formę wykorzystywania seksualnego, zwłaszcza kobiet z uboższych środowisk, oraz jako naruszenie ich godności ludzkiej. Surogacja jest stawiana na równi z przestępstwami takimi jak niewolnictwo, przymusowe małżeństwa, nielegalna adopcja czy wykorzystywanie dzieci” – czytamy w dokumencie, który musiał być przecież znany również Jensowi Spahnowi, ponieważ zawierała się w nim de facto linia CDU/CSU przyjęta wobec surogacji.

Szara strefa i pytania natury prawnej

W 2015 r. w Niemczech ukazała się praca autorstwa Konrada Dudena (Instytut Maksa Plancka) „Macierzyństwo zastępcze w międzynarodowym prawie prywatnym i procesowym – pochodzenie dziecka i porządek publiczny w świetle prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego”.

„W krajach, w których macierzyństwo zastępcze jest dozwolone, rodzicami prawnymi dziecka są rodzice zamawiający, natomiast w krajach, w których jest ono zabronione – nie. Zgodnie z prawem niemieckim matka zastępcza, jako osoba, która urodziła dziecko, jest matką prawną. Jeśli jest zamężna, jej mąż jest ojcem prawnym. W przeciwnym razie przyszły ojciec może uznać ojcostwo. Aby obejść obowiązujący w Niemczech zakaz surogacji, wielu Niemców zleca macierzyństwo zastępcze za granicą. […] Jeśli przyszli rodzice chcą powrócić z dzieckiem do Niemiec, dochodzi do konfliktów między systemami prawnymi. Państwo pochodzenia przyszłych rodziców nie może już cofnąć faktu przeprowadzenia macierzyństwa zastępczego. Na pierwszy plan wysuwa się pytanie, kto jest prawnymi rodzicami dziecka. Czy państwo pochodzenia przyszłych rodziców uznaje ich rodzicielstwo prawne zgodnie z prawem zagranicznym, czy też odrzuca je i upiera się, że zgodnie z jego rozumieniem rodzicami są matka zastępcza i jej mąż? W tej kwestii nasila się podstawowy konflikt między systemami prawnymi, które zakazują macierzyństwa zastępczego: Z jednej strony skuteczne egzekwowanie krajowego zakazu macierzyństwa zastępczego jest możliwe jedynie poprzez odmowę przyznania rodzicielstwa prawnemu rodzicom zamawiającym. Z drugiej strony za uznaniem ich rodzicielstwa prawnego przemawia zazwyczaj ochrona faktycznej i społecznej jedności rodzinnej dziecka i rodziców zamawiających, a tym samym dobro dziecka” – pisał Konrad Duden, który w swoim badaniu uwzględnił systemy prawne państw, w których surogacja jest dozwolona: Kalifornię, Indie, Wielką Brytanię, Grecję, Ukrainę i Izrael. [Duden, K., Leihmutterschaft im Internationalen Privat- und Verfahrensrecht – Abstammung und ordre public im Spiegel des Verfassungs-, Völker- und Europarechts Studien zum ausländischen und internationalen Privatrecht 333, Mohr Siebeck, Tübingen (2015)].

Dziś wśród państw, które legalnie oferują dzieci surogatek, wysoko w rankingu plasuje się Ghana, gdzie za potomstwo uzyskane w ten sposób płaci się od 30 do 60 tys. dolarów. Matka zastępcza otrzymuje od 10 do 20 tys. dolarów za urodzenie dziecka. „Usługa”, z uwagi na prawo Ghany nie jest jednak dostępna dla par jednopłciowych i samotnych homoseksualnych mężczyzn. Inne państwa dopuszczające surogację nie mają tego typu ograniczeń.

Ilu Niemców wybrało „rodzicielstwo z pomocą surogatki”? Nie wiadomo. Oficjalnych statystyk brak. Wiadomo natomiast, że w CDU jest jeszcze jeden polityk, który tak samo, jak Spahn skorzystał z usług amerykańskiego rynku surogacji, ale w przeciwieństwie do byłego już szefa frakcji CDU/CSU, nie wywołał burzy. Rzecz dotyczy Hendrika Streecka (CDU), pełnomocnika rządu ds. narkotyków, który w kwietniu tego roku wyznał na łamach magazynu „Bunte”, że ma dziecko urodzone przez surogatkę w USA. „O ile mi wiadomo, Streeck nie reprezentował żadnych postulatów, które byłyby sprzeczne z jego osobistym stylem życia” – powiedział w poniedziałek w Berlinie rzecznik rządu Stefan Kornelius. Dlatego też „w przypadku Streecka nie widać zarzutu stosowania podwójnych standardów”.

AfD poczuła krew

W dyskusji wokół Spahna i pośrednio również wokół Streecka, uaktywniła się też AfD. Zdaniem Martina Reinhardta, członka zarządu AfD, „rezygnacja Jensa Spahna nie może przesłonić faktu, że CDU/CSU już dawno porzuciły wszelkie konserwatywne fundamenty” a wszystko jest tylko „żenującą burzą moralną w szklance wody CDU/CSU i co gorsza-po raz kolejny obnaża cynizm chrześcijańskich demokratów”. I tu Reinhardt wskazuje na casus Streecka, którego sprawa z dzieckiem z USA „nie wywołało wówczas żadnego poruszenia w CDU/CSU”. „Spahn musiał odejść, ponieważ jako polityczny »odkurzacz« kanclerza Merza zbyt mocno znalazł się w centrum uwagi opinii publicznej i w polu widzenia – w tym przypadku zaskakująco krytycznej – prasy stołecznej, a jego nieudana historia rodzinna przekształciła się w ten sposób w katastrofę komunikacyjną i polityczną dla komitetu wyborczego kanclerza” – napisał w swoim oświadczeniu dla prasy polityk AfD.

Wg. niedzielnego sondażu Insa dla „Bild am Sonntag”, Afd ma już 29 proc. poparcia, CDU/CSU – 21 proc., a SPD i Zieloni po 13 proc. plasując się tym samym ex aequo na trzecim miejscu. A jak spojrzymy na Saksonię-Anhalt, gdzie 6 września odbędą się wybory do landtagu, AfD może śmiało liczyć na 41-42 proc. (CDU na 23 proc.).

Tak się złożyło, że 18 lipca, w dniu złożenia rezygnacji przez Spahna, w Magdeburgu AfD oficjalnie rozpoczęła kampanię wyborczą w Saksonii-Anhalt. Na wiecu obok „Spitzenkandydata”, Ulricha Siegmunda pojawiła się Alice Weidel, ale to Siegmund był gwiazdą wieczoru. „Jakby CDU zorganizowało takie spotkanie, to by się zmieścili pod tamtą wiatą przystankową” – zawołał na powitanie ok 3 tys. wyborców AfD polityk, który wedle wszelkich prognoz może już za kilka miesięcy zostać pierwszym premierem landu z ramienia AfD. Siegmund dziękował „tysiącom ochotników z całych Niemiec, którzy zgłosili się do pomocy przy kampanii”, podziękował darczyńcom, którzy wpłacili pieniądze na kampanię, a w sposób szczególny „politykowi CDU z okręgu, który wpłacił 5 tysięcy euro i życzył nam wszystkiego dobrego”. „Ten polityk przelał nam pieniądze, bo chce by AfD chroniła nasz kraj przed zielono-lewicowym kursem CDU” – zawołał Siegmund. Później, z tej samej sceny inny polityk AfD zawołał, że „Spahn już zrezygnował, teraz trzeba odwołać Merza”.

Nic dziwnego, że CDU/CSU czuje na plecach oddech AfD, afera z Jensem Spahnem musiała zakończyć się jego odsunięciem, choćby dlatego, że tym razem krytyka chadeckiego „lodołamacza” nie zatrzymała się na rogatkach z napisem „opozycja”, ta sprawa zbulwersowała, lub przynajmniej rozdrażniła praktycznie wszystkie środowiska, ponad wszelkimi podziałami.

Jak zauważyła 19 lipca w rozmowie z Paulem Ronzheimerem Kerstin Münstermann („Rheinische Post „), sami chadecy krytycznie przyjęli doniesienia o Spahnie, zwłaszcza w tych trzech landach, które stoją przed wrześniowymi wyborami do landtagów. Stawką była wiarygodność chadeków i ograniczenie strat wizerunkowych. Poza tym nawet jeżeli CDU/CSU na poziomie Berlina może sobie jeszcze pozwolić na bardziej liberalny styl życia i bycia, to poza stolicą kwestie obyczajowe stanowią istotne kryterium wyboru i kierownictwo musiało to potraktować z pełną powagą. Casus Spahna dużo mówi o kondycji samego społeczeństwa niemieckiego. O tym, że mimo wszelkiej różnorodności i atomizacji są takie sytuacje, w których redaktorzy queerowych redakcji, przedstawiciele Kościołów, radykalne feministki i konserwatywne panie z Frauen – Union stają po jednej stronie wskazując na miejsce, w którym powinna przebiegać czerwona linia.

Olga Doleśniak-Harczuk

Udostępnij

Tagi

03

wrz

Czym jest dziś „niemieckość”? Jakie wydarzenia historyczne powinny stanowić element „nowej, trwałej tożsamości narodowej” będącej alternatywą dla „antymitu, […] w którym naród pojawia się wyłącznie…

27

sie

Za dwa tygodnie mieszkańcy Saksonii-Anhalt ruszą do urn i wybiorą swoich reprezentantów do landtagu. Według sondażu instytutu badania opinii publicznej Pollytix (z 12.08.), AfD może…

28

lip

Już 6 września mieszkańcy Saksonii-Anhalt wybiorą skład nowego landtagu. O ile w przypadku wyborów parlamentarnych w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim (20 września), mimo dobrych notowań…