Otwiera się w nowej karcie

Między jadłodzielnią, dyskontem a delikatesami – jak Niemcy sobie radzą ze wzrostem cen

W artykule:

  • 8:36 min

Według Federalnego Urzędu Statystycznego ceny żywności w Niemczech od 2020 roku średnio wzrosły o 36 procent. Konsumenci narzekają na coraz droższe owoce, pieczywo i czekoladę. Kawa stała się dobrem wręcz luksusowym, co skłoniło część supermarketów do zamknięcia jej w oszklonych witrynach z obawy przed kradzieżą. Z jednej więc strony ceny żywności wzrosły i część Niemców z trudem jest w stanie domknąć swój domowy budżet, a darmowe jadłodajnie meldują rekordowe wzrosty potrzebujących, z drugiej – eksperci rynku obserwują wzrost zainteresowania żywnością delikatesową i ekologiczną.


Według danych Centrali Konsumenckiej Nadrenii-Północnej Westfalii (Verbraucherzentrale NRW) między rokiem 2021 a 2024 ceny pieczywa i wyrobów piekarniczych wzrosły o 37,4 proc; kawa, herbata i kakao podrożały o 24,8 proc. tłuszcze roślinne i mleczne (m.in. masło, oliwa z oliwek) o 64,3 proc. W skali całych Niemiec Federalny Urząd Statystyczny przyjął zaś, że od 2020 r. ceny żywności wzrosły średnio o 36 proc.

Ekstremalne wahania cen masła


Jak wyjaśnia Centrala, wzrost cen żywności ma wiele przyczyn, zalicza się do nich zmiany sytuacji w rolnictwie i przemyśle spożywczym, wzrost kosztów ceny energii, nawozów i pasz dla zwierząt oraz podniesienie kosztów pracy z jednej strony i niedobory pracowników – z drugiej.
„Nie wszystkie podwyżki cen z ostatnich trzech lat były jednak zrozumiałe. Jednym z takich przykładów jest masło: od początku wojny napastniczej w Ukrainie w lutym 2022 r. jego cena ulegała ekstremalnym wahaniom. Początkowo cena rosła szybko, tylko po to, by spaść. Latem 2023 roku masło nagle stało się tańsze niż przed wojną. Potem znów jego cena wzrosła: na krótko przed świętami Bożego Narodzenia 2024 r. cena masła osiągnęła swój szczyt. Nie jest jasne, w jakim stopniu takie wahania wynikają wyłącznie z wyższych kosztów produkcji, czy też z wzajemnej zależności między podażą a popytem” – czytamy na stronie Centrali Konsumenckiej.
Jednocześnie eksperci tej instytucji przestrzegają konsumentów przed sztuczkami producentów żywności takimi jak np. zmiana gramatury czy receptury danego produktu, czy sztuczne kreowanie niedoborów danego produktu. Powołując się na dane Federalnego Urzędu Statystycznego, Centrala podkreślała już w 2024 r. roku, że 21 mln mieszkańców Niemiec jest zagrożona ubóstwem i społecznym wykluczeniem a 13 milionów jest uznawana za ubogich.


Próg ubóstwa? Poniżej 5,8 tys. zł na życie


Przy czym za osobę zagrożoną ubóstwem uważa się taką, której dochód miesięczny leży poniżej 60 proc. średniego dochodu. W roku 2024 kwota ta wynosiła 1.138 euro. (ok. 4833 zł), w tym roku jest to 1.378 euro (ok. 5853 zł). Patrząc na różne oblicza biedy w Niemczech, wedle statystyk najbardziej są nią zagrożone osoby samotne i prowadzące jednoosobowe gospodarstwa domowe. Takich osób jest w Niemczech 17 mln, czyli samotnie żyje co piąty mieszkaniec kraju (dane za Federalnym Urzędem Statystycznym z lipca 2025 r.) a ich liczba w ciągu ostatnich 20 lat znacznie wzrosła. W 2004 r. wynosiła ona 14 milionów.


Za szczególnie narażone na samotne życie uznaje się osoby starsze, nieco ponad jedna na trzy osoby powyżej 65 roku życia żyje w pojedynkę, powyżej 85 roku życia jest to już 56 proc. w tej grupie wiekowej. Samotne życie prowadzi też 28 proc. młodych Niemców w wieku 25-34 lat. I jest jeszcze faktor narodowościowy: 30 proc. osób żyjących w ubóstwie lub poniżej progu ubóstwa nie mają niemieckiego obywatelstwa.


Wiele z tych osób może otrzymywać wsparcie państwa, ale i organizacji pożytku publicznego. W jadłodzielniach i jadłodajniach prowadzonych od 1993 r. XX w. przez stowarzyszenie Die Tafel pomoc można uzyskać na określonych warunkach. Stowarzyszenie rozdaje żywność pozyskiwaną w sklepach i od producentów. W 970 filiach na terenie całych Niemiec można zaopatrzyć się w żywność, ale też zjeść ciepły posiłek. Die Tafel oferuje też korepetycje dla dzieci z ubogich rodzin. Warunkiem otrzymania tego typu wsparcia jest zaświadczenie z urzędu pracy lub poświadczenie o niskich dochodach (emeryturze, rencie, zarobkach).

11 proc. korzystających z jadłodzielni w 2022 r. pracowało na etacie

Od wysokości miesięcznych dochodów zależy to, ile żywności otrzyma dana osoba. Osoby korzystające z tej pomocy legitymują się ponadto specjalnym dokumentem (Tafel-Ausweiss). Szacuje się, że z pomocy jadłodajni korzystają 2 miliony mieszkańców Niemiec, 70 proc. dorosłych i 30 proc. dzieci. Liczba osób zdanych na taką formą wsparcia z roku na rok rośnie, na przełomie 2018 i 2019 r. odnotowano wzrost na poziomie 20 procent, przybyło wtedy wielu emerytów i rencistów, którzy nie byli w stanie się samodzielnie utrzymać.
Stowarzyszenie promuje swoją działalność łączeniem pomocy potrzebującym z ratowaniem żywności, która w innym wypadku trafiłaby na wysypiska. Według WWF Niemcy wyrzucają rocznie 18 mln ton żywności, działalność jadłodajni pozwala ocalić i spożytkować część tego jedzenia, głównie warzyw, owoców i pieczywa.


W 2022 r. Niemiecki Instytut Gospodarki w Kolonii (DIW) sporządził zbiorowy portret osób korzystających z pomocy Tafel, wtedy ich liczbę szacowano na 1,1 mln. Trzy czwarte z nich otrzymywało zasiłek dla bezrobotnych, 32 proc. było niezdatnych do pracy ze względów zdrowotnych lub znacznego stopnia niepełnosprawności a 11 proc. pracowało na pełen etat, ale zarobki nie pozwalały na pokrycie wszystkich potrzeb. 33 proc. potrzebujących prowadziło jednoosobowe gospodarstwo domowe, 27 proc. samotnie wychowywało dzieci. W swoich wnioskach eksperci DIW zauważyli, że jadłodajnie mogą uzupełniać swoją ofertą dla ubogich państwo socjalne, ale na dłuższą metę nie obędzie się bez reformy systemu pomocy społecznej, a ta – jak widać, chociażby po zapasach rządu Friedricha Merza z zasiłkiem obywatelskim – do najłatwiejszych nie należy.

Obroty dyskontów coraz większe, ale nie wszyscy patrzą na ceny


Jak wynika z badań firmy badania rynku, opinii i sondaży Yougov, na które w lipcu powoływał się portal spożywczy Lebensmittel Praxis, udział dyskontów w niemieckim rynku sprzedaży to 38 proc. a w 2024 r. Aldi, Lidl, Penny, Netto i Norma osiągnęły sprzedaż na poziomie 77 mld euro. W tym samym czasie udział klasycznych sklepów detalicznych wynosi już poniżej 29 proc. Jak wynika z badania, klienci coraz częściej zaglądają do dyskontów i wydają tam coraz więcej pieniędzy, co świadczy o tym, że społeczeństwo w dużej mierze stara się oszczędzać na zakupach, a rabaty i promocje przyciągają. Z drugiej jednak strony Niemcy na nowo odkrywają urok delikatesów i są gotowi więcej zapłacić za towary z wyższej półki. Na początku sierpnia temat ten podjął tygodnik Der Spiegel, który powołując się na badania firmy Nielsen IQ podał, że same tylko obroty w sektorze wszelakich past i sałatek (zazwyczaj sprzedawanych na wagę) wzrosły w ostatnich czterech latach o 18 proc, a w ostatnich dwunastu miesiącach uważanych za kryzysowe, obroty te wzrosły o 1,3 proc. Jak podkreślił cytowany w artykule ekspert Nielsem IQ, David Georgi – konsumenci mają tendencję do pozwalania sobie na nieco luksusu na co dzień, co jest szczególnie widoczne w sektorze słodkich smarowideł takich jak kremy czekoladowe i konfitury kosztujące od czterech do pięciu euro za słoiczek. Mimo tak wysokich cen, obroty w tym sektorze wzrosły w czasie ostatnich dwunastu miesięcy o ponad jedenaście procent. W przypadku masła orzechowego było to nawet 20 proc. na plus.

Generacja Z jest skłonna wydać więcej na mięso z eko-hodowli


Ciekawe, również z perspektywy zachowań konsumenckich są badania przeprowadzone przez Niemiecki Instytut Gospodarki w Kolonii (IW), który zapytał trzy generacje Niemców czy są skłonni płacić więcej za mięso produkowane z większą dbałością o środowisko i dobrostan zwierząt hodowlanych. Jak się okazało, najwięcej byliby skłonni dopłacić przedstawiciele pokolenia Z (aż 57 proc. z nich odpowiedziało twierdząco), następnie Millenialsi (51 proc.), a najmniej odchodzące na emeryturę pokolenie Baby Boomers. (40 proc.)
Jak podają eksperci IW: „Niezależnie od tego, czy jest to sznycel, czy gulasz, mięso pozostaje ważną częścią diety w Niemczech. W 2024 r. konsumpcja per capita wyniosła 53,2 kg – po spadku (58,5 kg w 2019 r. kontra 52,9 kg w 2023 r.) […] Z udziałem w sprzedaży na poziomie 21,3 procent w 2024 roku, mięso pozostanie centralnym czynnikiem ekonomicznym w przemyśle spożywczym”.


Zdaniem specjalistów chęć, by kupować i konsumować w sposób zrównoważony wpływa na wybory przy sklepowej ladzie, ale mimo to udział „mięsa ekologicznego” w rynku w 2022 r. wynosił zaledwie 3,9 proc. „Głównym powodem jest znacznie wyższa cena w porównaniu z konwencjonalnym mięsem: hodowla zwierząt odpowiednia dla gatunku, wysokiej jakości pasza, przyjazne dla środowiska metody uprawy i regularne kontrole podnoszą koszty, co ostatecznie znajduje odzwierciedlenie w cenach detalicznych. Na przykład organiczne produkty mięsne z grilla są o 75 procent droższe niż produkty konwencjonalne” – tłumaczą autorzy badania.

Podkreślają oni ponadto, że w debacie na temat zrównoważonej hodowli i produkcji rolnej pojawiają się żądania wprowadzenia dodatkowej opłaty z tytułu dbania o dobrostan zwierząt. Taka opcja była omawiana w 2020 r. przez Komisję ds. Przyszłości Rolnictwa. Opłata miałaby wynosić ok. 40 centów za kg i miałaby być traktowana jako podatek akcyzowy na pokrycie dodatkowych kosztów bardziej ekologicznej hodowli.


Jak zauważają eksperci IW:


„Chociaż umowa koalicyjna wyklucza podwyżki podatków, kwestia skutecznej i społecznie akceptowalnej stawki podatkowej w celu zmniejszenia spożycia mięsa i promowania zrównoważonej hodowli zwierząt pozostaje wyzwaniem. […] Dania pokazuje alternatywny model: od 2030 r. wprowadzony zostanie tam podatek od emisji CO₂ z rolnictwa – początkowo około 40 euro za tonę ekwiwalentu CO₂, a do 2035 r. wzrośnie do 100 euro, przy jednoczesnym zastosowaniu pewnych ulg podatkowych dla rolników. Duża część dochodów ma wrócić do programów zielonego rolnictwa”.
Olga Doleśniak-Harczuk

Udostępnij

28

lip

Już 6 września mieszkańcy Saksonii-Anhalt wybiorą skład nowego landtagu. O ile w przypadku wyborów parlamentarnych w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim (20 września), mimo dobrych notowań…

20

lip

W 2018 r. jeszcze przed przyjęciem teki ministra zdrowia w czwartym rządzie Angeli Merkel, Jens Spahn naraził się pobierającym zasiłek Hartz IV twierdzeniem, że świadczenie…

30

cze

Były prezydent Czech, Václav Klaus, przewodniczący Czeskiej Izby Deputowanych Tomio Okamura, redaktor naczelny „Weltwoche” Roger Köppel i inni, przemawiali w ostatni weekend Berlinie, jako goście…