W komisji budżetowej Bundestagu powoli dobiegają końca obrady nad projektem budżetu federalnego na 2027 rok. 12 listopada odbędzie się ostatnie tzw. uzgadniające posiedzenie komisji, a pod koniec miesiąca parlament przeprowadzi ostateczne głosowanie. W Polsce temat niemieckich planów budżetowych na 2027 rok pojawiał się zazwyczaj w dwóch kontekstach – nieobecności w projekcie odszkodowań dla żyjących polskich ofiar niemieckiej okupacji 1939-1945 oraz sporych wydatków na zbrojenia. W Niemczech dyskusja nad ostatecznym kształtem budżetu trwa w najlepsze. Kolejne grupy interesów i stowarzyszenia branżowe zgłaszają swoje zastrzeżenia co do konkretnych wydatków i cięć, głos w sprawie zabrali przed komisją eksperci rekomendowani przez kluby parlamentarne. To dobry moment, by przed decydującą debatą w Bundestagu przybliżyć sposób argumentacji różnych stron budżetowego sporu.
Projekt rządu federalnego przewiduje na rok 2027 wydatki w wysokości 555,4 mld euro [to blisko 31 mld euro więcej niż w tym roku – BT] i zaciągnięcie kredytu netto w wysokości 118,7 mld euro. Do tego dochodzą nowe zadłużenia z funduszy specjalnych przeznaczonych na infrastrukturę i neutralność klimatyczną, a także na Bundeswehrę [tzw. Sondervermögen]. Łącznie nowe zadłużenie w 2027 r. ma zatem wynieść nieco ponad 200 mld euro i wzrosnąć do 219,5 mld euro do 2030 r. Środki z funduszy specjalnych na infrastrukturę mają zostać przeznaczone między innymi na remonty mostów, dróg i sieci kolejowej.
Wysokie zadłużenie przyniesie niemal podwojenie wydatków z tytułu odsetek, z 41,9 mld euro w 2027 r. do 80,7 mld euro w 2030 r. Spora część środków budżetowych trafi do Bundeswehry. W budżecie podstawowym na rok 2027 przewidziano na obronę ok. 109,7 mld euro – o jedną trzecią więcej niż na rok 2026. Do 2030 r. wydatki na obronę mają wzrosnąć do 183,7 mld euro. Przy czym, co istotne – środki na obronę i bezpieczeństwo podlegają ograniczeniom wynikającym z mechanizmu hamulca zadłużenia do wysokości 1proc. PKB brutto. Dlatego też ok. 30 mld euro na ten cel ma pochodzić dodatkowo ze specjalnego funduszu Bundeswehry. Na pomoc wojskową dla Ukrainy przewidziano w 2027 r. 11,6 mld euro, a następnie 8,5 mld euro rocznie.
Aby odciążyć budżet, rząd sięgnie ponadto po rezerwy i „poprzenosi” pewne obciążenia. Z rezerwy, gromadzonej w okresach prosperity do 2019 roku, pobierze 6,8 mld euro. Z Funduszu Klimatycznego i Transformacyjnego (KTF) do budżetu podstawowego zostaną przekierowane dochody z europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (2,7 mld euro). Spłatę kredytów związanych z pandemią koronawirusa przesunie się na lata 2033–2060.
Niemcy zapłacą więcej za alkohol, wyroby tytoniowe, słodzone napoje i opakowania z tworzyw sztucznych
Aby choć w promilach załatać powstałe dziury, rząd planuje wprowadzenie kilku dodatkowych podatków. Ten od tworzyw sztucznych ma przynieść od 2027 r. miliard euro. Zgodnie ze wstępnym projektem od lipca 2027 r. za każdą tonę tworzyw sztucznych w opakowaniach będzie trzeba uiścić opłatę w wysokości 550 euro. Zapłacą konsumenci.
Podwyższona ma też zostać akcyza na alkohol i wyroby tytoniowe. Co ciekawe, z powodu błędu Federalnego Ministerstwa Finansów, nowa akcyza na wyroby tytoniowe weszła w życie już 28 października, zamiast-jak planowano-z początkiem roku. Naprawienie tego błędu wymaga dodatkowych działań ustawodawczych, które mają potrwać do 20 listopada. Mimo tej wpadki ministerstwa ceny wyrobów tytoniowych na razie pozostają bez zmian.
Zgodnie z projektem ustawy od 2027 r. średnia cena detaliczna paczki zawierającej 20 papierosów wyniesie 8,77 euro, w 2028 r. – 9,56 euro, w 2029 r. – 10,42 euro, a w roku 2030 – 11,36 euro. Podwyżka dotyczy również innych produktów, takich jak tytoń drobno cięty, tytoń do fajki, tytoń podgrzewany, tytoń do fajki wodnej oraz substytuty wyrobów tytoniowych. Ministerstwo Finansów spodziewa się w 2027 r. z tytułu podwyższenia akcyzy dodatkowych dochodów w wysokości ok. 1,5 mld euro. Na poziomie Bundestagu sprzeciw wobec podwyższenia tej akcyzy złożył klub parlamentarny AfD. We wniosku skierowanym do rządu 15 października tego roku, posłowie argumentowali, m.in., że „podwyżki zwiększą różnicę cenową między legalnie opodatkowanymi wyrobami tytoniowymi a produktami nieopodatkowanymi lub przywożonymi nielegalnie, co stworzyłoby to dodatkowe zachęty do zakupów alternatywnych i handlu na czarno”.
Akcyza na alkohol zostanie podwyższona o 20 procent. Dotyczy to jednak wyłącznie napojów spirytusowych, wina musującego i szampana, win likierowych oraz napojów typu „alcopop”. Butelka wina musującego o pojemności 0,75 litra podrożeje w ten sposób o około 24 centy (wg. Bayerischer Rundfunk). Podwyżka ma zasilić w 2027 r. budżet o ok. 380 mln euro.
Od lipca 2027 r. ma też zostać wprowadzony podatek cukrowy, co w praktyce oznacza, że za energetyki, lemoniady etc. będzie trzeba w Niemczech zapłacić 26 lub 32 centa więcej za litr, ostateczna stawka ma zależeć od zawartości cukru w danym produkcie. Przy czym rząd odstąpił od pierwotnie planowanego obłożenia dodatkowymi 38 centami napojów zawierających ponad 10 gr cukru na 100 mililitrów. Spodziewane wpływy po tej korekcie na 2027 r. to 690 mln euro.
Przeciwna wprowadzeniu podatku branża cukrowa wskazuje na szereg negatywnych skutków, jakie może przynieść nowa opłata. Stowarzyszenie Zuckerverbände na przykład wskazuje, że „rachunek za podatek od cukru płaci sektor rolniczy i spożywczy w postaci utraty miejsc pracy i dochodów”. „Podatek ten powoduje bowiem spadek popytu na cukier buraczany. W najpoważniejszym od dziesięcioleci kryzysie sektora cukrowniczego znikną miejsca pracy objęte układami zbiorowymi oraz wartość dodana osiągnięta ciężką pracą. Podobnie jak wpływy z podatków dochodowych i podatków od działalności gospodarczej, a także składki na ubezpieczenie społeczne. W rolnictwie zmniejszy się uprawa buraków cukrowych, która ma pozytywny wpływ na środowisko. Przedsiębiorstwa zaangażowane w ten sektor będą musiały dokonać odpisów amortyzacyjnych o wartości milionów, np. na maszyny”.

fot. ODH / Spodziewane wpływy z podatku cukrowego w przyszłym roku to 690 mln euro.
Tyle suche fakty. A jak rządowy plan przyszłorocznych wydatków oceniają eksperci, których analizy budżetu przekazano już 12 października komisji budżetowej? Bardzo różnie, ale w przeważającej mierze krytycznie, czym zasadniczo nie odbiegają od organizacji pozarządowych i wszelkich stowarzyszeń branżowych, które z niepokojem reagują zarówno na podwyższenie części podatków, jak i na planowane cięcia socjalne.
Ekspert z rekomendacji AfD: „Polityka spalonej ziemi”, zarzut „nieistniejącej rezerwy” i „fikcyjne pożyczki”
Wyjątkowo krytyczną ocenę ustawy okołobudżetowej [Haushaltsbegleitgesetz – BT] przedłożył prof. dr Stefan Homburg z Instytutu Finansów Publicznych Hanowerskiego Uniwersytetu Leibnitza (ekspert powołany przed komisję z rekomendacji AfD). Zdaniem prof. Homburga z ekonomicznego punktu widzenia przedstawiony plan wydatków można nazwać „polityką spalonej ziemi”.
„Projekt przewiduje podwyższenie podatków akcyzowych oraz cięcia wydatków socjalnych, co skutkuje dodatkowymi dochodami lub zmniejszeniem wydatków rzędu promili. Ponadto projekt przewiduje przeniesienie środków z Funduszu Klimatycznego i Transformacyjnego do budżetu podstawowego (2,7 mld euro), jednorazowe dodatkowe zmniejszenie dotacji dla Niemieckiego Funduszu Emerytalnego (1 mld euro) oraz przesunięcie terminu rozpoczęcia spłaty z 2027 r. na 2033 r. w przypadku specjalnego funduszu Bundeswehry (3,2 mld euro rocznie). Te trzy przesunięcia poprawiają wynik budżetu podstawowego o 6,9 mld euro, nie mają jednak żadnego skutku ekonomicznego, ponieważ nie wpływają na całkowite zadłużenie rządu federalnego. Działania rzędu promili oraz zabiegi kosmetyczne nie stanowią znaczącego wkładu w konsolidację, dlatego pozostała część mojej opinii przyjmuje szerszą perspektywę” – pisze na wstępie swojej analizy prof. Homburg.
„Z prawnego punktu widzenia projekt ten wydaje się niezgodny z konstytucją pod wieloma względami, a mianowicie: po pierwsze, poprzez uwzględnienie nieistniejącej rezerwy, a po drugie, poprzez fikcyjne pożyczki rządu federalnego na rzecz podległych mu instytucji ubezpieczeń społecznych w celu obejścia hamulca zadłużenia” – stwierdza ekspert. Co ma na myśli ekspert, pisząc w swojej analizie o „nieistniejącej rezerwie”?
Homburg argumentuje: „Najpoważniejsza kwestia dotyczy ujęcia w projekcie fikcyjnej »rezerwy« w wysokości około 6,8 mld euro jako dochodu pierwotnego. […] Federalny Trybunał Obrachunkowy stwierdził w sprawozdaniu […] skierowanym do komisji budżetowej w dniu 3 września 2026 r., że taka rezerwa nie istnieje [audytorzy Trybunału Obrachunkowego zarzucili ministrowi finansów Larsowi Klingbeilowi, że przy sporządzaniu budżetu na rok 2027 ryzykuje uchwalenie budżetu niezgodnego z konstytucją. Trybunał Obrachunkowy umieszcza w swoim sprawozdaniu słowo „rezerwa” w cudzysłowie, ponieważ w jego ocenie prawnej rezerwa ta w ogóle nie istnieje. O sprawie jako pierwszy informował dziennik „Süddeutsche Zeitung” – BT]. Co prawda w latach poprzedzających pandemię koronawirusa rząd federalny osiągał nadwyżki budżetowe, jednak nie lokował ich na rynku kapitałowym, lecz wykorzystywał te środki w ramach ogólnego obiegu budżetowego. Obliczenie salda finansowego [str. 61 projektu budżetu] jest zatem błędne. Ma to dwie poważne konsekwencje: Po pierwsze, uprawnienie kredytowe w wysokości 118,7 mld euro przewidzianych w § 2 ustawy budżetowej jest niewystarczające. Z powodu braku dochodów własnych pochodzących z likwidacji istniejących środków na rachunkach rząd federalny potrzebuje w rzeczywistości uprawnienia kredytowego w wysokości 125,5 mld euro zamiast 118,7 mld euro. W tym zakresie projekt narusza art. 115 ust. 1 Ustawy Zasadniczej, który wymaga wystarczającego upoważnienia do zaciągania pożyczek przez parlament”.
Dodatkowo ekspert stwierdza, że projekt budżetu pozostaje „niezgodny z ustawą zasadniczą nawet po korekcie”, ponieważ „planowane zadłużenie netto narusza obecnie pozostały limit zadłużenia określony w art. 115 ust. 2 Ustawy Zasadniczej”. * „Na stronie 60. uzasadnienia odnotowano bowiem, że pozostałe po odliczeniu wyjątku sektorowego zadłużenie netto w wysokości 33,366 mld euro odpowiada dokładnie dopuszczalnej wartości maksymalnej wynoszącej 33,366 mld euro. Jeśli skorygować zadłużenie netto w sposób opisany powyżej, projekt nie jest już tylko „na granicy”, lecz przekracza limit zadłużenia o 6,8 mld euro.”
Profesor twierdzi ponadto, że w projekcie w kratce z napisem „inwestycje” wyszczególniono pozycje, które „nie są inwestycjami w sensie ekonomicznym i dlatego nie mogą mieć wpływu na wzrost gospodarczy, a przynajmniej nie w kraju”. Do tego typu „pseudoinwestycji” autor analizy zalicza m.in. 2 mld euro pożyczek dla Federalnej Agencji Pracy, czy 5,9 mld euro pomocy rozwojowej nazywanej tu „głównym obszarem działalności inwestycyjnej rządu federalnego”. „Nie trzeba dodawać, że pożyczki krajowe, straty z tytułu gwarancji po nieudanych „transformacjach” i tym podobne, czy też odbudowa i rozwój w Namibii nie przyczyniają się do wzrostu zatrudnienia i dobrobytu w Niemczech” – stwierdza ekspert.
Dalej w ocenie jest mowa o „kreatywnych pożyczkach” o obchodzeniu hamulca bezpieczeństwa. Homburg zauważa: „Projekt przewiduje kontynuację udzielania przez rząd federalny pożyczek na rzecz instytucji ubezpieczeń społecznych. W latach 2019–2027 wartość tych pożyczek osiągnęła znaczną kwotę około 28 mld euro. Dzięki następującemu mechanizmowi obchodzą one hamulec zadłużenia: Najpierw rząd federalny udziela pożyczki podmiotowi parafiskalnemu. W tym celu zaciąga dług i nabywa wierzytelność o tej samej wartości. Jako „transakcja finansowa” neutralizuje ona zaciągnięcie kredytu netto, które ma znaczenie dla hamulca zadłużenia. Ujęta jako „inwestycja”, pożyczka ta zniekształca ponadto wskaźnik inwestycji w budżecie podstawowym, od którego zależy dopuszczalny poziom zadłużenia SVIK [SVIK-specjalny fundusz na rzecz infrastruktury i neutralności klimatycznej-BT]. Spłata zostaje przesunięta o jeden rok poza horyzont planowania finansowego i w ten sposób pozostaje niewidoczna. Później rząd federalny rezygnuje ze spłaty. W ten sposób wierzytelność przekształca się w dotację bezzwrotną. Dotacja ta nie pojawia się jednak w kameralistycznym planie budżetowym roku, w którym nastąpiła rezygnacja, ponieważ nie ma ona wpływu na stan kasy. Podsumowując, rząd federalny wykorzystuje kreatywne pożyczki do arbitrażu między zasadą podwójnego zapisu w transakcjach finansowych a systemem kameralistycznym, co w pewnym stopniu pozwala na obejście hamulca zadłużenia. Wyjaśnia to przykład wspomnianej powyżej pożyczki w wysokości 5,2 mld euro udzielonej Federalnej Agencji Pracy (rozdział 1001, tytuł 856 22): Rząd federalny przewiduje, że w 2027 r. dochody Federalnej Agencji Pracy nie pokryją jej wydatków na administrację, zasiłki dla bezrobotnych itp. Odpowiednią reakcją byłoby podwyższenie składek lub ograniczenie świadczeń. Jeśli nie chce się stosować żadnego z tych rozwiązań, można by rozważyć również bezzwrotną dotację federalną dla Federalnej Agencji Pracy. W ten sposób projekt jeszcze bardziej rażąco naruszyłby hamulec zadłużenia. Udzielenie pożyczki ma na celu zamaskowanie naruszenia konstytucji, ponieważ formalnie pożyczce netto przeciwstawia się wierzytelność. Nie należy jednak zakładać, że BA faktycznie spłaci tę pożyczkę, ponieważ wymagałoby to wyższych składek, niższych świadczeń lub silnego ożywienia gospodarczego. Bardziej prawdopodobne jest, że rząd federalny w pewnym momencie umorzy tę pożyczkę. Pożyczka w wysokości 6,9 mld euro udzielona w 2020 r. przez rząd Federalnej Agencji Pracy, która została umorzona w 2021 r., stanowiła precedens”. Kończąc analizę, autor dodał, że „od czasu, gdy 30 lat temu po raz pierwszy pełnił funkcję eksperta w niemieckim Bundestagu, jeszcze nigdy nie widział planu finansowego, który budziłby tak mało nadziei”.

Ekspert z rekomendacji Linke: „Planowana militaryzacja gospodarki nie jest opłacalnym przedsięwzięciem”
Powołany przed komisję z rekomendacji klubu parlamentarnego Linke prof. Tom Krebs z Uniwersytetu w Mannheim, w swojej krytyce budżetu skupił się na krytyce cięć socjalnych i zwiększeniu wydatków na obronę. „Politykę gospodarczą rządu federalnego można opisać jako wojskowy keynesizm, praktykowany już w latach 80. w Stanach Zjednoczonych przez Ronalda Reagana. W ten sposób (planowane) nowe zadłużenie rządu federalnego w 2026 roku wzrosło o około 100 miliardów euro, czyli około 2 proc. PKB brutto, a tendencja ta wynika w dużej mierze z gwałtownego wzrostu wydatków na zbrojenia. Z ekonomicznego punktu widzenia keynesizm wojskowy rządu federalnego nie stanowi jednak przekonującej polityki gospodarczej — można się spodziewać co najwyżej krótkotrwałego ożywienia koniunkturalnego, lecz nietrwałego ożywienia niemieckiej gospodarki” — stwierdza prof. Krebs. Zdaniem eksperta, wzrost państwowych wydatków na zbrojenia da niemieckiej gospodarce pewien impuls,” jednak będzie on raczej umiarkowany i krótkotrwały”.
„Z ekonomicznego punktu widzenia planowana militaryzacja gospodarki nie jest opłacalnym przedsięwzięciem. Analiza głównych trendów makroekonomicznych potwierdza krytykę wojskowego keynesizmu rządu koalicji CDU/CSU i SPD. Na przykład większość prognoz zakłada obecnie wzrost gospodarczy na poziomie około jednego procenta w 2026 roku. Z tego jednego procenta jedynie około jedna trzecia wynika z dodatkowych wydatków na wojsko. Polityka gospodarcza i finansowa rządu federalnego generuje zatem dodatkową produkcję w wysokości około 45 mld euro, z czego 15 mld zawdzięczamy keynesizmowi wojskowemu. To lepszy wynik niż w latach 2023 i 2024, kiedy gospodarka przeżywała recesję — ale raczej niewielki w kontekście faktu, że w 2026 r. nowe zadłużenie rządu federalnego wzrosło o około 100 mld euro. Ponadto polityka gospodarcza rządu federalnego nie doprowadziła jak dotąd do znaczącego ożywienia w zakresie inwestycji prywatnych” – argumentuje Krebs, który jednocześnie podkreśla konieczność utrzymania dotychczasowego poziomu państwa socjalnego.
„W czasach kryzysu wydatki socjalne pełnią funkcję stabilizującą, utrzymując na stałym poziomie popyt konsumpcyjny. Gdy dochody obywateli spadają w obliczu rosnącego bezrobocia lub skróconego czasu pracy, świadczenia socjalne częściowo je zastępują. Bez tego wsparcia osoby dotknięte kryzysem mogłyby ograniczyć konsumpcję. Wzrost wydatków socjalnych w latach pandemii miał zatem raczej pozytywny wpływ na gospodarkę jako całość. Po drugie, w latach 2024 i 2025 wydatki socjalne wzrosły znacznie silniej niż wyniki gospodarcze. Wzrost ten wynika w dużej mierze ze znacznego wzrostu wypłat emerytur, które są powiązane z kształtowaniem się wynagrodzeń. Ponieważ płace realne w latach 2024 i 2025 wzrosły łącznie o około 5 proc., emerytury również wzrosły odpowiednio silnie. Obecnie wielu ekonomistów oraz znaczna część polityków twierdzi: nie możemy już sobie pozwolić na taki wzrost emerytur jak w 2024 roku. Wręcz przeciwnie – w przyszłości będziemy musieli obniżyć świadczenia emerytalne…” – dodaje.
Ekspert z rekomendacji Zielonych: „Przesunięcia [środków budżetowych] są często nieprzejrzyste i trudne do jednoznacznego zidentyfikowania…”
W opinii prof. Ulrike Malmendier (University of California, Berkeley), która swoją ocenę ustawy okołobudżetowej przedstawiła komisji na prośbę klubu parlamentarnego Zielonych, środki w budżecie są „przekierowywane, zamiast być wydatkowane dodatkowo na inwestycje”. „W odniesieniu do SVIK art. 143h Ustawy Zasadniczej stanowi, że środki z funduszu specjalnego powinny być wykorzystywane przez rząd federalny na dodatkowe inwestycje w infrastrukturę. Nie powinny one zatem zastępować istniejących środków budżetowych, lecz zwiększać poziom inwestycji ponad dotychczasowy. Podobnie jak w poprzednim roku, również w tym roku można zaobserwować, że dokonuje się przesunięć. Wspomniano już o przekierowaniu 2,7 mld euro wpływów z handlu uprawnieniami do emisji, które wcześniej były przeznaczone na KTF. W niniejszym projekcie inwestycje te są ponadto częściowo przenoszone z SVIK do finansowania kredytowego w ramach wyjątku sektorowego jako „istotne dla obronności”. Podobnie przesunięcie terminu rozpoczęcia spłaty specjalnego funduszu Bundeswehry stanowi przesunięcie środków na przyszłość. Ponadto liczne wydatki z funduszu SVIK w budżecie na rok 2027 nadal pokrywają wydatki zaplanowane już na rok 2025, co wskazuje na dalsze przesunięcia środków. Przesunięcia te są często nieprzejrzyste i trudne do jednoznacznego zidentyfikowania, a wyeliminowanie tego braku przejrzystości byłoby pożądane. Przesunięcia te w każdym przypadku znacznie osłabiają wpływ funduszu specjalnego na ogólny wzrost gospodarczy” – stwierdza prof. Malmendier.
Dalej specjalistka, nawiązując do wydatków na obronę zauważa, że „Tak zwane wyłączenie sektorowe pozwala na finansowanie wydatków na obronę, które przekraczają 1% PKB, poprzez zaciąganie długów bez uwzględniania ich w hamulcu zadłużenia. Obecnie należy jednak założyć, że wzrosłe wydatki na obronność w dającej się przewidzieć przyszłości utrzymają się na obecnym lub wyższym poziomie.
Aby zapewnić stabilność finansów publicznych, w perspektywie średnioterminowej należy znieść wyjątek sektorowy dotyczący obronności zostaną wycofane, gdy tylko zaspokojone zostaną potrzeby związane z nadrabianiem zaległości, a następnie będą finansowane z budżetu podstawowego”. Pozostałe oceny ekspertów są może mniej krytyczne, ale żadnej z nich nie sposób uznać za entuzjastycznie nastawioną do projektu budżetu. Eksperci powołani z rekomendacji kubów parlamentarnych SPD i CDU/CSU również dostrzegają niekonsekwencje i brak przejrzystości, zwłaszcza w odniesieniu do przesuwania środków. Ze wszystkimi, dziewięcioma ocenami można się zapoznać na stronie komisji budżetowej.

Prezes Caritas: „Kto dziś odwraca wzrok od ubóstwa dzieci, jutro zapłaci za to wysoką cenę”
W projekcie budżetu federalnego na rok 2027 przewidziano mniej środków dla Federalnego Ministerstwa Edukacji, Rodziny, Seniorów, Kobiet i Młodzieży. O ile w 2026 r. resort ten miał do dyspozycji 16,66 mld euro, to już w przyszłym roku musi się zadowolić kwotą uszczuploną o 1,19 mld euro. Najbardziej kontrowersyjną kwestią związaną z resortem Karin Prien (CDU) jest jednak projekt ustawy ministerstwa o zasiłku i urlopie rodzicielskim, a szczególnie proponowanego w nim „modelu 4+6+4” nazywanego „państwowym narzuceniem harmonogramu opieki nad dziećmi”.
Idea jest taka, że rodziny będą się dzielić tzw. podstawowym zasiłkiem rodzicielskim zgodnie ze wspomnianym modelem 4-6-4: matka i ojciec otrzymają po cztery stałe miesiące na opiekę nad dzieckiem, a kolejne sześć miesięcy będą mogli dowolnie rozdzielić między sobą. Rodzice samotnie wychowujący dzieci nadal będą otrzymywać zasiłek do 14 miesięcy. W miesiącach „zarezerwowanych” zasiłek rodzicielski otrzymywany przez matkę lub ojca wzrośnie do 80 procent poprzedniego dochodu netto (z dotychczasowych 65 procent), natomiast we wszystkich pozostałych miesiącach stawka ta spadnie do 50 procent dochodu netto. Ministerstwo zamierza podnieść kwotę minimalną z 300 do 330 euro, a kwotę maksymalną z 1 800 do 1 900 euro. Poprzez te zmiany Ministerstwo ds. Rodziny zamierza stworzyć zachęty dla ojców do korzystania z urlopu rodzicielskiego. Przy czym – co budzi sprzeciw organizacji prorodzinnych-w nowym modelu miesiące zarezerwowane na opiekę przepadają, jeśli nie zostaną wykorzystane przez obie strony. Jeśli para nie podzieli się tymczasem (np. ponieważ ojciec w ogóle nie korzysta z urlopu rodzicielskiego), maksymalny wymiar urlopu zmniejsza się z 14 do zaledwie 10 miesięcy. W skrócie: albo się dostosują do narzuconego harmonogramu, albo stracą finansowo. Stanowisko w sprawie tych zmian opublikowało 30 października Niemieckie Stowarzyszenie Rodzin (DFV), które krytycznie odnosi się do resortowego modelu opiekuńczego. Zdaniem DFV reforma pod pozorem krzewienia partnerstwa w opiece nad dziećmi jest „wartym miliardy programem oszczędnościowym kosztem młodych rodziców”.
„Pojedynczy rodzic będzie mógł w przyszłości pobierać zasiłek maksymalnie przez dziesięć miesięcy zamiast dotychczasowych dwunastu. Towarzyszy temu obniżenie stawki zastępczej do zaledwie 50 procent począwszy od piątego miesiąca. Jeśli jeden z partnerów nie może wziąć czterech miesięcy urlopu z przyczyn związanych z pracą, uprawnienia te wygasają. Ponadto skrócenie okresu zasiłku zmusza rodziny do powrotu do pracy, zanim dziecko skończy rok, mimo że ustawowe prawo do miejsca w żłobku przysługuje dopiero od 12. miesiąca życia dziecka a infrastruktura opieki nad dziećmi jest notorycznie niedostateczna”
Stowarzyszenie bez entuzjazmu przyjęło też planowaną przez resort podwyżkę zasiłku rodzicielskiego uznając ją za pozorną i nieprzystającą do galopującej inflacji. „Po raz pierwszy od 2007 roku minimalna kwota ma zostać podwyższona do 330 euro, a maksymalna do 1 900 euro. Biorąc pod uwagę ogromny wzrost cen od 2007 roku, jest to zaledwie kropla w morzu potrzeb. DFV domaga się podwojenia kwoty minimalnej do 600 euro, podwyższenia kwoty maksymalnej do co najmniej 2 300 euro, a także wprowadzenia trwałego ustawowego mechanizmu waloryzacji, aby wykluczyć przyszłe zamrożenie zasiłków” – czytamy w pisemnym stanowisku stowarzyszenia.
Kolejnym mocno dyskutowanym tematem jest planowane przez rząd federalny ograniczenie dodatku mieszkaniowego (Wohngeld), co ma obniżyć roczne wydatki na szczeblu federalnym i landów z dotychczasowych 5 mld euro do 3 mld. Projekt ustawy o „uproszczeniu i dalszym rozwoju ustawy o dodatkach mieszkaniowych” został przyjęty przez rząd w lipcu 2026 roku i ma wejść w życie z dniem 1 stycznia 2027 roku. „Federalna minister budownictwa Verena Hubertz (SPD) twierdzi, że cięcia »niestety dotkną wszystkich dotychczasowych beneficjentów«, a około jedna trzecia gospodarstw domowych otrzymujących dotychczas dodatek mieszkaniowy całkowicie straci uprawnienia do niego. Organizacje społeczne i opozycja sprzeciwiają się cięciom, a niektórzy mówią nawet o „katastrofie społeczno-politycznej”, ponieważ cięcia te dotkną przede wszystkim gospodarstwa domowe o niskich dochodach. Według organizacji Paritätisches NRW największy ciężar poniosą osoby starsze i samotni rodzice” – informowali już na początku października dziennikarze WDR1. Cięcia te niepokoją liczne organizacje działające na rzecz dzieci i młodzieży, zwłaszcza tych z uboższych rodzin. 27 października pod egidą organizacji „Ratschlag Kinderarmut” (Rada ds. Ubóstwa Dzieci) opublikowano apel 71 innych stowarzyszeń oraz reprezentantów społeczeństwa obywatelskiego i nauki, aby „zabezpieczyć przyszłość młodych ludzi i skutecznie zwalczać ubóstwo młodzieży”.
Autorzy apelu ostrzegali rządzących przed zbytnimi cięciami socjalnymi i oszczędzaniu na wydatkach na potrzeby młodych pokoleń, ponieważ „Kto dziś oszczędza na młodzieży, ten zagraża spójności społecznej, uczestnictwu w życiu demokratycznym i przyszłości naszego kraju”. Organizacje domagają się daleko idących ulepszeń na rzecz młodzieży i młodych dorosłych. „Zamiast cięć w budżecie federalnym, na przykład na poziomie świadczenia mieszkaniowego czy tzw. natychmiastowego zasiłku na dzieci (25 euro), potrzebne są inwestycje w silną infrastrukturę społeczną” – czytamy w apelu. Dodatkowo organizacje postulują „politykę, która zapewni młodym ludziom dostęp do mieszkań w przystępnych cenach”. „Kto dziś odwraca wzrok od ubóstwa dzieci, jutro zapłaci za to wysoką cenę” – wyjaśniła, szeroko cytowana przez niemieckie media, prezes Caritas Eva Welskop-Deffaa, która wezwała jednocześnie rządzących do lepszego wsparcia rodzin o niskich dochodach „poprzez odpowiednie świadczenia socjalne oraz infrastrukturę sprzyjającą samodzielności”.
Raport Najemców 2026: W 2023 roku ok. 397 tys. rodzin otrzymywało zasiłek mieszkaniowy

Być może komuś wyda się dyskusyjne, że kwestie zasiłków na dzieci, zaliczek na alimenty (również i one budzą żywą dyskusję) i dodatków rodzinnych występują w tych postulatach w duecie z taką kwestią jak cięcia dodatku mieszkaniowego, ale warto wziąć pod uwagę kto w Niemczech jest najczęstszym beneficjentem dodatku mieszkaniowego i jaka jest skala tej formy pomocy, nie wspominając o tym, że problem będzie się pogłębiał. Przecież Linke w ostatnich wyborach w Berlinie nie wygrała bez powodu – partia ta obiecywała „rozwiązanie kwestii mieszkań” i to przy pomocy metod, które z miejsca uznano za nierealne, co nie przeszkodziło ugrupowaniu Elif Erlap rozgromić politycznych konkurentów. Rzetelny opis stanu rzeczy z dodatkiem mieszkaniowym w tle znajdziemy w „Mietenreport 2026”, raporcie Związku Najemców:
„Dodatek mieszkaniowy stanowi jeden z głównych filarów zabezpieczenia społecznego w zakresie mieszkalnictwa. Jest on przeznaczony dla gospodarstw domowych o niskich dochodach, przekraczających jednak poziom zasiłku podstawowego i ma na celu zapobieganie sytuacji, w której wysokie koszty mieszkaniowe same w sobie zmuszają do przejścia na zasiłek podstawowy. Najemcom przyznawane jest ono w formie dodatku do czynszu, a właścicielom mieszkającym we własnym lokalu – w formie dodatku na pokrycie kosztów eksploatacyjnych. Jego znaczenie rośnie w miarę, jak dochody nie nadążają już za wzrostem czynszów i opłat eksploatacyjnych. W ramach reformy dodatku mieszkaniowego z 2020 r. wprowadzono dynamizację systemu, a w latach 2021/22 przyznano jednorazowe dodatki na pokrycie kosztów ogrzewania. Wraz z tzw. reformą „Wohngeld-Plus” zasiłek mieszkaniowy został jeszcze bardziej rozszerzony z dniem 1 stycznia 2023 r.: podwyższono poziom świadczeń, wprowadzono stały ryczałt na koszty ogrzewania oraz składnik klimatyczny, a także poszerzono krąg beneficjentów. W rezultacie liczba gospodarstw domowych korzystających z dodatku mieszkaniowego podwoiła się z nieco ponad 600 tys. w 2020 r. do około 1,2 miliona pod koniec 2023 r. Wydatki rządu federalnego i krajów związkowych wzrosły w tym samym okresie z 1,3 mld (2020 r.) do około 3,9 mld euro (2023 r.) Również w 2024 r. zasięg programu nadal się zwiększał. Pod koniec roku z dodatku mieszkaniowego korzystało około 1,2 miliona gospodarstw domowych. Stanowiło to wzrost o 5,9 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i około 3 proc., wszystkich gospodarstw domowych posiadających główne miejsce zamieszkania w Niemczech. Zdecydowana większość z nich to tzw. gospodarstwa domowe korzystające wyłącznie z dodatku mieszkaniowego, w których wszyscy członkowie gospodarstwa mieli do niego prawo. Ponad połowa tych gospodarstw to gospodarstwa jednoosobowe.
Łączne wydatki na ogólny dodatek mieszkaniowy poniesione przez rząd federalny i kraje związkowe wyniosły w 2024 r. 4,7 mld euro. […] Zasiłek mieszkaniowy ma szczególne znaczenie dla rodzin. W 2023 roku zasiłek mieszkaniowy otrzymywało około 397 tys. rodzin z około 883 tys. małoletnimi dziećmi; wśród nich było około 128 tys. gospodarstw domowych osób samotnie wychowujących dzieci. […] Dodatek mieszkaniowy jest zatem w dużym stopniu również świadczeniem rodzinnym. Znaczący jest również jego wpływ na zapobieganie ubóstwu. Według obliczeń organizacji Paritätischer zasiłek mieszkaniowy obniża wskaźnik ubóstwa z 16,6 do 16,1 procent. Oznacza to, że około 357 000 osób jest dzięki zasiłkowi mieszkaniowemu chronionych przed ubóstwem dochodowym. […] W momencie przygotowywania niniejszego raportu trwają dyskusje nad wyraźnymi cięciami świadczeń w ramach dodatku mieszkaniowego. Rząd federalny liczy, że przyniesie to oszczędności rzędu 1,5–2 mld. W związku z tym planuje się m.in. zawieszenie przedłużania dodatku mieszkaniowego w 2027 r., zmniejszenie o połowę składnika związanego z kosztami ogrzewania oraz dostosowanie wzoru obliczania dodatku mieszkaniowego. Przewidywanym w ten sposób rocznym oszczędnościom na szczeblu federalnym i krajowym w wysokości 2,1 miliarda euro przeciwstawiają się dodatkowe wydatki sięgające nawet 750 milionów euro wynikające z przejścia osób dotkniętych zmianami do innych systemów socjalnych. Związek Najemców całkowicie odrzuca te planowane cięcia”. Krótko mówiąc: cięcia na jednym odcinku będą oznaczały przyrost osób skazanych na tzw. socjal na innym.
W 2026 r. w Niemczech zostanie prawdopodobnie oddanych do użytku mniej niż 200 tys. nowych mieszkań – najmniej od 2011 r.
Co istotne, na odcinku mieszkaniowym budżet na 2027 rok nie niepokoi wyłącznie najemców i ich reprezentantów, ale również branżę budowlaną jako taką. 2 listopada 30 wiodących organizacji i stowarzyszeń związanych z budownictwem mieszkaniowym wezwało rząd federalny, Bundestag oraz partie polityczne do podjęcia natychmiastowych działań na rzecz poprawy warunków ramowych w sektorze budownictwa mieszkaniowego. Jak czytamy w komunikatach prasowych zaangażowanych organizacji: „Czołowi przedstawiciele branży zrzeszeni w ramach akcji „Impulse für den Wohnungsbau” [Impulsy dla budownictwa mieszkaniowego], do których należą m.in. stowarzyszenia branży budowlanej i nieruchomościowej, związek zawodowy IG BAU oraz Niemiecki Związek Lokatorów, ostrzegają przed posiedzeniem poświęconym uzgodnieniu budżetu federalnego na rok 2027:
„Rząd federalny zamierza ograniczyć dotacje na budownictwo mieszkaniowe – pomimo niedoboru mieszkań, pomimo kryzysu w budownictwie mieszkaniowym, pomimo gwałtownego spadku liczby nowych inwestycji budowlanych”. Planowane przez rząd federalny znaczne cięcia dotacji jeszcze bardziej osłabiłyby sektor budownictwa mieszkaniowego i doprowadziłyby do upadku wielu planowanych projektów budowlanych, ponieważ od lat na branżę tę oddziałuje „toksyczna mieszanka” czynników: coraz wyższe standardy, stopy procentowe i koszty budowy przy jednoczesnym zmniejszeniu dotacji. W związku z tym sojusz przedstawia dokument programowy zawierający 6-punktowy plan. Przedstawiciele branży wzywają do „zapobieżenia cięciom budżetowym rządu na ostatnich metrach procedury parlamentarnej”. Nadchodzący rok nie może ponownie pogłębić „fazy paraliżu w budownictwie mieszkaniowym””. Itd. Szczegóły samego planu można znaleźć m.in. na stronie Federalnej Izby Inżynierów (Bundesingenieurkammer). Jest w nim mowa np. o tym, że w 2026 r. w Niemczech zostanie prawdopodobnie oddanych do użytku mniej niż 200 tys. nowych mieszkań – najmniej od 2011 r. i o ponad 100 tys. mieszkań mniej niż średnia z lat 2019–2023. „Konsekwencją tego są w wielu miejscach wyższe czynsze, szczególnie widoczne w przypadku nowych umów najmu, a także niedobory w podaży mieszkań. Badania pokazują, że obywatele postrzegają dostępność mieszkań w przystępnych cenach jako jeden z najpilniejszych problemów politycznych w Niemczech” – czytamy.
Według obliczeń Federalnego Instytutu Badań Budownictwa, Urbanistyki i Gospodarki Przestrzennej (BBSR), aby zaspokoić zapotrzebowanie lokalowe mieszkańców Niemiec, potrzeba 320 tys. nowych mieszkań rocznie.
Olga Doleśniak-Harczuk


