Otwiera się w nowej karcie

AfD chce „natychmiastowego wstrzymania demontażu” elektrowni atomowych zamkniętych w 2023 r.

W artykule:

  • 12:10 min

11 września niemieccy parlamentarzyści zagłosują nad zainicjowanym przez Alternatywę dla Niemiec projektem nowelizacji ustawy o energii atomowej (AtG). Celem AfD jest zniesienie zakazu dla komercyjnej produkcji energii elektrycznej przez elektrownie atomowe i tym samym powrót do atomu. Jak wynika z dokumentów Bundestagu, wniosek zostanie odrzucony przez wszystkie kluby parlamentarne.

We wniosku skierowanym do rządu federalnego klub parlamentarny AfD wzywa do natychmiastowego wstrzymania demontażu elektrowni i włączenia się Niemiec do „sojuszu nuklearnego” zawiązanego w 2023 r. przez 22 państwa na Światowej Konferencji Klimatycznej w Dubaju. Przy obecnym składzie Bundestagu AfD jest jedyną partią obstającą przy reaktywacji wyłączonych z sieci elektrowni.


Jeszcze w kwietniu 2025 r. dziennik „Handelsblatt” informował o dokumencie krążącym wśród chadeków, w którym zastanawiano się nad wstrzymaniem demontażu wyłączonych dwa lata wcześniej elektrowni atomowych i wznowieniem ich prac. W razie potrzeby państwo miało nawet przejąć nad nimi patronat. Temat powrotu do atomu był jednym z haseł zarówno CSU, jak i CDU w kampanii wyborczej. CSU w styczniu 2024 r. po swojej konwencji zimowej przedstawiła dziesięciopunktowy plan reform przewidywanych po dojściu do władzy. Czwarte miejsce tej agendy zajmowała obietnica reaktywacji elektrowni atomowych. Cztery miesiące później klub parlamentarny CDU/CSU apelował do rządu SPD-FDP i Zielonych o „wprowadzenia moratorium na demontaż trzech ostatnio zamkniętych elektrowni jądrowych w drodze odpowiedniej dyrektywy rządu federalnego, a w razie potrzeby na podstawie tworzonej regulacji prawnej”. Decyzję o wyłączeniu trzech ostatnich reaktorów (Emsland, Isar 2 i Neckarwestheim 2) chadecy nazywali błędem, w tamtym czasie spora awantura wybuchła wokół rzekomych nadużyć w Federalnym Ministerstwie Gospodarki i Energii w związku z ostateczną decyzją o zerwaniu z atomem.

Zero atomu w umowie koalicyjnej to cena kompromisu z SPD

W swoim wniosku z kwietnia 2024 r. chadecy argumentowali, że „dalsza eksploatacja elektrowni jądrowych w istotny sposób przyczyniłaby się do poprawy bezpieczeństwa dostaw, większej konkurencyjności-dzięki niższym cenom energii elektrycznej, utrzymaniu miejsc pracy w przemyśle i skutecznej ochronie klimatu”. Posłowie wzywali ponadto rząd Olafa Scholza do zwrócenia się w kierunku elektrowni termojądrowych, które miałyby się wedle ówczesnej narracji chadeków przyczynić do powstania nowej gałęzi przemysłu w Niemczech. A potem były wybory i wygrana chadeków, ale na tyle chwiejna, że potrzebująca wsparcia co najmniej jednego koalicjanta. Tym koalicjantem zostało ostatecznie SPD, ale ceną podpisania umowy koalicyjnej była m.in. rezygnacja Merza i Södera z powrotu do atomu. W dokumencie nie ma żadnych wzmianek o energii atomowej. Ten dotkliwy – bo świadczący o słabości chadeków kompromis w sprawie atomu jest na rękę Alternatywie dla Niemiec.


Wniosek w sprawie reaktywacji elektrowni atomowych złożony przez AfD w kwietniu 2025 r. jest wzorowany na tym chadeckim z 2024 r. Co prawda propozycja AfD już w lipcu została odrzucona w parlamentarnej Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Klimatu, Przyrody i Bezpieczeństwa Jądrowego przez wszystkich reprezentantów pozostałych klubów parlamentarnych, co oznacza, że debata 11 września posłuży jedynie oficjalnemu odrzuceniu postulatów AfD i typowej już dla Bundestagu awanturze, ale taktyka przyjęta przez Alternatywę ma głębszy sens. W tym przypadku wykaże ona jaskrawo słabość chadeków. Jeżeli bowiem nie byli w stanie przeforsować w negocjacjach z SPD tak dla siebie istotnej i wielokrotnie podnoszonej sprawy jak powrót do atomu, to jaki los czeka inne flagowe postulaty siostrzanych partii ?

AfD kopiuje wniosek chadeków, ale nie w wyrazie uznania

Takie pytanie, nawet jeżeli w innym brzmieniu to z pewnością padnie 11 września na sali plenarnej Bundestagu. Zwłaszcza że jeszcze we wrześniu 2024 r. chadecy zintensyfikowali debatę nad powrotem do atomu przywołując przykład ze Stanów Zjednoczonych, gdzie zdecydowano o ponownym uruchomieniu bloku elektrowni jądrowej Three Mile Island mającej zasilić centra danych Microsoftu [wg. informacji gazety Pennsylvania Capital Star, reaktywacja ma nastąpić już do 2027 r., rok wcześniej niż przewidywano i ma przynieść ponad 3 mld dolarów podatków stanowych i federalnych oraz utworzenie 3,4 tys. nowych miejsc pracy – BR]. Dziś ten sam argument, podnoszą politycy AfD, przywołując rosnące zainteresowanie atomem w USA i to w odniesieniu do działalności liderów branży technologii.


W lipcu pytanie o związek między energią atomową a pokryciem zapotrzebowania dla koncernów technologicznych potrzebujących coraz więcej energii z tytułu intensyfikacji wykorzystywania AI zadał Federalnemu Ministerstwu Gospodarki i Energii Edgar Naujok z AfD. Pytanie miało na celu wyciagnięcie de facto z nowego rządu potwierdzenia, że działa (przynajmniej w połowie, biorąc pod uwagę koalicjanta chadeckiego) wbrew swoim kampanijnym hasłom i tym samym utrudnia zagranicznym podmiotom – przede wszystkim amerykańskim — inwestycje wymagające odpowiednich ram energetycznych. I tak w odpowiedzi udzielonej przez sekretarza stanu Frank Wetzela z 25 lipca tego roku, czytamy:


„Niemiecki rząd nie dysponuje żadnymi danymi, które potwierdzałyby, że istnieje związek między wykorzystaniem energii jądrowej a inwestycjami w zakresie zastosowania sztucznej inteligencji dla Niemiec jako lokalizacji biznesowej. Niezależnie od tego o atrakcyjności Niemiec świadczy wzrost mocy obliczeniowej w Niemczech od 2020 r. o ok. 500 megawatów do ok. 2.750 megawatów. To sprawia, że Niemcy są wiodącą lokalizacją centrów danych w Europie”.
Również w lipcu dość ciekawe zapytanie padło ze strony posła Zielonych Jana Niclasa Gesenhuesa, który chciał wiedzieć jakie jest stanowisko niemieckiego Federalnego Ministerstwa Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (BMZ) w sprawie zamiaru wspierania przez Bank Światowy projektów budowy małych elektrowni jądrowych ze względu na chęć zabezpieczenia dostaw energii w celu walki z ubóstwem. Poseł był również ciekaw tego jak rząd niemiecki zagłosował w tej sprawie w Radzie Nadzorczej Banku Światowego. Na to pytanie odpowiedzi udzielił 4 lipca sekretarz stanu w BMZ Johann Saathoff i była ona taka:


„Ewentualna promocja energetyki jądrowej przez Bank Światowy spotyka się z dużym zainteresowaniem ze strony wielu akcjonariuszy. Zarząd Banku Światowego zareagował na to i podjął decyzję o ponownym zaangażowaniu się w energetykę jądrową. Do tego celu nie jest wymagana formalna uchwała wspólników. BMZ zasadniczo krytycznie odnosi się do finansowania przez bank projektów energetyki jądrowej. Z punktu widzenia BMZ wykorzystanie energii jądrowej nie stanowi rozsądnej z ekonomicznego i punktu widzenia bezpieczeństwa alternatywy dla rozwoju i rozbudowy dostaw energii z odnawialnych źródeł energii w krajach partnerskich Banku Światowego. BMZ reprezentuje również to negatywne stanowisko w wyznaczonych przez Bank Światowy organach i forach.

Zapora ogniowa jest poobijana, ale stoi


Z obu odpowiedzi przedstawicieli ministerstw rysuje się negatywny stosunek aktualnego rządu do tematu energetyki atomowej. Dla AfD jest dodatkowo kolejnym potwierdzeniem tezy, że chadecy poświęcili swoje kluczowe punkty programowe dla świętego spokoju rządzenia z SPD byle nie zawrzeć sojuszu z bliższą w wielu kwestiach chadekom AfD. Zapora ogniowa (Brandmauer) rozumiana jako polityczna granica dzieląca chadeków od partii Alice Weidel co prawda w ostatnich kilkunastu miesiącach doznała licznych wstrząsów (chociażby za sprawą wspólnego stanowiska chadeków i AfD w kwestii polityki imigracyjnej, co wywołało masowe protesty uliczne w styczniu 2025 r.), ale wciąż stoi. I jest niewzruszona nawet w obliczu kompromitującej chadecję łatwości zmiany stanowiska w kwestiach kreowanych na nienegocjowalne. 11 września można się zatem spodziewać złośliwości względem AfD rzucanych w stronę Friedricha Merza. I temu ma przede wszystkim służyć ten skazany od początku na fiasko wniosek.

Czego dokładnie chcą posłowie Alternatywy

Grupa parlamentarna AfD wzywa rząd federalny do zniesienia ograniczeń w okresie eksploatacji i limitów ilości energii elektrycznej wprowadzanych do obrotu, a także zakazu komercyjnej produkcji energii elektrycznej przez elektrownie jądrowe w ogóle, poprzez odpowiednią nowelizację ustawy o energii atomowej (AtG). Na dodatek, demontaż wszystkich wyłączonych elektrowni jądrowych, które mogą być przywrócone do działania, ma zostać wstrzymany „natychmiast”. W tym celu należy poinstruować odpowiedzialne rządy krajów związkowych, aby cofnęły pozwolenia na demontaż zamkniętych elektrowni jądrowych.


Ponadto posłowie wzywają niemiecki rząd do „porzucenia czysto stronniczego przekonania ideologicznego przeciwko pokojowemu wykorzystaniu energii jądrowej” i przystąpienia do „sojuszu nuklearnego” 22 krajów, który został zawiązany na Światowej Konferencji Klimatycznej w Dubaju. Zdaniem parlamentarnej frakcji AfD odejście od pokojowego wykorzystania energii jądrowej było „energetycznym i gospodarczym błędem”. Dotychczasowa realizacja transformacji energetycznej doprowadziła do ogromnych dodatkowych zagrożeń dla bezpieczeństwa ciągłości dostaw energii elektrycznej, co stało się widoczne 28 kwietnia 2025 r. w Hiszpanii i krajach sąsiednich. Zgodnie z propozycją, ryzyko przerw w dostawie prądu można by kontrolować „najlepiej poprzez ponowne uruchomienie dużych bloków elektrowni jądrowych”.

We wniosku AfD kluczowy jest zarzut pod adresem poprzedniego rządu (i dotykający nowego z uwagi na kontynuację kursu), że odwrót od atomu był błędem. Jak argumentuje AfD: „Dotychczasowa realizacja tzw. transformacji energetycznej doprowadziła do ogromnych dodatkowych zagrożeń dla bezpieczeństwa ciągłych dostaw energii elektrycznej, o czym świadczą przerwy w dostawie prądu, które miały miejsce 28.04.2025 r. w Hiszpanii i krajach sąsiednich. Ryzyko blackoutu można najlepiej ograniczyć poprzez ponowne uruchomienie dużych bloków elektrowni jądrowych. Jak dowiodła druga komisja śledcza ds. wycofywania się z energetyki jądrowej niemieckiego Bundestagu dwudziestej kadencji, decyzja o zamknięciu trzech ostatnich pozostałych elektrowni jądrowych nie została podjęta na podstawie otwartego przeglądu bezpieczeństwa, ale na podstawie tendencyjnego, ideologicznego przekonania Federalnego Ministerstwa Środowiska i Federalnego Ministerstwa Gospodarki”.

Przywrócić elektrownie do stanu używalności


Autorzy wniosku w związku z powyższym wzywają rząd do:

  • Ponownego uruchomienia niemieckich elektrowni atomowych i reaktywację łącznie dziewięciu elektrowni, które mają zostać „jak najszybciej przywrócone do stanu używalności, a następnie uruchomione”;
  • Zniesienia ograniczeń czasu pracy i limitów ilości energii elektrycznej wprowadzanej do sieci, a także ogólnie zniesienia zakazu komercyjnej produkcji energii elektrycznej przez elektrownie jądrowe poprzez odpowiednią zmianę ustawy o energii atomowej (ATG) w celu umożliwienia operatorom produkcji taniej energii;
  • Natychmiastowego zaprzestania demontażu wszystkich zamkniętych elektrowni jądrowych, które mogą być przywrócone do stanu używalności, oraz nakazania właściwym rządom krajów związkowych cofnięcia zezwoleń na demontaż zamkniętych elektrowni jądrowych
    Przystąpienia do „sojuszu nuklearnego” 22 państw, zawiązanego na Światowej Konferencji Klimatycznej w Dubaju
    Jak podkreśla AfD (powołując się na casus amerykański elektrowni Palisades w stanie Michigan, która po wyłączeniu z eksploatacji w 2022 r. ponownie uzyskała zgodę na reaktywację od Komisji Nadzoru Jądrowego NRC) obowiązujące w Niemczech prawo odstrasza inwestorów, którzy chcieliby korzystać z taniej energii z elektrowni jądrowych. „Gdyby w Niemczech zalegalizowano energetykę jądrową, również znaleźliby się inwestorzy” – twierdzą posłowie. Politycy przypomnieli też, że Niemcy importują ok. dwóch gigawatów energii elektrycznej z Francji więc „logiczne byłoby ponowne zainwestowanie w energetykę jądrową i samodzielne eksploatowanie elektrowni”.
    Na poziomie Komisji wniosek AfD odrzucono w lipcu, chadecy zarzucili postulatom AfD, że „projekt nie zawiera niczego nowego i źle ocenia rzeczywistość”

Argumenty przeciw reaktywacji elektrowni

„Teraz trzeba orientować się na przyszłość. Zamiast ciągle toczyć dyskusje dotyczące przeszłości, ważne jest, aby zbadać, w jaki sposób można rozsądnie wykorzystać tereny elektrowni. Lokalizacje z istniejącą infrastrukturą są cennym zasobem, który może stać się centrami innowacji, które wypełnią lukę między przeszłością a przyszłością. W tym momencie Niemcy mogłyby przyjąć rolę pioniera. W tym celu należy wyraźnie wzmocnić badania naukowe i dalej poszerzać istniejącą wiedzę. Ta wiedza w dziedzinie technologii jądrowej jest niezbędna nie tylko do pracy ze starymi prętami paliwowymi. Z tych powodów wniosek grupy parlamentarnej AfD jest wsteczny i dlatego powinien zostać odrzucony” – czytamy w uzasadnieniu CDU/CSU.
Inaczej do uzasadnienia odmowy podeszli posłowie Zielonych. W ich opinii „Wycofanie się z energetyki jądrowej zostało uzgodnione w 2011 r. i zakończone w 2023 r., bez żadnego wpływu na ceny i bezpieczeństwo dostaw. […] Sianie paniki o black oucie jest również bezpodstawne. Niemcy znajdują się w górnym przedziale niezawodności energii elektrycznej na świecie, ze średnią wartością wskaźnika czasu trwania przerw w dostawie energii elektrycznej (SAIDI EnWG) wynoszącą 12,8 minuty w 2023 r., w porównaniu z 21,53 minutami w 2006 r. – w tym czasie przy 26 procentach energii jądrowej w koszyku energetycznym”.


Jak dodali Zieloni, „Francja, która wykorzystuje więcej energii jądrowej, ma wartość SAIDI równą 60, co obala związek między energią jądrową a bezpieczeństwem dostaw”.
Socjaldemokraci w swoim uzasadnieniu przypomniała natomiast, że „operatorzy [zamkniętych elektrowni] potwierdzili już nieodwracalne rozpoczęcie demontażu”, ponieważ „jest już demontowana technologia stojąca za betonowymi silosami”.


Najbardziej rozbudowanego uzasadnienia dostarczyła najmniejsza grupa parlamentarna, czyli Die Linke, która zarzuciła AfD osadzenie swoich postulatów na „wątpliwym badaniu przeprowadzonym przez amerykańskie stowarzyszenie lobbujące na rzecz atomu”. Linke zauważyło, że we wniosku nie podjęto wątku surowców potrzebnych do funkcjonowania elektrowni oraz problemu z ubezpieczeniem elektrowni.


„Odzyskanie prętów paliwowych zajmie co najmniej rok. Nie jest to wcale szybko, biorąc pod uwagę, że niezakłócona sieć wspierana przez energię odnawialną już istnieje. Bezpieczeństwo dostaw jest gwarantowane nawet bez elektrowni jądrowych. Incydenty we Francji pokazują również, że elektrownie jądrowe mogą być nawet problematyczne dla bezpieczeństwa dostaw: jeśli w rzekach zabraknie wody niezbędnej do chłodzenia, trzeba będzie ponownie importować energię elektryczną m.in. z Niemiec. Dalsza eksploatacja niemieckich elektrowni jądrowych jest więc na tyle nieopłacalna, że nawet sami operatorzy się od niej odwracają. Demontaż jest już zbyt zaawansowany” – czytamy.


W sondażu z kwietnia 2025 r. przeprowadzonym dla portalu konsumenckiego Verivox, w którym pytano Niemców o ich stosunek do ewentualnej reaktywacji elektrowni atomowych, 55 proc. ankietowanych opowiedziało się za powrotem do energetyki jądrowej. 36 proc. odrzuciło tę propozycję, 9 proc. było niezdecydowanych. 22 proc. ankietowanych było za tym, by ponownie uruchomić tylko trzy ostatnio wyłączone elektrownie ostatnio wyłączone, a 32 proc. opowiedziało się za budową nowych elektrowni.


Olga Doleśniak-Harczuk

Udostępnij

06

paź

Według informacji stacji rbb liderzy Linke, Zielonych i SPD w Berlinie zamierzają do środy (7 października) zakończyć rozmowy przedwstępne związane z ewentualnym zawiązaniem koalicji. Dzień…

23

wrz

Niedziela wieczór, oddział partii Linke na berlińskim Neuköllnie świętuje zwycięstwo w wyborach do Izby Deputowanych. Wśród wiwatujących dziennikarze namierzają szefa jednego z najpotężniejszych klanów arabskich…

27

sie

Za dwa tygodnie mieszkańcy Saksonii-Anhalt ruszą do urn i wybiorą swoich reprezentantów do landtagu. Według sondażu instytutu badania opinii publicznej Pollytix (z 12.08.), AfD może…